Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To chyba jakiś żart. Skoro wypadek zdarzył się prawie rok temu, to najpóźniej tydzień po nim powinien pojawić się taki komunikat! Nawet jeśli byli jacyś świadkowie i do tej pory się nei zgłosili, to prawdopodobnie szczegółów zdarzenia już nie pamiętają. Osobiście miałem sytuację, że byłem świadkiem dość poważnego wypadku na obwodnicy Trójmiasta (na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało). Odczekałem grzecznie na policję, wstępne zeznanie (kilka zdań) zrobiłem jeszcze na miejscu zdarzenia i zostawiłem swoje dane adresowe. Ponad pół roku minęło i dopiero wtedy zadzwonili z komisariatu z zaproszeniem do udzielenia dokładnego zeznania. Przyjechałem na miejsce i zostałem odpytany o takie szczegóły, które nawet tuż po zdarzeniu pewnie mi umknęły (np. czy ten samochód miał włączony kierunkowskaz, czy tuż po wypadku przejeżdżała w pobliżu ciężarówka itp). Po pół roku, to ja nawet już nie pamiętałem jakie modele samochodów brały udział w wypadku. Zasadniczo po takim okresie czasu wiele rzeczy zdążyłem zapomnieć. Na koniec dopytałem się dlaczego tak późno mnie wezwali. Okazało się, że sprawca wypadku zaczął się wypierać winy w sądzie. Żeby mu się to nie udało, to potrzebne były zeznania świadków. W takim układzie uważam, że umieszczanie tego typu artykułu po roku od wypadku tylko ośmiesza naszą policję. Aczkolwiek życzę powodzenia w poszukiwaniu świadków, w dodatku takich, którzy mają naprawdę bardzo dobrą pamięć.
To chyba jakiś żart. Skoro wypadek zdarzył się prawie rok temu, to najpóźniej tydzień po nim powinien pojawić się taki komunikat! Nawet jeśli byli jacyś świadkowie i do tej pory się nei zgłosili, to prawdopodobnie szczegółów zdarzenia już nie pamiętają. Osobiście miałem sytuację, że byłem świadkiem dość poważnego wypadku na obwodnicy Trójmiasta (na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało). Odczekałem grzecznie na policję, wstępne zeznanie (kilka zdań) zrobiłem jeszcze na miejscu zdarzenia i zostawiłem swoje dane adresowe. Ponad pół roku minęło i dopiero wtedy zadzwonili z komisariatu z zaproszeniem do udzielenia dokładnego zeznania. Przyjechałem na miejsce i zostałem odpytany o takie szczegóły, które nawet tuż po zdarzeniu pewnie mi umknęły (np. czy ten samochód miał włączony kierunkowskaz, czy tuż po wypadku przejeżdżała w pobliżu ciężarówka itp). Po pół roku, to ja nawet już nie pamiętałem jakie modele samochodów brały udział w wypadku. Zasadniczo po takim okresie czasu wiele rzeczy zdążyłem zapomnieć. Na koniec dopytałem się dlaczego tak późno mnie wezwali. Okazało się, że sprawca wypadku zaczął się wypierać winy w sądzie. Żeby mu się to nie udało, to potrzebne były zeznania świadków. W takim układzie uważam, że umieszczanie tego typu artykułu po roku od wypadku tylko ośmiesza naszą policję. Aczkolwiek życzę powodzenia w poszukiwaniu świadków, w dodatku takich, którzy mają naprawdę bardzo dobrą pamięć.