Trwa spór między radnym i jego sąsiadem. Andrzej Dawidowski zaczął grodzić swoją nieruchomość. Problem jednak w tym, że działki te obciążane są służebnością przejazdu i przechodu, do czego prawo ma jego sąsiad Wojciech Kiewlicz. Mimo próśb o respektowanie jego praw, radny ogranicza mu swobodny dojazd do jego działek.
Wojciech Kiewlicz jest właścicielem działek położonych w Prokowie. Dojazd do tychże nieruchomości ma zagwarantowane poprzez służebność przejazdu i przechodu przez działki, których właścicielem jest radny Andrzej Dawidowski. Pod koniec września Wojciech Kiewlicz otrzymał pismo od pełnomocnika radnego, który wezwał go do zniesienia bez wynagrodzenia służebności gruntowej.
Po miesiącu Wojciech Kiewlicz zauważył, że radny zaczyna grodzić swoje działki. Zwrócił się więc do Andrzeja Dawidowskiego o zabezpieczenie miejsc dla dwóch bram, by mógł swobodnie dojechać do swoich działek, do czego ma prawo. Zobowiązał się także do zakupu tychże bram, jak i poniesienia kosztów ich montażu. To żądanie nie spotkało się jednak z akceptacją radnego. Wokół całej nieruchomości stanęły słupki ogrodzeniowe. Wojciech Kiewlicz wyjął więc słupki, by zaznaczyć, gdzie miałyby się znajdować bramy, o które zawnioskował.
W odpowiedzi radny wysłał sąsiadowi smsa, że jeśli jeszcze raz wyrwie mu słupki, sprawę skieruje na Policję. Wojciech Kiewlicz po raz kolejny zwrócił się natomiast o zaniechanie naruszania jego własności w postaci uniemożliwiania mu dojazdu do swoich działek.
- Mam notarialny akt własności, w który mam wpisaną służebność przejazdu i przechodu wzdłuż dwóch działek. Pan Andrzej dwa miesiące temu zwrócił się do mnie o zrzeczenie się tej służebności, twierdząc, że mogę przejeżdżać przez inną swoją działkę. Jest to jednak niemożliwe ze względu na ukształtowanie terenu – częściowo jest to działka podmokła, a na innej są drzewa. Poza tym moje działki są skrajnie położone i w przypadku ewentualnej sprzedaży, konieczny jest do nich dojazd. Otrzymałem pismo od prawnika pana Andrzeja bym pojawił się w kancelarii celem zrzeczenia się na jego korzyść tej służebności. Odpisałem, że nie jestem tym zainteresowany. Ale pan Andrzej zaczął grodzić te działki. Poprosiłem, aby pozostawił mi miejsce na bramę dojazdową. Ale on tego nie respektuje. Powstaje ogrodzenie. Słupki są co 2,5 metra. Jak wyjąłem dwa słupki, to otrzymałem smsa, że pan Dawidowski straszy mnie policją – podkreśla Wojciech Kiewlicz.Reklama
- Jest przepis mówiący o naruszeniu własności, który pozwala mi na przywrócenie przejazdu, jeśli taki przejazd jest utrudniony. Pan Dawidowski powinien respektować moje prawa. Nie zamierzam zrzekać się służebności. Nie jest to w moim interesie. Pan Andrzej próbuje mnie postawić przed faktem dokonanym, ale jeśli postawi siatkę, to będę musiał ją przeciąć, aby mieć możliwość przejazdu – dodaje.
Radny Andrzej Dawidowski uważa z kolei, że służebność ta stała się bardzo uciążliwa, dlatego zawnioskował o jej zniesienie.
- Wystąpiłem do sądu o zniesienie służebności przejazdu i przechodu. Sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie. Póki co działka nie jest ogrodzona. W mojej ocenie mam powody, aby próbować znieść tą służebność drogi koniecznej, gdyż sąsiad ma dostęp do drogi publicznej pięciokrotnie większy niż mój dostęp do drogi publicznej. Tym bardziej że służebność stała się bardzo uciążliwa. Sąsiad uszkodził, zdemontował fragment mojego ogrodzenia, do którego nie ma prawa, a które uszkodził. Zauważyć trzeba, że taki czyn podlega karze. Trochę żałuję, że nie zgłosiłem tego do organów ścigania – przyznaje radny Andrzej Dawidowski.
Zapytaliśmy więc, czy do momentu wydania przez sąd orzeczenia, jego sąsiad, będzie mógł korzystać ze swojego prawa służebności przejazdu i przechodu.
- Nie obiecuję nic. Co zrobię, to zrobię. Nie jest to kwestia publiczna, abym miał mówić, jaki mam zamysł w tej sprawie. Póki co (Wojciech Kiewlicz – przyp. red) może sobie przejść, pospacerować, przejechać, jeżeli ma takie auto, bo pas, na którym ma prawo służebności przejazdu, ma tylko trzy metry. Na ten moment ma prawo przejazdu i przechodu. Co będzie potem. Nie wiem Zobaczymy. Czas pokaże – podsumowuje Andrzej Dawidowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze