Reklama

Prokuratura: zgon nastąpił gwałtownie. Są wyniki sekcji zwłok Marcina Szcześniaka

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku dysponuje już wynikami sekcji zwłok Marcina Szcześniaka, którego ciało znaleziono na początku października w kartuskim lesie.Trzy miesiące po zatrzymaniu go przez kartuskich funkcjonariuszy policji i zgłoszeniu jego zaginięcia. Z ustaleń biegłych wynika, że Marcin zmarł śmiercią gwałtowną, najpewniej na skutek powieszenia. Śledczy wciąż szukają jednak odpowiedzi na pytanie, czy do jego śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie.

Przypomnijmy, że 29-letni Marcin Szcześniak został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Kartuz w piątek 17 lipca. To właśnie na interwencję do niego pojechał patrol, który miał wypadek w Miszewie. Dzień później 29-latek opuścił komendę i wówczas był widziany po raz ostatni. Kilka dni od zgłoszenia zaginięcia mężczyzny jego ojciec oskarżył kartuską policję o to, że może ona mieć coś wspólnego z zaginięciem jego syna. Policja twierdzi jednak, że poszukiwany komendę opuścił cały i zdrowy.

Początkowo policja podawała, że dyżurny widział jak 29-latek oddalał się w kierunku centrum miasta. Po znalezieniu zwłok p.o. rzecznika kartuskiej policji Magdalena Formela mówiła z kolei, że teraz jest już pewność, że Marcin Szcześniak nie udał się na dworzec, a poszedł w przeciwnym kierunku. Usłyszeliśmy także dwie wersje odnośnie niedziałającego monitoringu, który najpierw miał nie działać w wyniku burzy, a potem z powodu awarii systemu. W związku z wieloma znakami zapytania, ojciec 29-letniego Marcina oskarżył kartuską policję o to, że może ona mieć coś wspólnego z zaginięciem jego syna.

Kilkanaście dni po otrzymaniu zgłoszenia o zaginięciu Marcina policjanci z Kartuz wraz funkcjonariuszami z Gdańska przeczesywali pobliski teren w poszukiwaniu 29-latka. Wówczas, jak informowała policja, sprawdzono ścieżkę prowadzącą przez las z Kartuz do drogi wojewódzkiej w Grzybnie, trasę Grzybno - Kartuzy do 30 metrów w głąb lasu z uwagi na mokradła, trasę Kartuzy - Grzybno - Prokowo do 60 metrów w głąb lasu oraz teren w okolicach do oczyszczalni ścieków i wzdłuż jeziora.

2 października właśnie w miejscu, które zgodnie z przekazaną nam informacją sprawdzali policjanci, a więc nad brzegiem jeziora w lesie nieopodal oczyszczalni ścieków, znaleziono zwłoki Marcina będące w znacznym stadium rozkładu. Po oględzinach zwłok podano, że doszło najprawdopodobniej do samobójstwa poprzez powieszenie na co miałyby wskazywać ślady zabezpieczone na szyi denata. Śledczy zapewniali jednak, że rozpatrują wszystkie możliwe przyczyny śmierci 29-latka.

Tuż po znalezieniu zwłok, anonimowy policjant z Kartuz na antenie Polsatu przedstawił wersję wydarzeń, jakie miały mieć miejsce na komendzie. Według niego, 29-latek chciał się zabić. Miał mówić o tym głośno policjantom, ale ci mieli to zlekceważyć. Niepilnowany mógł popełnić samobójstwo na komisariacie. Policjanci mogli ukryć zwłoki, bo bali się konsekwencji służbowych.

Początkowo okoliczności śmierci Marcina wyjaśniała prokuratura w Kartuzach, zaś kościerscy śledczy mieli sprawdzić, czy funkcjonariusze z Kartuz nie przekroczyli uprawnień w związku ze sprawą 29-latka. Ostatecznie jednak obie sprawy przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Śledztwo nadal jest w toku. Po niemal półrocznym oczekiwaniu śledczy w końcu dysponują wynikami sekcji zwłok Marcina.

Prokuratura póki co podaje jedynie szczątkowe informacje odnośnie uzyskanych wyników.

- Z ustaleń biegłych wynika, że Marcin zmarł śmiercią gwałtowną, nagłą. Najprawdopodobniej w następstwie ucisku pętli na szyję, czyli mechanizmu powieszenia. Biegły stwierdził, że powieszenie w pozycji, w jakiej zostały ujawnione szczątki zwłok, jest możliwe. Ustalenie czasu zgonu ze względu na zaawansowane zmiany pośmiertne jest niemożliwe. Niemniej czas ten wynosi kilka, kilkanaście tygodni przed znalezieniem zwłok - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokurator Grażyna Wawryniuk.

Śledczy wciąż poszukują odpowiedzi na pytanie, czy do śmierci 29-letniego Marcina mogły przyczynić się osoby trzecie.

- Dopiero materiał dowodowy, który jest realizowany, da podstawy do oceny, czy do śmierci Marcina mogły przyczynić się osoby trzecie - podsumowuje prokurator Wawryniuk.

Śledztwo przedłużone jest do 24 maja.

Do sprawy będziemy wracać.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-04-07 22:22:13

    Najpierw tekst o co najmniej dziwnych stosunkach na komendzie w Kartuzach, teraz jakieś mataczenie Pani p.o. rzecznika o zaginionym chyba źle się dzieje na komendzie w Kartuzach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości