Reklama

Promocja czy wciskanie kitu? Uliczni sprzedawcy w Kartuzach

06/09/2006 17:17
Wybierają najbardziej uczęszczane miejsca w Kartuzach. Są uprzejmi, uśmiechnięci i zdecydowani... sprzedać swoje superprodukty - jeśli tylko okaże się im odrobinę zainteresowania. Kiedy widzą aparat fortograficzny dziennikarza, odwracają głowy i nabierają wody w usta, dlaczego?

Kartuski deptak i okolice rynku opanowali sprzedawcy kosmetyków. Podchodzą do przechodniów i starają się zwrócić na siebie uwagę życzliwym uśmiechem. Dziewczynę lub ubranego w ciemny gtarnitur młodzieńca wystarczy obdarzyć jednym spojrzeniem. Dla nich jest jak sygnał do akcji:

- Mamy dla pana specjalną ofertę, rewelacyjny koncentrat pasty do zębów (uśmiech). W aptekach niedługo będzie sprzedawany po 40 zł. U nas może pan kupić za jedyne 20 zł. Wystarczy położyć odrobinę pasty na szczoteczkę i cała rodzina może myć zęby przez kilka miesięcy. No nie tą samą szczoteczką! Na jedno mycie wystarczy tyle co ziarnko groszku i wtedy starcza na bardzo długo...

Młodzienieńcy w garniturach elegancko gestykulując konwersują obok z przygodnymi klientkami. Dziewczyna, która objaśnia zalety pasty trzymanej w ręce, zaledwie przez pół sekundy wydaje się zbita z tropu niskim IQ rozmówcy.

- Chciałby pan komuś zrobić prezent? Drugą tubkę otrzymuje pan gratis. Żona na pewno się ucieszy. Ma pan pieniążki przy sobie? Nie ma problemu, wydam resztę.

Propozycja zrobienia pamiątkowego zdjęcia sprawia, że dziewczyna i stojąca obok koleżanka odwracają się plecami. Po chwili, zaintesowane zamieszaniem, zjawiają się jak spod ziemi inne sprzedawczynie. Gdy okazuje się, że gość z aparatem to dziennikarz, na deptaku gasną resztki promiennych uśmiechów.

- Niech pan skasuje te zdjęcia! Wizytówki też nie można fotografować (na początku rozmowy wpychano mi ją do ręki ). Zanim dziewczyny zgodnie ustalają, że nie wolno im niczego powiedzieć bez zgody szefa, dowiaduję się, że młodzi ludzie mieszkają w Kartuzach i sprzedawanie na ulicy całkiem nieźle im idzie.

Apteka, w której już niedługo ma się pojawić cud pasta wybielająca za jedyne cztery dyszki, znajduje się sto metrów dalej. Pani magister kręci głową: "Za czterdzieści złotych? Nie, najdroższe są po 20."

Na wizytówce widniała nazwa firmy Eurotop z siedzibą w Gdyni. Pod numerem telefonu, który w końcu zgodziła się podyktować jedna z miłych pań zastaję właściciela Michała Ogińskiego.

- Nie mamy nic do ukrycia - zapewnia uprzejmym głosem. - nasze pracownice prawdopodobnie pierwszy raz miały do czynienia z taką sytuacją, że ktoś je wypytuje o sprawy firmowe i przestraszyły się. Z doświadczenia wiedzą, że po ulicach krąży sporo oszustów. Może dlatego taka reakcja.

Właściciel firmy przyznaje, że sprzedaż bezpośrednia to dobry sposób na dotarcie do klienta. Przekonuje, że pastę Medisar można już kupić w jednej z Gdyńskich aptek, właśnie za około 40 zł. Pytany skąd taka różnica w cenie, porównując ofertę akwizytorek, odpowiada, że na pasty i kilka innych wyrobów kosmetycznych posiada wyłączność producentów.

Sprawdzam w necie. Eurotop do niedawna działał w Łodzi.
- Już coraz mniej ludzi z Eurtopu na naszych ulicach. Wiecie dlaczego teraz sprzedają ten szmelc w innych miastach. Tydzień temu napisali o nich artykuł.
- Ale z Was naiwniaki .... Ta pasta wchodzi do aptek od 2 lat Na taki sam patent ta firma sprzedaje perfumy i parę innych rzeczy. Wiecie jak nazywa się tego typu sprzedaż ???? JUICEOWANIE .... Leją Wam soczek a Wy go łykacie i jeszcze za to dziękujecie. Ich produkty są marnej jakości - robią to za grosze .... Więc lepiej nie myć tym zębów

Są też inne wypowiedzi, można domyślać się, zamieszczone przez samych akwizytorów, którzy są zadowoleni ze swojej pracy i wcale nie uważają jej za formę żebractwa. "Jeśli chodzi o zarobki prowizyjne to jak myslicie, gdzie poza hipermarketami i państwowymi posadkami nie ma prowizji.? Zajmijcie się lepiej ważniejszymi problemami niż krytyka ambitnych i pracowitych młodych ludzi!"

Michał Ogiński, szef gdyńskiego Eurotopu uważa, że daje dobrą okazję do zarobku ludziom w kraju wysokiego bezrobocia. Dodaje, że wszyscy jego pracownicy zatrudnieni są legalnie na umowach.

Szkoda, że oni sami nie chcieli nic więcej powiedzieć na ten temat.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    BuBu - niezalogowany 2006-09-08 21:04:51

    raz mnie taka babka zaczepiła w Gdańsku, ni z tąd ni z owąd zaczeła mi mówić jaką to mam fajną bluzeczkę, potem zaczeła mówić cośo perfumach ale ciągle zachwycała się bluzką, z uwagi na moje dobre serduszko [chęc oddania ewentualnego drugiego perfumu, który miałam dostać gratis siostrze] to próbowała mi wcisnąć obydwa perfumy za 15 złotych, jednka kiedy raz n-ty odmówiłam powiedziała, że dziękuje za to że poświęciłam jej czas i zapytałą gdzie kupiłam bluzeczke bo straaaasnzie jej się spodobała... [gdyby mnie tak tą bluzeczką nie rozpraszałą to może bym i coś kupiła ;) ] w Kartuzach mijam ich ogromnym łukiem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lwica - niezalogowany 2006-09-08 16:32:35

    zgadzam sie z "ja" zadna uczciwa praca nie chańbi... a to ze czerpia z naiwnosci ludzi korzysci no coz...życie widać nie nauczyło kupujących jeszcze rozsądku. Dla mnie Ci "akwizytorzy" sa jak te "postacie" przy biedronce co to podchoda do kazdego i usiluja wyłudzic pieniadze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    chestero - niezalogowany 2006-09-08 11:15:08

    Są ludzie w podzeszłym wieku, którzy żeby zaoszczędzić kilka groszy kupią to i tym samym są bardzo podatne na taką sprzedaż. Po za tym to jest oszustwo i tyle, szukają ludzi naiwnych a takich w Polsce nie brakuje...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości