Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
raz mnie taka babka zaczepiła w Gdańsku, ni z tąd ni z owąd zaczeła mi mówić jaką to mam fajną bluzeczkę, potem zaczeła mówić cośo perfumach ale ciągle zachwycała się bluzką, z uwagi na moje dobre serduszko [chęc oddania ewentualnego drugiego perfumu, który miałam dostać gratis siostrze] to próbowała mi wcisnąć obydwa perfumy za 15 złotych, jednka kiedy raz n-ty odmówiłam powiedziała, że dziękuje za to że poświęciłam jej czas i zapytałą gdzie kupiłam bluzeczke bo straaaasnzie jej się spodobała... [gdyby mnie tak tą bluzeczką nie rozpraszałą to może bym i coś kupiła ;) ] w Kartuzach mijam ich ogromnym łukiem
zgadzam sie z "ja" zadna uczciwa praca nie chańbi... a to ze czerpia z naiwnosci ludzi korzysci no coz...życie widać nie nauczyło kupujących jeszcze rozsądku. Dla mnie Ci "akwizytorzy" sa jak te "postacie" przy biedronce co to podchoda do kazdego i usiluja wyłudzic pieniadze.
Są ludzie w podzeszłym wieku, którzy żeby zaoszczędzić kilka groszy kupią to i tym samym są bardzo podatne na taką sprzedaż. Po za tym to jest oszustwo i tyle, szukają ludzi naiwnych a takich w Polsce nie brakuje...
...a moim zdaniem praca nie hańbi i lepsza taka niż leżenie z piwskiem przed telewizorem ...i nikt nikogo do niczego nie zmusza-jeżeli kupujecie to z własnej woli... wiadomo, że są różne techniki sprzedaży, ci ludzie z pewnością są też w nich wyspecjalizowani, szkoleni, to co potrafią robią dobrze... więc po prostu trzeba umieć powiedzieć "nie" jeżeli nie ma się ochoty na ich słuchanie, albo kupowanie czegokolwiek...trochę asertywności-hehe , ale zastosowałam modne słówko ;)
trzeba im odpowiadac jak zadarmo to z checia wezme :) bo inaczej z nimi nie i dzie gadac ani sluchac
A przed chwilą wróciłam z miasta. Najpierw zaczepił mnie pan, no i powiedział mi, że nie gryzie i żebym tak nie biegła hahaha A potem zaczepiła jakaś pani z big uśmiechem i zachęcała do odwiedzenia jakiejś drogerii... chyba więcej nie będę przechodziła przez deptak :|
Jeden wielki kit i nic więcej, najlepiej traktować "ich" jak powietrze i nie zwracać uwagi. ;)
Jak ich widzę, to mnie normalnie trzęsie... :evil: Tym bardziej, że ostatnio przekonałem się na "własnej skórze"... Faktycznie sprzedawali dobre perfumy tyle, że za 150 zł... No i kupiła je sobie moja dziewczyna... Traf chciał, że tego samego dnia kupiłem jej takie same (uwieżcie mi identyko) w perfumerii w Gdańsku za 100 zł... no i co??? :?: więc ja z góry Was przestrzegam przed takimi typkami :D
Ja koło takich ludzi przechodzę i nawet ich nie słucham, a jak widzę, że niby reklamują dobre pasty, a zęby mają sami gorsze, to trochę chyba śmieszne to jest co?? Nie sądzicie ? Udowodnił by na swoich zębach, że jest to taka dobra pasta, a sam pewnie pastą Her... swoje ząbki myje.
:D Idę sobie spokojnie po mieście. Nagle ni stad ni zowąd podchodzi do mnie jakiś tam wystrojony chłopak. Zaczął tak nawijać o jakichś perfumach, że nic nie zrozumiałam, oprócz bełkotu. Mowi: TEN PERFUM BĘDZIE ZA DWA TYGODNIE DOSTĘPNY W PERFUMERIACH ZA 90 ZŁ... U MNIE DOSTANIE GO PANI ZA 15 ZŁ Spryskał mi nadgarstki, wciskając kit, że NIBY PERFUM FRANCUSKI... Powiedziałam, że nie mam pieniędzy i odeszłam. Po dwóch godzinach zapachu na nadgarstkach czuć nie było, co świadczy o kłamstwie że perfumy (a raczej woda perfumowana) nie są francuskie. Jeden wielki KIT.
nie no ci Panowie po prostu mnie denerwują, zaczepiają i z pięknym uśmieszkiem :D chcą wcisnąć albo pastę, albo jakiś suuuuper-ekstra perfum :? hę? ile można, codziennie czają się na ludzi....
raz mnie taka babka zaczepiła w Gdańsku, ni z tąd ni z owąd zaczeła mi mówić jaką to mam fajną bluzeczkę, potem zaczeła mówić cośo perfumach ale ciągle zachwycała się bluzką, z uwagi na moje dobre serduszko [chęc oddania ewentualnego drugiego perfumu, który miałam dostać gratis siostrze] to próbowała mi wcisnąć obydwa perfumy za 15 złotych, jednka kiedy raz n-ty odmówiłam powiedziała, że dziękuje za to że poświęciłam jej czas i zapytałą gdzie kupiłam bluzeczke bo straaaasnzie jej się spodobała... [gdyby mnie tak tą bluzeczką nie rozpraszałą to może bym i coś kupiła ;) ] w Kartuzach mijam ich ogromnym łukiem
zgadzam sie z "ja" zadna uczciwa praca nie chańbi... a to ze czerpia z naiwnosci ludzi korzysci no coz...życie widać nie nauczyło kupujących jeszcze rozsądku. Dla mnie Ci "akwizytorzy" sa jak te "postacie" przy biedronce co to podchoda do kazdego i usiluja wyłudzic pieniadze.
Są ludzie w podzeszłym wieku, którzy żeby zaoszczędzić kilka groszy kupią to i tym samym są bardzo podatne na taką sprzedaż. Po za tym to jest oszustwo i tyle, szukają ludzi naiwnych a takich w Polsce nie brakuje...