Reklama

Ruszył proces w sprawie śmierci Dawidka

Po ponad trzech latach od tragicznej śmierci półrocznego Dawidka z Kolonii w środę przed Sądem Rejonowym w Kartuzach odbyła się pierwsza rozprawa. Przesłuchano oskarżoną pielęgniarkę i rodziców dziecka.

Sprawa toczy się od 2008 roku, kiedy to miała miejsce tragiczna śmierć dziecka. Dla wymiaru sprawiedliwości okazała się ona na tyle skomplikowana, że pierwsze otwarcie przewodu sądowego miało miejsce dopiero w środę.

Jak informuje prezes sądu Wojciech Woszczyński podczas rozprawy przesłuchano oskarżoną pielęgniarkę oddziałową z kartuskiego szpitala oraz rodziców Dawidka. Tego dnia wyznaczono także terminy kolejnych rozpraw, podczas których przesłuchanych zostanie około 30 świadków. Będą one miały miejsce 21 i 25 listopada.

Kobiecie zarzuca się nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.

Przypomnijmy, że tragedia rozegrała się 4 marca 2008 roku, kiedy to do kartuskiej przychodni trafiła kobieta z sześciomiesięcznym chłopcem. Malca obejrzała lekarka, która stwierdziła, że należy udać się z nim do szpitala. Matka zgodnie z zaleceniem udała się więc na miejscowy Szpitalny Oddział Ratunkowy, ale i tam nie znalazła pomocy. Pielęgniarka oddziałowa odmówiła przyjęcia dziecka bez skierowania od lekarza pierwszego kontaktu, a ten przyjmował w ośrodku zdrowia w Sierakowicach. Kobieta wsiadła więc w samochód i razem ze słabnącym coraz bardziej synem pojechała po skierowanie. Niestety gdy dotarła na miejsce, stan niemowlęcia pogorszył się i wkrótce potem, mimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej, Dawidek zmarł.

Justyna Marszk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2011-09-30 16:46:58

    Ale jak ktos idzie do spzitala czy lekarza z dzieciakiem to nie ma obowiazku znac sie na procxedurach,raczej bazuje na jakims zaufanie,ze trafia w rece fachowcow.Czy to lekarzy czy peilegniarek ale fachowcow. Obarczanie Matki jakakolwiek wina uwazam,ze grube przegiecie. Sa ludzie jedni ,ze Ich siekiera nei wygonisz a sa tacy co sie Im powie robia ale przeciez na litosc Boska poszla do szpitala a nie do kuglarki .Nie wiem ale ten nas zkartuski to jakis dziwny,sa tam pewnei i dobrzy ale wolalbym na piechote zasuwac do Koscierzyny niz taksowka jechac do kartuskiego. Skoro wladza zadysponowala durny przepis to odpowiedzialnosc jest wladzy,z tym sie zgodze,pracownik sie boi o prace i wykona polecenie.@sFiLmOwAnA: Widocznei sie znasz lepiej od lekarzy i to Ty im mowisz co maja robic.U prawnika tez wiesz lepiej? Jak idziesz po chlebek tez mowisz ile ma byc maki,jaki gluten ma miec a jak lecisz samolotem pytasz o sklad paliwa lotniczego bo tylko na jednym latasz? Nie wszyscy sa tacy energiczni,asertywni,wojowniczy -sa ludzie tez ,ktorzy ufaja ,ze znajda pomoc a nei napotkaja walke z kruczkami.Znam takiego co jak umrze to pewnei sam siebie zaniesie na cmentarz bo taki zadziora jest i wszystko potrafi lepiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sFiLmOwAnA - niezalogowany 2011-09-29 23:20:42

    Zwykłego szaraczka to oni by nawet nie zbierali .... I by było .... Był ale już go nie ma ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 15 - niezalogowany 2011-09-29 23:09:41

    @sFiLmOwAnA: Ze swojej strony pragnę dodać że warto pomyśleć o tym, żeby nie dopuszczać do takich sytuacji w przyszłości ale niestety żyjemy w chorym społeczeństwie...pełnym zawiści gdzie główną rolę odgrywa kasa i nazwisko...(wypadek Wałęsy- mnie to by od razu do Ranachowskiego zawieźli)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości