Reklama

Ruszył proces ws. defraudacji pieniędzy w KPWiK-u

W piątek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces w sprawie defraudacji pieniędzy w Kartuskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Na ławie oskarżonych zasiada łącznie sześć osób: dwie osoby z kierownictwa, dwie osoby z działu księgowości oraz dwóch inkasentów. Z ustaleń śledczych wynika, że z kasy przedsiębiorstwa miało zniknąć ponad milion złotych.

Po niemal pięciu latach od pierwszych nieprawidłowościach w budżecie Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji przed Sądem Okręgowym w Gdańsku ruszył proces w sprawie zniknięcia z kasy spółki ponad miliona złotych.

Sprawa ujrzała światło dzienne w połowie 2014 roku. Wówczas do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach wpłynęło zawiadomienie o brakujących środkach w kasie kartuskich wodociągów. Śledztwo trzykrotnie było zawieszane z uwagi na oczekiwanie na opinie biegłych z zakresu rachunkowości i księgowości oraz przeprowadzenia audytu w przedsiębiorstwie. Z pierwszej opinii wynikało, że określone osoby nie rozliczyły się z dość dużych sum pieniężnych, a straty w przeciągu pięciu lat miały sięgnąć ponad 400.000 zł.

Początkowo zarzuty przedstawiono trzem osobom. Zarzut przywłaszczenia pieniędzy usłyszały byłe: główna kasjerska oraz pracownica działu windykacji. Byłemu prezesowi zarzucono zaś niedostateczny nadzór nad spółką. Część z nich przyznała się do zarzucanych im czynów, ale złożyła wyjaśnienia, zdaniem śledczych - dosyć mało wiarygodne. Główna kasjerka przyznała się do przywłaszczenia mniejszej kwoty niż przedstawiono jej w zarzucie. Odmówiła składania wyjaśnień. Pracownica windykacji z kolei dobrowolnie poddała się karze i złożyła wniosek o skazanie bez przeprowadzania rozprawy.

Do winy nie przyznał się za to były prezes, który usłyszał zarzut niedopełnienia ciążących na nim obowiązków poprzez niezapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu kontroli i nadzoru co doprowadziło do wyrządzenia szkody majątkowej spółce.

Kilka tygodni później do grona podejrzanych dołączył też inkasent, któremu zarzucono przywłaszczenie pieniędzy pochodzących z wpłat. Mężczyzna przyznał się. Stwierdził, że skoro nie ma dowodów na to, że oddał wpłacone do niego środki pieniężne, to musiał je wziąć. Tymczasem do prokuratury zaczęły wpływać informacje o kolejnych brakujących kwotach. Na początku 2017 roku zdefraudowana kwota wyniosła już około miliona złotych, a po uzyskaniu kolejnej opinii biegłych przedstawiono zarzuty kolejnym dwóm osobom.

Prowadzone śledztwo zakończyło się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przeciwko sześciu osobom. W stan oskarżenia postawiono dwie osoby z kierownictwa spółki, dwie osoby z działu księgowości oraz dwóch inkasentów.

Osoby z kierownictwa spółki oskarżone zostały o niedopełnienie obowiązków czym działali na szkodę spółki, natomiast pozostałe osoby o przywłaszczenie lub kradzież pieniędzy. Ostatecznie też ustalono, że wskutek tego procederu przedsiębiorstwo poniosło straty wynoszące ponad milion złotych.

Kolejną rozprawę zaplanowano na początek lutego.

Do sprawy wrócimy.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości