Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@dwudziestka: Swoją "wiedzą" o tym, "jak było", dzielę się z zainteresowanymi w wątku Internetowy Dyskusyjny Klub Książki. Zachęcam do dyskusji o książce i o tym, "jak było".
Notka jest dla osób, które nie były na spotkaniu. Osoby, które były wiedzą jak było.
Żeby zachęcić do przeczytania tej powieści tych, którzy nie będą mieli czasu przeczytać całego artykułu z linku, zacytuję jego końcowy fragment: "Ale, jako się rzekło, wcale nie opisywanie i diagnozowanie czasów przełomu jest tu najistotniejsze. Ta książka przekonuje mnie przede wszystkim kreacją głównego bohatera i stylem. Witkowskiemu udało się stworzyć niebanalną, niejednoznaczną, nieco zwichrowaną postać, jakich znowu nie tak wiele jest w naszej prozie. Doskonale przy kreślenie portretu pana Huberta sprawdziła się estetyka campu, którą konsekwentnie wykorzystuje autor "Lubiewa"; campowe pomieszanie rozmaitych rejestrów kultury, stylów i konwencji doskonale widoczne jest w języku tej prozy, w którym zespolone zostały elementy slangu przestępczego półświatka, gwary śląskiej czy staropolszczyzny. Wyszła z tego niezwykle interesująca mieszanina językowa (współczuję jednak tłumaczom, którzy zechcą tę książkę przełożyć na obce języki), co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo Witkowski jest jednym z tych pisarzy, którzy potrafią nieźle zakręcić frazą. Ma taką językową sprawność i wyobraźnię, że mógłby, gdyby chciał, przerobić książkę telefoniczną na wciągającą, iskrzącą się dowcipem historię". Czytelników dzieł Witkowskiego (i nie tylko) zapraszam do dyskusji na forum, jak widzę, jest tam wątek dyskusyjno-literacki.
Przepraszam autora powyższej notki, jednak to nie on tak szczegółowo zdradził, o czym pisze Witkowski. Oto link do całego tekstu winowajcy: http://www.teatrslaski.art.pl/przedstawienia/barbara.php
Po tak szczegółowym streszczeniu i jednoznacznej, autorytatywnej ocenie czy czytanie tej książki jeszcze ma sens? Jako reprezentantka DDK z Przodkowa byłam na tym spotkaniu. Ale po zapoznaniu się z notką, do której piszę komentarz, nie jestem już tego pewna... Może to było inne spotkanie :)
@dwudziestka: Swoją "wiedzą" o tym, "jak było", dzielę się z zainteresowanymi w wątku Internetowy Dyskusyjny Klub Książki. Zachęcam do dyskusji o książce i o tym, "jak było".
Notka jest dla osób, które nie były na spotkaniu. Osoby, które były wiedzą jak było.
Żeby zachęcić do przeczytania tej powieści tych, którzy nie będą mieli czasu przeczytać całego artykułu z linku, zacytuję jego końcowy fragment: "Ale, jako się rzekło, wcale nie opisywanie i diagnozowanie czasów przełomu jest tu najistotniejsze. Ta książka przekonuje mnie przede wszystkim kreacją głównego bohatera i stylem. Witkowskiemu udało się stworzyć niebanalną, niejednoznaczną, nieco zwichrowaną postać, jakich znowu nie tak wiele jest w naszej prozie. Doskonale przy kreślenie portretu pana Huberta sprawdziła się estetyka campu, którą konsekwentnie wykorzystuje autor "Lubiewa"; campowe pomieszanie rozmaitych rejestrów kultury, stylów i konwencji doskonale widoczne jest w języku tej prozy, w którym zespolone zostały elementy slangu przestępczego półświatka, gwary śląskiej czy staropolszczyzny. Wyszła z tego niezwykle interesująca mieszanina językowa (współczuję jednak tłumaczom, którzy zechcą tę książkę przełożyć na obce języki), co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo Witkowski jest jednym z tych pisarzy, którzy potrafią nieźle zakręcić frazą. Ma taką językową sprawność i wyobraźnię, że mógłby, gdyby chciał, przerobić książkę telefoniczną na wciągającą, iskrzącą się dowcipem historię". Czytelników dzieł Witkowskiego (i nie tylko) zapraszam do dyskusji na forum, jak widzę, jest tam wątek dyskusyjno-literacki.