Reklama

Sulęczyno. To nie był meteoryt

13/08/2010 13:58
W kwietniu wszystkie lokalne media rozpisywały się na temat tajemniczego krateru, który zauważono w masywie leśnym pod Sulęczynem. Jedna z teorii mówiła o uderzeniu meteorytu. Dziś wiadomo już, że było to dzieło człowieka, a konkretnie 25-letniego lokalnego miłośnika pirotechniki.

O „sulęczyńskim kraterze” zrobiło się głośno pod koniec kwietnia. Wyrwa w ziemi miała sześć metrów średnicy i cztery metry głębokości. Dookoła porozrzucane były rozkruszone głazy i uszkodzone konary drzew. Rozmiary leja sprawiły, że brano pod uwagę m.in. możliwość uderzenia meteorytu. Na miejscu zjawiły się media z całego kraju, a zaraz za nimi przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Meteorytowego. Ostatecznie scenariusz ten wykluczono, ale policja kontynuowała śledztwo. Przeszło trzymiesięczne dochodzenie przyniosło efekt w postaci zatrzymania 25-letniego mężczyzny.

Domorosły pirotechnik konstruowaniem ładunków wybuchowych zajmował się od wielu lat i jak sam przyznał, od dzieciństwa była to jego ogromna pasja. Dowodem na to był też imponujący arsenał, który mężczyzna zgromadził na swojej posesji. Policjanci znaleźli tam 40 kg różnych substancji i 18 litrów cieczy służących do produkcji materiałów wybuchowych. Upust swojemu nietypowemu hobby dawał w pobliskich lasach, detonując własnoręcznie przygotowane ładunki.
Lej w lesie był efektem jednej z takich prób. Wówczas to mężczyzna wysadził 24-kilogramowy ładunek materiałów wybuchowych. Gdy sprawa nabrała medialnego rozgłosu przestraszył się i pozostałą część zgromadzonych substancji zakopał w pomieszczeniu gospodarczym i szklarni. Tam też zostały odnalezione przez policję w trakcie przeszukiwania jego posesji.

- Ładunki zabrali i częściowo zneutralizowali policyjni antyterroryści. Pozostałą część przekazano do badań w laboratorium kryminalistycznym. Zatrzymany 25-latek stanie teraz przed sądem, gdzie odpowie za posiadanie substancji wybuchowych mogących sprowadzić niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. To przestępstwo, za które grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat – podsumowuje Jarosława Krefta, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości