Świetlica znajduje się na holu, biblioteka pełni rolę magazynu, a lekcje odbywają się w za ciasnych salach. Tak wygląda rzeczywistość Zespołu Szkół w Mściszewicach. Przetarg na rozbudowę placówki nie został rozstrzygnięty, a dyrekcja szkoły i nauczyciele nie wyobrażają sobie dłużej pracy w takich warunkach.
W styczniu gmina Sulęczyno ogłosiła dwa przetargi. Jeden na budowę przedszkola w Węsiorach, drugi na rozbudowę Zespołu Szkół w Mściszewicach wraz z oddziałami przedszkolnymi. O ile pierwszy udało się rozstrzygnąć i przedszkole już powstaje, o tyle drugi przetarg musiał zostać unieważniony.
- Zgłosił się tylko jeden wykonawca, którego oferta przewyższyła zabezpieczone środki o 773 tys. złotych, a nas nie stać, żeby tę kwotę dołożyć. Dlatego planowaną rozbudowę w Mściszewicach musieliśmy unieważnić - informuje wójt Bernard Grucza.
W tej chwili w Zespole Szkół w Mściszewicach uczy się 230 dzieci. Dodatkowo placówka musi pomieścić trzy oddziały przedszkolne dla 63 przedszkolaków. Trwa rekrutacja na przyszły rok i już wiadomo, że chętnych będzie jeszcze więcej. Perspektywa pracy w takich warunkach przeraża dyrekcję szkoły.
- Dla nas jest to w tej chwili naprawdę duży problem. Przedszkole zostało przeniesione z remizy kosztem pomieszczeń przeznaczonych dla dzieci szkolnych. Świetlicę mamy na holu, w bibliotece jest magazyn, musieliśmy też oddać salę przeznaczoną do zajęć logopedycznych. Potrzeba jest też stworzenia zaplecza kuchennego. W tej chwili dowozimy posiłki z Klukowej Huty, ale prosi się, żeby w szkole była kuchnia i dzieci mogły zjeść jeden ciepły posiłek. Poza tym dzieci migrują między klasami, wciąż pojawiają się problemy logistyczne. Jest to dla na bardzo uciążliwe. Tym bardziej, że dzieci przybywa - mówi dyrektor Zespołu Szkół w Mściszewicach, Renata Węsierska.
Rozbudowa przewiduje powstanie trzech dodatkowych sal szkolnych i przede wszystkim trzy oddziały przedszkolne. Jak mówi dyrektor, to dokładnie tyle ile potrzeba. W razie nierozstrzygnięcia kolejnego przetargu, dyrekcja i władze gminy będą zmuszone szukać innych rozwiązań.
- Trzeba będzie podnająć gdzieś sale lekcyjne dla pełnego funkcjonowania. Rozmowy prowadziłem z księdzem. Jeśli do tego dojdzie trzeba będzie uruchomić salki katechetyczne. Istnieje też możliwość wykorzystania świetlicy w OSP. To jednak oddalone od szkoły budynki i na pewno taka sytuacja utrudniłaby funkcjonowanie. To jest ostateczność. Wierzę, że inwestycję uda nam się zrealizować - dodaje wójt Bernard Grucza.
Po zamknięciu przetargu gmina musiała zrezygnować z przydzielonych na ten cel 3 mln złotych. Wójt rozpoczął rozmowy z wojewodą, prosząc o przesunięcie środków na kolejną transzę. Jeżeli wojewoda wyrazi zgodę, rozpisany zostanie kolejny przetarg. Przyszłość Zespołu Szkół rozstrzygnie się w najbliższym czasie. Do tematu wrócimy.
DS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze