Reklama

Sznurki. Sąsiedzki konflikt skończy się w Strasburgu?

Nasza styczniowa publikacja na temat grodzenia swobodnego przejścia brzegiem jezior na Kaszubach doczekała się kontynuacji, choć dość nieoczekiwanej. Opisany przez nas sąsiedzki spór w miejscowości Sznurki wszedł bowiem na jeszcze wyższy poziom. - Jak będzie trzeba, pójdę z tym nawet do Strasburga - zapowiada Elżbieta Salman.

Zaczęło się dość niewinnie, bo od kwestii dostępu do jeziora. Dwie sąsiadujące ze sobą działki w malowniczej okolicy. Obie z widokiem na Jezioro Raduńskie Dolne. Szkopuł w tym, że właściciel jednej z nich ma bezpośredni dostęp do wody, a drugi nie. Drugi chciałby ten dostęp uzyskać, ale pierwszy się na to nie zgadza. Co więcej, urzędniczy błąd sprawił, że leżący na granicy obu działek fragment ziemi to ich współwłasność, z której korzystanie to kolejne zarzewie konfliktu.

Na początku tego roku, za sprawą tekstu pt. "Masowe grodzenie jezior na Kaszubach - urzędnicy umywają ręce" przedstawiliśmy tylko jeden aspekt sporu pomiędzy dwoma mieszkańcami miejscowości Sznurki. Chodziło o zagrodzenie przez jednego z nich dostępu do brzegu jeziora płotem sięgającym aż tafli wody.

- Żadne próby znalezienia jakiegoś kompromisu z tym panem nie przyniosły skutku. Nie oczekiwałam nie wiadomo czego. Zależało mi tylko, by móc latem zejść z wnukami do jeziora i się wykąpać. Nic więcej - mówiła nam wówczas Elżbieta Salman.

Teraz, jak przekonuje, spotkała ją za te słowa kara.

- Już wcześniej wszczęte zostało postępowanie sądowe jaki ten pan wniósł przeciwko mnie o naruszenie miru domowego. Chodzi o to, że korzystałam z fragmentu działki, która stanowi naszą współwłasność, a którą on sobie ogrodził. Przegrał w pierwszej instancji, ale się odwołał. Co więcej, choć mamy zgodę sądu na korzystanie z tej współwłasności, jest to nam uniemożliwiane - wyjaśnia.

Jakby tego było mało, kilka tygodni temu wzdłuż jednej ze ścian jej domu ułożono jeden segment dwumetrowego, betonowego płotu, który jeśli zostanie dokończony, w sposób znaczący zasłoni pani Salman widok na jezioro. Materiał na pozostałe części złożono obok, co znaczy że w każdej chwili roboty mogą zostać dokończone.

- Jak dla mnie to jest kara za to, że ośmieliłam mu się przeciwstawić, swego rodzaju straszak, bym wiedziała co mnie czeka, jeśli nie pójdę na ustępstwa. W jednej z rozmów poinformował mnie zresztą nawet, że jeśli zgodzę się sprzedać mu swoją część naszej współwłasności, on odstąpi od dokończenia tego płotu - zapewnia Elżbieta Salman.

- Ja z tym płotem nie mam przecież nic wspólnego. To nawet nie jest moja działka - twierdzi z kolei sąsiad, zaprzeczając jakoby betonowy mur przy domu Salmanów był jego pomysłem.

O wiele więcej ma zaś do powiedzenia w kwestii wspomnianego już dostępu do jeziora i różnicy zdań, jaka występuje pomiędzy nim, a sąsiadką.

- Nie jestem w żadnym konflikcie z panią Salman. Przynajmniej ja tak tego nie odbieram. Wszystko co robię na swojej działce jest zgodne z prawem. Przejście brzegiem jest, przez furtki. Pani Salman może z nich korzystać jak każdy inny. Tyle tylko, że ona chce dojścia do jeziora przez moją działkę, a ja na to nie wyrażam zgody. To wszystko. Według mnie to żaden konflikt - podsumowuje pan Jerzy.

Bez względu na to czy relacje pomiędzy sąsiadami określić można jako sporne czy też nie i kto stoi za planami budowy betonowej zasłony w tak pięknym miejscu, wiele wątpliwości budzi to, co dzieje się wokół domu pani Salman. O jej sprawie poinformowane zostały już niemal wszystkie możliwe służby i podmioty, od Starostwa Powiatowego w Kartuzach, poprzez Kaszubski Park Krajobrazowy i policję, a na Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej skończywszy. Wszyscy jednym głosem przyznają, że choć zarówno kwestia płot u, jak i przejścia brzegiem jeziora może budzić zastrzeżenia, pod względem prawnym nic nie można zrobić.

- Według mnie nie jest to prawidłowe, bo przepisy wyraźnie mówią o przejściu, ale tę kwestię Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej rozpatrywał i uznał, że zaproponowane tam rozwiązanie, a więc pozostawienie furtek, spełnienia obowiązek ustawowy. Ja mam co do tego duże wątpliwości. Tym bardziej, że jak wskazuje sąsiadka biegają tam psy, a więc jest to przejście fikcyjne - potwierdza szef wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Kartuzach, Alicja Mazur.

Podobnie rzecz ma się w przypadku płotu.
- Regulują to wyłącznie przepisy budowlane, a więc jedynym ograniczeniem jest wysokość muru, który nie może przekroczyć 2,20 m. W rozporządzeniu dotyczącym parków krajobrazowych żadnych zapisów z tym związanych niestety nie ma. Czy może mieć to wpływ na krajobraz? Na pewno, ale pod względem prawnym nic takiej osobie go stawiającej nie można zarzucić. Trudno też wykazać szkodliwość na krajobraz. Niezbędne byłyby w tym wypadku specjalistyczne ekspertyzy, a to nie takie proste - dodaje Alicja Mazur, sugerując że tylko radykalna zmiana przepisów i czytelne określenie w jaki sposób i które służby powinny walczyć z naruszeniami na terenie parków krajobrazowych mogą przynieść pozytywny efekt.

Elżbieta Salman jest jednak gotowa być pierwszą, która za sprawą chęci rozstrzygnięcia sąsiedzkiego sporu przetrze w tym kierunku ślady. Jak zapewnia, jest w stałym kontakcie z Najwyższą Izbą Kontroli, która żywo zainteresowała się tym problemem. Rozważa też próbę nagłośnienia go poprzez telewizyjne magazyny interwencyjne, a także zwrócenie się o pomoc do niektórych parlamentarzystów.

- Nie odpuszczę. Jeśli będzie trzeba pójdę z tym nawet do Strasburga. Nie może być tak, że jedna osobo robi co jej się żywnie podoba i nic nie można z tym zrobić - podsumowuje.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    levis - niezalogowany 2012-04-27 08:42:11

    Jak czytam takie artykuły to aż mnie nosi, bo proszę sobie wyobrazić taką sytuacje jakby wszyscy którzy mają działki z dostępem do jeziora lub rzeki postawili sobie furtki i puścili psy! w Państwie prawa jest to nie dopuszczalne i jeżeli pozwoli się jednemu będą tak robili wszyscy.Jeżeli chodzi o płot to należy on do obydwu sąsiadów i a co za tym idzie decyzja o jego wyglądzie też, jak niema consensusu to niech rozstrzygnie sąd, ja osobiście nad tak pięknym jeziorem nie chciałbym mieć takiego betonowego kloca.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Olfaz - niezalogowany 2012-04-24 08:26:49

    Zgłaszałem problem z jeziorem Białym w PZW. Rozkłądają ręce. A właściciel działki postawił płot i posadził maliny. Bo co widzi to jego

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2012-04-23 21:45:10

    @katakus: Wysłać Straż Miejską dookoła jeziora (etapowo, aby zaliczyli każde) i posypią się mandaty + "odszkodowanie" za brak dostępu do jeziora, przez co mieszkańcy jak i turyści nie mogą z nich korzystać. Dla wędkarzy to niestety jest problem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości