Reklama

TVN UWAGA o zbrodni w Kiełpinie. Zabił żonę, a potem upozorował wypadek na przejeździe kolejowym

24/01/2025 20:00

Rok temu w Kiełpinie doszło do zbrodni, która wstrząsnęła całą Polską. Jolanta K., 31-letnia kosmetyczka, została brutalnie zamordowana. Według aktu oskarżenia jej mąż, Tomasz K., najpierw zadał jej 11 ciosów młotkiem, a następnie upozorował wypadek na przejeździe kolejowym w Mezowie. TVN UWAGA podjęła temat, rozmawiając z bliskimi ofiary i oskarżonego.

Reporterzy TVN UWAGA w piątkowym wydaniu magazynu poruszyli sprawę zbrodni w Kiełpinie, do której doszło przed rokiem. Mąż 31-letniej Jolanty K. miał najpierw zabić ją zadając jej 11 ciosów młotkiem, a następnie wywieźć samochodem na przejazd kolejowy w Mezowie, gdzie zamierzał upozorować wypadek.  TVN UWAGA podjęła temat, rozmawiając z bliskimi ofiary i oskarżonego.

– Jak córka miała 18 lat, zaczęły się osiemnastki. Na jednej z nich poznała jego – wspomina Danuta Bach, matka Jolanty.

Jolanta i Tomasz byli małżeństwem przez dziesięć lat. Początkowo szczęśliwe życie zmieniło się w dramat, o którym matka Jolanty dowiedziała się dopiero, gdy córka po raz pierwszy opuściła męża. Matka Jolanty wspomina jedną z przerażających sytuacji.

Reklama

- Była niedziela, ładna pogoda, jedliśmy obiad na dworze i Jola przyjechała i on przyjechał. Nawet nie wszedł tylko wrzeszczał na nią zza płotu i wyzywał. Mówił, że chce wniosek o rozwód. Że ma mu oddać komputer, bo rzekomo mu go ukradła. Że ma oddać obrączkę. I wtedy ona podeszła do płotu i po raz pierwszy usłyszałam, jaki on potrafi być okrutny – opowiada pani Danuta.

- Myślę, że nie szanował jej w ogóle, nie doceniał tego co ma, nie doceniał jej dobroci, poświęcenia i oddania. Oddania nie tylko swojej rodzinie, ale także jego rodzinie. Ona uwielbiała dzieciaki swoich szwagierek, ciągle o nich mówiła. Opiekowała się też jego matką. Była z nimi w ciężkich momentach i nigdy się nie poddawała. Zawsze z pokorą przyjmowała, co los jej zgotował – mówi Monika.

Reklama

Monika, przyjaciółka Jolanty, uważa, że Tomasz nie mógł pogodzić się z niezależnością żony.

– Kiedy Jola otworzyła własny zakład kosmetyczny, Tomasz poczuł, że traci nad nią kontrolę – mówi Monika.

Jednym z najbardziej dramatycznych momentów był incydent, który miał miejsce w domu rodzinnym Jolanty.

– Tomasz krzyczał zza płotu, wyzywał ją i żądał zwrotu obrączki i komputera. To wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, jaki potrafi być okrutny – wspomina pani Danuta.

Gdy Jolanta postanowiła odejść, Tomasz zaczął ją nachodzić. W październiku próbował włamać się do mieszkania, które wynajmowała. Jolanta, przerażona, dzwoniła pod numer alarmowy 112, ale pomoc – według niej – przyszła za późno. Tomasz uszkodził okno i opony w jej samochodzie, co następnego dnia zgłosiła na policję.

Reklama

Trzy miesiące później, Tomasz pojawił się w salonie kosmetycznym Jolanty. Według śledczych zabił ją młotkiem, a następnie próbował upozorować wypadek. Siostra Tomasza, Beata, wspomina jego spokój tuż po zbrodni. – Był spokojny, nawet nie płakał – mówi.

Rodzina Jolanty walczy o sprawiedliwy wyrok i nagłaśnia problem przemocy wobec kobiet.

– To zadanie dla niej i innych kobiet, które codziennie doświadczają przemocy – mówi matka Jolanty.

Sprawa Jolanty K. jest przestrogą i wezwaniem do działań na rzecz ochrony ofiar przemocy, zanim dojdzie do tragedii.

Reklama

Więcej na TVN UWAGA, gdzie można obejrzeć cały materiał:

Zabił żonę i upozorował wypadek na przejeździe kolejowym? „Stała się dla niego za bardzo niezależna”

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/01/2025 22:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości