Kara nawet dziesięciu lat pozbawienia wolności grozi mieszkańcowi powiatu kartuskiego, który ukradł kluczki do samochodu dziadka i ruszył nim w trasę. Po drodze spowodował kolizję. Okazało się również, że był pod wpływem alkoholu. Ujęto go dzięki czujności innego kierowcy.
Do zdarzenia doszło w środę w Kartuzach. Do dyżurnego kartuskiej komendy zadzwonił mężczyzna, który powiedział, że był świadkiem kolizji. Jej sprawca uciekł z miejsca stłuczki, a zawiadamiający policję ruszył za nim w kierunku Sierakowic.
- Na trasę natychmiast wysłano patrol policji w Wydziału Ruchu Drogowego. Mundurowi zatrzymali 33-letniego mieszkańca powiatu kartuskiego, który kierował renaultem. Okazało się, że mężczyzna miał prawie dwa promile alkoholu. Co więcej, policjanci ustalili, że kierował samochodem, który ukradł swojemu dziadkowi - informuje straszy aspirant Piotr Gdaniec, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem i jazdy pod wpływem alkoholu. Odpowie również za spowodowanie kolizji. Grozi mu kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kiedyś wnuk dziadka z Wehrmachtu kazał kraść dziadkom dowody, pewnie to koleś Tuska i ukradł auto dziadkom.
za PO kradli dziadkom dowody byli za to bezkarni to teraz kradna dziadkom samochody
Za PiS-u pałują za wszystko - chociażby za inne poglądy niż pisowskie.
Bardzo nieładnie.
Kiedyś wnuk dziadka z Wehrmachtu kazał kraść dziadkom dowody, pewnie to koleś Tuska i ukradł auto dziadkom.
za PO kradli dziadkom dowody byli za to bezkarni to teraz kradna dziadkom samochody
Za PiS-u pałują za wszystko - chociażby za inne poglądy niż pisowskie.