Reklama

Urzędnicza samowolka na odpuście w Sianowie

Stoiska handlowe z odpustowymi pamiątkami to nieodłączny element dorocznego wielkiego odpustu w Sianowie. Wzorem lat ubiegłych i w tym roku wzdłuż jezdni ustawiono stragany, a gmina Kartuzy z tego tytułu pobiera opłaty. Aby to było możliwe, zajmowana jest droga, co uniemożliwia mieszkańcom dostęp do posesji. Jak się okazuje - bezprawnie.

Nieprzejezdna droga powiatowa relacji Sianowo - Garcz jest udręką dla mieszkających w tym obrębie ludzi. Odcinek tegoż traktu rokrocznie jest zastawiany przez stoiska handlowe. Droga staje się nieprzejezdna. Niektórzy mieszkańcy mają już jednak dość i poprosili nas o interwencję.

Aby sprawę wyjaśnić zwróciliśmy się do kartuskiego magistratu. Niestety sekretarz Kartuz Tomasz Nadolny dowiódł po raz kolejny, że nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem kilku prostych pytań lub nie chce udzielić na nie odpowiedzi.

Zapytaliśmy o to, czy gmina pobierała opłaty targowe od handlujących podczas odpustu w Sianowie? Jakie były wpływy z tego tytułu i od ilu osób pobrano opłatę? Czy gmina wyznaczyła miejsca do ustawienia stanowisk handlowych podczas odpustu w Sianowie? Jakie konkretne miejsca, ulice, place zostały wyznaczone do handlu? Kto wyznaczał te miejsca oraz czy podczas odpustu wyłączano jakikolwiek odcinek drogi w Sianowie z ruchu?

Z tych wszystkich pytań Tomasz Nadolny zrozumiał tylko, że chodziło nam o kwotę wpływu do gminnej kasy. W pozostałym zakresie odesłał nas do ks. kan. Eugeniusza Grzędzickiego - organizatora odpustu. Ten wskazuje wyraźnie, że to gmina odpowiada za organizację handlu podczas uroczystości odpustowych, a on tym się nie zajmował.

- O stoiska handlujący zgłaszali się do gminy, która wydawała im numerki, a straż miejska wyznaczała miejsca do handlowania - powiedział ks. Eugeniusz Grzędzicki.

Z kolei Komendant Straży Miejskiej w Kartuzach stwierdził, że strażnicy miejscy pilnowali jedynie porządku na terenie wsi, a handlem zajmował się przedstawiciel gminy.

Jak wyjaśnił sekretarz Kartuz, z tytułu opłaty targowej podczas odpustu, do gminnej kasy trafiło 2780 zł. Niczego więcej od gminy nie byliśmy w stanie się dowiedzieć.

Mieszkańcy nadal jednak pytają dlaczego zajmowana jest droga, a co za tym idzie nie mogą dojechać do swoich domów i kto na to pozwala? Kwestię zajęcia pasa drogowego postanowiliśmy wyjaśnić więc u właściciela drogi.

Szef Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach, Andrzej Puzdrowski był zaskoczony sprawą. Jak mówi, dopiero od nas dowiaduje się o zajęciu "swojego" pasa drogowego podczas odpustu.

- W celu zajęcia pasa drogowego drogi powiatowej, należy złożyć stosowny wniosek w siedzibie Zarządu Dróg Powiatowych. Na podstawie, którego wydana jest stosowna decyzja administracyjna określająca wysokość opłaty za zajęcie pasa drogowego - wyjaśnia Andrzej Puzdrowski.

Taki wniosek do Zarządu Dróg Powiatowych nigdy nie trafił. Nie odprowadzono także żadnej opłaty.

- W przypadku samowolnego zajęcia pasa drogowego, Zarząd Drogi wszczyna postępowanie administracyjne i nakłada opłatę karną wynoszącą 10-krotność opłaty za zajmowany pas drogowy. W tym przypadku nie będzie można nałożyć opłaty karnej, gdyż zajęcia pasa już nie ma. Więc nie ma możliwości w czasie wizji w terenie określenia powierzchni zajętego pasa drogowego - dodaje.

Zaraz po tym zaznacza, że przy kolejnym odpuście zarząd dokona kontroli w Sianowie na drodze powiatowej. Wystąpi też do Gminy Kartuzy o informacje dotyczące przedmiotowej sprawy. Po konsultacji z Radcą Prawnym podjęte zostaną stosowne kroki co dalej w sprawie.

Jak zakończy się sprawa samowoli urzędniczej? Poinformujemy.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości