Reklama

W Glinczu było 11.000 martwych ptaków - znamy szczegóły!

Leżały w dole około siedmiu dni, gniły stwarzając zagrożenie dla zdrowia zwierząt i ludzi. Na terenie jednej z hodowli drobiu w Glinczu ujawniono aż 11.000 padłych zwierząt. Na ten moment nie wiadomo, czy padły z powodu ptasiej grypy.

Jak już informowaliśmy, w sobotę w Glinczu ujawniono znaczną ilość martwych ptaków. O szczegółowych okolicznościach zdarzenia rozmawiał z nami Piotr Wall, lekarz weterynarii z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Kartuzach.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w sobotę o godz. 12.45 otrzymał wiadomość z komisariatu w Żukowie, dotyczącą tego, że na jednej z posesji w Glinczu potwierdzili dużą ilość martwych ptaków. Na tym terenie znajdowała się hodowla drobiu.

- Po przybyciu na miejsce stwierdziliśmy, że rzeczywiście w wykopanym tam dole znajdują się padłe ptaki w stanie bardzo silnego rozkładu, praktycznie w postaci płynnej, jedynymi stałymi elementami części tych zwierząt były kości – informuje Piotr Wall, lekarz weterynarii z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Kartuzach.

Reklama

O sprawie natychmiast powiadomiono Powiatowy Sztab Kryzysowy oraz wydział kryzysowy w Urzędzie Gminy w Żukowie. Przystąpiono do wyjaśniania okoliczności tej sprawy i zabezpieczanie tego, co mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, zarówno epidemiczne jak i epidemiologiczne. Prace trwały do godz. 3 w nocy, ale jak podkreśla lekarz wszystko poszło sprawnie. Odpady zabezpieczono odpowiednio i wywieziono do utylizacji.

- Na chwilę obecną ustaliliśmy, że w dole znajdowało się około 11.000 sztuk drobiu w wieku około trzech tygodni. Przyczyna ich śmierci to najprawdopodobniej uduszenie, ale w związku z tym, że zwłoki znajdowały się w takim stanie, to od kur, które są w tym obiekcie i drugim, należącym do tego posiadacza drobiu, pobrano próbki i wysłano do Puław, celem potwierdzenia lub wykluczenia wysoce zjadliwej grypy ptaków. Wyniki dadzą nam jednoznaczną odpowiedź, czy zwierzęta padły wskutek uduszenia czy choroby – wyjaśnia Piotr Wall.
Truchła leżały w dole około siedmiu dni.

- Niewłaściwe zabezpieczenie i nieinformowanie Powiatowego Lekarza Weterynarii, w przypadku jeśli będzie to ptasia grypa, może spowodować rozprzestrzenienie jej w całej okolicy. A powszechnie wiadomo, że w gminie Żukowo znajdują się jedne z ładniejszych w regionie fermy drobiu. Obumierające, gnijące zwłoki przedostają się do gleby, karmią się nimi inne zwierzęta i może to stanowić zagrożenie dla ludzi – dodaje lekarz.

O tym, jaka kara spotka 47-letniego właściciela fermy drobiu, zadecydują wyniki badań. Jeśli zwierzęta nie padły z powodu grypy, mężczyzna odpowie za niewłaściwe zagospodarowanie ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego i wówczas Powiatowy Lekarz Weterynarii może nałożyć na niego karę do kilkunastu tysięcy złotych.

W przypadku stwierdzenia występowania wysoce zjadliwej grypy ptaków, prokuratura będzie prowadziła dochodzenie w kierunku rozprzestrzenienia choroby zakaźnej.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rzeczywiście - niezalogowany 2021-07-12 11:57:26

    Jedne z "ładniejszych" ferm drobiu. Co ilustruje ten przykład. Piękne Kaszuby. Won z przemysłową hodowlą!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Gość - niezalogowany 2021-07-12 12:25:09

    Taki jesteś mądry, zobaczymy jak będziesz kupował kurczaka za 30 zł i jajko za 2 zł sztuka jak znikną fermy przemysłowe.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lepiej - niezalogowany 2021-07-12 12:56:01

    Lepsze to niż żreć paszę robioną na ilość. Nie czujesz się sam czasem jak taki kurczak lub wieprz?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości