W ciągu ostatnich dwóch tygodni na terenie powiatu kartuskiego skradziono kilka uli z rodzinami pszczelimi i miodem. Przed grasującym w okolicznych pasiekach złodziejem innych pszczelarzy postanowił ostrzec nasz czytelnik. Dochodzenie w sprawie kradzieży prowadzi też kartuska policja.
- Jestem małym pszczelarzem i wywożę pszczoły na pożytki. Znalazłem miejsce między Ostrzycami, a Goręczynem, wywoziłem tam swoje ule kilkukrotnie. Niestety w ostatnim czasie jeden z moich uli został skradziony. Z sąsiedniej pasieki też zginęły. Chciałbym ostrzec innych pszczelarzy, być może dzięki nagłośnieniu tej sprawy uda się znaleźć sprawcę - informuje Paweł Puzio.
Ule skradziono razem z pszczelą rodziną i miodem. Szacowana wartość jednego to około 1.200 złotych.
- W jeden wieczór zginął jeden ul, następnego dnia wywiozłem całą pasiekę. Niestety znajomy pszczelarz, który miał swoje ule w pobliżu moich kilka dni później stracił aż dwa. Pasieki stały na dość wyludnionym terenie, nikomu nie przeszkadzały. Była to zwyczajna kradzież - dodał.
Sprawę zgłoszono na policję.
- Na chwilę obecną prowadzone są czynności wyjaśniające w tej sprawie. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego dążą do jak najszybszego rozwiązania tej sprawy - informuje Daria Olchowik, p.o. oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Osoby, które mogą posiadać jakieś informacje bądź mogły coś widzieć proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Kartuzach.
Pan Paweł prosi o kontakt pszczelarzy, których dotknął podobny problem. Mogą się z nim skontaktować drogą e-mailową [email protected].
- Jeśli uda nam się znaleźć nasze ule i okaże się, że odkryjemy więcej uli, które mogą pochodzić z kradzieży, to mając kontakty do ich właścicieli pomożemy w ich odzyskaniu - zaznacza pszczelarz.
Pszczoly powinne pilnowac swoich uli Zaspaly i zostaly skradzione zamiast zadlicz zlodzieji
...skradziono kilka ULI...a mnie to nikt nie chce ukraść,żaden MAREK nawet...