Niegroźne wypadki w Puzdrowie i Hopach, a także pożary w Niesiołowicach i Warzenku to tylko część z weekendowych zdarzeń, do których musiały wyjeżdżać lokalne służby ratunkowe. Niestety jest i ofiara śmiertelna - to 31-letni mieszkaniec Sopotu, który zginął w Wieżycy pod kołami szynobusu relacji Gdynia-Kościerzyna.
Zdecydowanie najpoważniejsza w skutkach była sobotnia tragedia w Wieżycy, gdzie po leżącym na torach młodym mężczyźnie przejechał pociąg. Sytuacji tej poświęciliśmy już odrębny materiał.
Ponadto, nie wszyscy kierowcy "z głową" operowali pedałem gazu. W Puzdrowie prowadząca Fiata Seicento młoda kobieta na prostym odcinku drogi wpadła w poślizg, straciła panowanie nad kierownicą i w efekcie auto wyrzuciło na pobocze, gdzie uderzyło bokiem w drzewo. Jak informuje policja, kierująca doznała szczęśliwie jedynie ogólnych potłuczeń.
O sporym szczęściu mogą też mówić uczestnicy kolizji, do której doszło Hopach. W niedzielę wieczorem na drodze wojewódzkiej pomiędzy Przodkowem, a Pomieczynem doszło do zderzenia VW Golfa z terenową toyotą. Przyczyna ta sama, co w przypadku fiata - nadmierna, niedostosowana do warunków prędkość, czego efektem było zakończenie podróży na drzewie w przypadku obu aut.
Sporo pracy mieli też strażacy, których dwukrotnie wzywano do pożarów domków letniskowych. Pierwszy z nich zapalił się w Niesiołowicach. Tam ogień zajął tylko niewielką powierzchnię przy kominku. Znacznie poważniejszy w skutkach był pożar w Warzenku, gdzie letniskowy domek spłonął doszczętnie wraz z całym wyposażeniem. Straty sięgają w tym wypadku około 60.000 złotych. Przyczyną obu pożarów była zła izolacja komina.
Oprac. Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze