Reklama

Wieczorny prysznic to dla nich luksus. Mieszkańcy Karwacji bez dostępu do wody

Małe osiedle kilku domów jednorodzinnych, położone w Karwacji, na terenie gminy Sierakowice. Jego mieszkańcy czują się tak, jakby cofnęli się w czasie, bo dostęp do wydawałoby się podstawowego dobra, jakim jest woda w kranie, jest bardzo utrudniony. Wzięcie prysznica czy włączenie pralki, możliwe jest praktycznie tylko rano. Teraz, w okresie suszy, woda znika jeszcze przed południem, a wraca po północy. Czy możliwe, że problemy, które od kilku lat zgłaszane są do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Sierakowicach, są tak trudne do rozwiązania?

Zakaz podlewania, hydrofor, a może zupełnie nowe przyłącze - to możliwości, które teoretycznie powinny rozwiązać problem kilku domostw w Karwacji. W praktyce okazuje się to nie być takie proste, gdyż mieszkańcy problem utrudnionego dostępu do bieżącej wody lub jej braku, zgłaszają od dłuższego czasu.

- U nas, odkąd wodociągi przejęła spółka, wody potrafi nie być nawet zimą. To nie jest tylko kwestia sezonu letniego i suszy. Wcześniej, gdy wodociągami zajmowała się gmina, potrafili sobie z tym poradzić. Wszystko było dopracowane. Może jest to też kwestia większej liczby przyłączy, również dużej myjni, która należy do tej samej nitki wodociągu, ale fakt jest taki, że z brakiem wody lub bardzo małym jej ciśnieniem borykamy się już bardzo długo. Nawet nie mamy już siły dzwonić, jeździć i pisać wniosków do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji - tłumaczy Marzena Brzeska, mieszkanka Karwacji.

- Latem jest najgorzej. W łazience na piętrze popołudniami wody nie mamy wcale. Schodzimy do piwnicy, z rur zlewamy wodę i w tym kąpiemy dzieci. My z żoną myjemy się już po północy, kiedy woda wraca. Sąsiedzi mieszkający wyżej są w jeszcze gorszej sytuacji. Przykładowo, gdy u nas nie ma wody od 17, to oni mogą o niej pomarzyć już o 14 - mówi Piotr Walkusz, mieszkaniec Karwacji.

- Dzisiaj około 9.30 woda się już kończyła. Udało mi się nastawić jedną pralkę. Bo to nie chodzi tylko o dostęp do wody, ale też o użytkowanie takich sprzętów domowych jak pralka, czy zmywarka. Woda wraca dopiero około północy. Taką sytuację mamy praktycznie codziennie. Jak nie z brakiem wody, to z bardzo słabym jej ciśnieniem. Mieliśmy już specjalnie zamontowaną przy domu pompę, która wyciągała z rur wodę, ale z powodu jej braku, po prostu się spaliła. Ostatnio mieliśmy w kranie pół bara, prysznic z deszczownicą do uruchomienia potrzebuje dwa i pół. Przez rok wcale go nie używaliśmy. Mąż zastanawiał się już nad kopaniem studni głębinowej, ale to bez sensu, skoro kilka lat temu wszystko działało - dodaje Marzena Brzeska.

Problem dotyczy kilku domostw i jak tłumaczy prezes PWiK, wynika przede wszystkim z tego, że są one położone na końcu nitki wodociągu, a jej przekrój również pozostawia wiele do życzenia. Większe przyłącza po drodze, wpływają na jej wydajność, a susza i podlewanie pól i ogródków, ostatecznie osłabiają. Mieszkańcy Karwacji rozumieją problem, ale oczekują też, że spółka w końcu podejmie konkretne działania.

- Bardzo współczuję mieszkańcom, natomiast mamy taką suszę, że w tym momencie nie możemy nic poradzić. Zastanawiamy się nad wprowadzeniem zakazu podlewania, ale jeszcze w tym momencie nie chcemy tego robić. Nigdzie nie ma jeszcze problemu z zupełnym brakiem wody, więc to nie jest jeszcze do końca uzasadnione. Nie mamy możliwości technicznej, aby wprowadzić takie rozwiązania, które natychmiast przyniosą oczekiwany skutek. Zbudowanie nowej nitki wodociągowej, to bardzo duża inwestycja. Rozważamy wstawienie hydroforu, tylko musimy to zrobić z głową. To koszt kilku tysięcy złotych, a hydrofor dałby tyle, że zebrałby zapas wody, ale jeżeli wody w sieci zupełnie nie będzie, to nic nie da - tłumaczy prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Sierakowicach, Tomasz Zdanowicz .

- Rozważamy też doprowadzenie wody od strony Mojusza. Najbliższy punkt zasilania oddzielony jest jednak trudnym terenem leśnym. Musimy znaleźć ścieżki, przejścia, spróbować znaleźć dojście. To jest jedyna opcja, aby ostatecznie rozwiązać ten problem. Jeżeli inne rozwiązania nie przyniosą dobrych efektów, będziemy myśleć o tym nowym przyłączu. Jest to jednak koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych - dodaje.

Jak poinformował nas prezes PWiK w Sierakowicach, spółka wciąż zastanawia się nad rozwiązaniem problemu, a konkretne działania podejmie na początku przyszłego tygodnia. Do tego czasu mieszkańcy Karwacji pozostaną bez dostępu do bieżącej wody.

- W ostateczności rozważymy beczkowóz. W momencie kiedy tej wody by już zupełnie tam nie było. W tej chwili ci mieszkańcy wodę do południa mają. Rano mogą sobie ją zabezpieczyć - dodaje prezes.

DS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    #Ala - niezalogowany 2018-06-11 08:29:53

    a policja też ma kontrolować czy mężowi przyprawiasz rogi ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2018-06-10 21:58:58

    Jak jest susza to się nie podlewa, do podlewania się używa wody opadowej, albo podlewać po 23 to rozwiąże wasze problemy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ala - niezalogowany 2018-06-10 11:55:03

    Dlaczego nie ma kontroli policyjnej czy ludzie ogrodki podlewaja? U nas w kranie wody nie ma a inni sobie trawke podlewaja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości