Gdyby ktoś ci „nasmarował” różne malunki na elewacji twojego domu, nie zdenerwowałbyś się? A gdyby stało się to po odnowieniu budynku, nie obeszło by cię to?
Na ul. Mściwoja II, na fundamentach starego obiektu, powstał nowy ładny budynek. Ładny to on był, dopóki nie zajęli się nim graficiarze. Stało się to zaledwie kilka dni po oddaniu go do użytku.
- Oni mają przyzwolenie, czują się bezkarni. Jest jakby społeczne przyzwolenie.Teraz malują, a potem mogą podpalić las. To ta sama mentalność, ideologia - mówi poszkodowany właściciel nieruchomości. - Poruszę niebo i ziemię, aby znaleźć tego, który to zrobił, wyznaczę nagrodę. Te „bazgroły”, to jak odcisk palca. Autora można ustalić. Nie można dalej tego tolerować - dodaje. Poruszony do żywego i wściekły proponuje, aby wydać wojnę graficiarzom. - Burmistrz Nowego Jorku, Giuliani, poradził sobie z przestępczością - mówi.
Jako właściciel nieruchomości, który płaci podatki, a są to znaczne pieniądze, domaga się ochrony od samorządu, policji.
- Gdzie oni są? Gdzie jest straż miejska? My im płacimy prawdziwe pieniądze, a ich zobowiązania wobec nas regulowane są fałszywą monetą. Mamy prawo głośno się upominać o swoje bezpieczeństwo - stwierdza rozgoryczony.
Oświadcza, że jeżeli nie poczuje się chroniony, gotów jest wezwać wszystkich właścicieli nieruchomości do strajku. Polegałby on na niepłaceniu podatku od nieruchomości.
Żąda, aby odpowiedzialne służby zajęły się zdecydowanie problemem. Ocenił swoje straty na 5 tys. zł.
Graficiarze mają ten nieprzyjemny zwyczaj, że z upodobaniem „smarują” na nowych budynkach. Tak było też m.in. po odnowieniu elewacji tzw małej sali w Gimnazjum nr 1 w Kartuzach. Czas na działanie. „Wojna” graficiarzom - wandalom!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze