Reklama

Wypadki od kuchni: ratownik medyczny

"To naprawdę wielkie emocje. Ale trzeba myśleć tylko o tym, by pomóc poszkodowanym" - tak o akcji podczas wypadku drogowego mówi Marcin Megier, strażak, ale zarazem ratownik medyczny.

To kolejna, druga odsłona cyklu naszych artykułów "Wypadki od kuchni". Czytelnicy mieli okazję przeczytać już o wypadkach drogowych widzianych oczyma strażaka asp. Kazimierza Glinieckiego. Teraz przyszła kolej na ratownika medycznego.

Pomocą służył nam st. str. Marcin Megier, który wprawdzie na co dzień pracuje w Komendzie Powiatowej PSP w Kartuzach, ale jednocześnie poświęca swój wolny czas, by uczyć się kolejnego zawodu - ratownictwa medycznego. Jest już po zajęciach teoretycznych oraz po zaliczonych w większości praktykach, w tym praktyce w karetce pogotowia.

Jak zatem wygląda wypadek drogowy z punktu widzenia ratownika medycznego?

- Ratownik medyczny wkracza do akcji dopiero wtedy, gdy teren wypadku jest już zabezpieczony przez strażaków. Musi mieć pewność, że nic nie będzie zagrażać jego zdrowiu i życiu. Następnie przystępuje do pomocy poszkodowanym - tłumaczy Marcin Megier.

Zapytany o to, czy nie przeraża go widok krwi, tylko nieznacznie się uśmiecha.

- Nie myślę o tym. Chcę jak najszybciej pomóc. Najważniejszy jest człowiek, jego zdrowie i życie - przekonuje. Po chwili dodaje: - Kiedyś nie lubiłem widoku krwi. Myślę, że się po prostu przyzwyczaiłem.

Pan Marcin pracuje w straży pożarnej od trzech lat. Za kilka miesięcy kończy szkolenie z zakresu ratownictwa medycznego. Ma zatem doświadczenie tak w jednej, jak i w długiej służbie na rzecz poszkodowanym. Dzięki temu może porównać oba zajęcia.

- Praca, zarówno ratownika medycznego, jak i strażaka, wiąże się ze sporymi emocjami. Nie można niczego nauczyć się na pamięć, nie ma bowiem dwóch takich samych zdarzeń. Owszem, są procedury, których trzeba przestrzegać, ale zdarzenie nigdy nie wygląda tak samo. Większa adrenalina jest jednak w zawodzie strażaka. Głównie dlatego, że strażak wchodzi na niezabezpieczony teren, co wiąże się dla niego z bezpośrednim zagrożeniem - mówi.

Mimo to nie chciałby zrezygnować z pracy w straży pożarnej. Dodatkowe kwalifikacje ratownika medycznego przydadzą mu się podczas przyszłych akcji.

- Pierwszy wyjazd z karetką pogotowia podczas praktyk miałem do wypadku w jednym z zakładów pracy. Pracownik obciął sobie na maszynie cztery palce jednej dłoni - wspomina st. str. Megier.

Nie każdy może pracować w taki sposób. Stres związany z wyjazdami, emocje, makabryczne sytuacje, wyrzuty sumienia, że można coś było zrobić szybciej, lepiej - taka praca wykańcza psychicznie.

- Praca ratownika i strażaka nie jest najłatwiejsza. I nie każdy może się tutaj dostać. Trzeba przejść psychotesty, testy sprawnościowe, szkolenia... Ale ta praca sprawia ogromną satysfakcję. To nieustanna służba drugiemu człowiekowi - mówi ratownik

W przyszłym tygodniu kolejna część cyklu "Wypadki od kuchni". Tym razem o wypadkach drogowych opowie funkcjonariusz policji.

Daria Kaszubowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tusia - niezalogowany 2010-12-03 11:48:52

    Ciężko jest, kiedy trzeba wybrać komu w pierwszej kolejności udzielić pomocy, kiedy trzeba podjąć decyzję o przerwaniu akcji ratowania życia. Śmierć jest wpisana w nasz zawód i do tego trzeba się przyzwyczaić

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tusia - niezalogowany 2010-12-03 10:50:03

    w straży to same fajne chłopaki :Dj eden to nawet wyjątkowo fajny tyle, że uparty:P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ewelinchen666 - niezalogowany 2010-12-03 10:36:57

    Niezłe ciacha :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości