Reklama

Wyrzucili z samochodu i... odjechali

27/07/2009 10:37
Przez trzy tygodnie na osiedlu Norbertanek w Żukowie błąkał się bezpański pies. Świadkowie twierdzą, że wyrzucono go z samochodu przy miejscowym supersamie. Długo czekał na swoich „ukochanych” właścicieli. Niestety, nie doczekał się.

Po kilku dniach psisko szukało ratunku. Dokuczał mu głód i pragnienie. Samotnie przeżył burzę i upały. Wreszcie trafił na ludzi o dobrym sercu. Kilku lokatorów pobliskich bloków zaczęło go dokarmiać. Miał też swoją miskę z wodą.

Niestety, tęsknota za (choć zwyrodniałymi) właścicielami wzięła górę. Pies chodził od domu do domu i niemiłosiernie wył. Jedna z mieszkanek zadzwoniła w tej sprawie do redakcji, a my powiadomiliśmy o tym żukowski urząd gminy.

Helena Adamska, specjalista ds. gospodarki komunalnej, zaproponowała dwa warianty. Poczekać aż przyjedzie właściciel schroniska w Małoszycach, z którym żukowski urząd ma stosowną umowę, albo zaprowadzić psa na komisariat. Dlaczego tam?

- Od ponad pół roku przy żukowskim komisariacie policji stoją dwa kojce dla bezpańskich psów – stwierdziła inspektor Adamska. – To pomysł naszego pracownika Wiesława Doliny, bo była po prostu taka potrzeba. Mieliśmy sporo sygnałów o błąkających się czworonogach. – Rozwiązujemy to w ten sposób, że do czasu przyjazdu szefa schroniska, czworonogami opiekują się policjanci – dodała.

Następnego dnia po telefonie po psa przyjechał Sławomir Twardziak, szef schroniska Bajer w Małoszycach. Trzeba było trochę pobiegać za psem, ale sprawę ułatwiła obecność Heleny Wiercińskiej, która dokarmiała psinę przez ostatnie kilkanaście dni. Na razie znalazł on dom zastępczy, ale pan Sławomir stwierdził, że szybko znajdzie nowych właścicieli, gdyż jest młody - i co ważne - łagodny.

- Zlecenia, które otrzymuję polegają m. in. na tym, że odławiam bezpańskie psy i przewożę do mojego schroniska – wyjaśniał Sławomir Twardziak. – Dla czworonogów młodych, nieagresywnych i takich, które nie są nieuleczalnie chore, szukamy ludzi, którzy je adoptują.

Okazuje się, że w okresie letnim ludzie notorycznie pozbywają się swoich pupili (?) i takich przypadków jest coraz więcej.

- Najbardziej tragiczne są przypadki, kiedy zwierzę zostaje porzucone i... drutem przywiązane do drzewa – stwierdził Sławomir Twardziak. – Świadkiem takich sytuacji jestem dwa, trzy razy w tygodniu! – Sygnały o czworonogach świadomie skazanych na głodową śmierć otrzymuje od grzybiarzy lub straży leśnej.

Trudno skomentować takie „obyczaje”, bo chciałoby się po prostu.....

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Drab - niezalogowany 2009-07-31 04:52:00

    @moniamamuska: Drab swoje , Moniamamuska swoje . To nie jest porównanie , może http://kafo.pl/viewtopic.php?pid=116623#p116623 (post 13), który dobrze znasz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    moniamamuska - niezalogowany 2009-07-30 23:57:23

    @Drab: Z tym się zgadzam ale proszę cię nie porównuj psów do dzieci!! Co innego wyrzucić zwierzę a co innego swoje dziecko. Zgadzam się z tym że wyrzucenie zwierzęcia jest okrutne. Owszem> Ale nie zgadzam się po prostu z Twoim porównaniem tego do wyrzucenia DZIECKA.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wiola - niezalogowany 2009-07-29 09:16:31

    Prawda jest taka, ze człowiek jeszcze zaskoczy nas swym okrucieństwem Mnie uczono, jak traktujesz zwierzęta , tak samo bedziesz traktował ludzi - wrażliwość i współczucie, opowiedzialnośc itd

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości