Reklama

Wyszedł ze szpitala w Kartuzach, po pięciu dniach zmarł na COVID-19

28 stycznia 70-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego trafił do szpitala w Kartuzach. Przebywał tam osiem dni, podczas których przeszedł operację. 5 lutego został wypisany do domu. Trzy dni później w ciężkim stanie trafił do szpitala w Kościerzynie, gdzie 10 lutego zmarł na COVID-19.

Pan Tadeusz 28 stycznia br. został przyjęty do Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach na oddział chirurgii. Zanim trafił na oddział wykonano mu test na koronawirusa. Wynik był negatywny. Podczas ośmiodniowego pobytu w szpitalu przeszedł operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. W okresie pooperacyjnym wystąpiły u niego powikłania. Jak czytamy jednak w wypisie, po uzyskaniu normalizacji parametrów został wypisany do domu z zaleceniami. Szpital opuścił 5 lutego br. Już kolejnego dnia pojawiły się u niego problemy z oddychaniem, które wraz z kolejną dobą nasilały się. W związku z szybko pogarszającym się stanem, rodzina postanowiła wezwać karetkę. 

- Tato został przyjęty do szpitala w Kartuzach z wynikiem negatywnym. Podczas pobytu w szpitalu wykonano u niego dwa zabiegi. Po czterech dniach od zabiegu został wypuszczony ze szpitala. Po trzech dniach musiałam wzywać karetkę, ponieważ tata dostał duszności, kasłał i miał gorączkę. Od dyspozytora usłyszałam, że to normalne, że tata może mieć duszności, kaszel i gorączkę i on nie widzi potrzeby wzywania karetki. Uparłam się. Przysłał karetkę. Przyjechała po godzinie. Ojcu pobrano wymaz z nosa. Okazało się, że jest pozytywny. Został zabrany do szpitala w Kościerzynie. 10 lutego zmarł - przyznaje córka pana Tadeusza. 

Reklama

- Lekarz, który powiadomił nas o śmierci taty, powiedział, że tato został wypisany z kartuskiego szpitala już w ciężkim stanie, z zaawansowanym covidem. To już kolejna osoba z rodziny i znajomych, która została wypisana z kartuskiego szpitala z covidem - dodaje. 

Z informacji rodziny wynika też, że pan Tadeusz podczas pobytu na oddziale chirurgii kartuskiego szpitala miał przebywać w jednym pokoju z pacjentem z pozytywnym wynikiem na koronawirusa. 

O wyjaśnienia zwróciliśmy się do prezesa Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach. Jego zdaniem, pan Tadeusz nie mógł zarazić się koronawirusem podczas pobytu w szpitalu, a wypisany z placówki został w stanie dobrym. 

Reklama

- Przeanalizowałem dokumentację medyczną oraz sytuację epidemiologiczną szpitala w okresie, w którym pan przebywał u nas. I w tym okresie nie mieliśmy nikogo z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa. Wszyscy pacjenci przyjmowani do szpitala są testowani, poza przyjęciem w trybie pilnym, a więc w takim przypadku, gdy od razu trafia na stół operacyjny. Wówczas jednak wymaz pobierany jest podczas zabiegu. Każdy więc pacjent jest testowany. Pacjenci dodatni są odsyłani do szpitali dedykowanych leczeniu pacjentom z koronawirusem lub na wyizolowany oddział. W czasie pobytu tego pana, ani w okresie po jego wyjściu, nie mieliśmy na oddziale chirurgii potwierdzonych zakażeń - podkreśla lekarz Paweł Witkowski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach. 

- Ostatni wpis z 5 lutego z tzw. obserwacji lekarskiej brzmi: "Chory czuje się zdecydowanie lepiej. Nie gorączkuje. Samopoczucie dobre. Ciśnienie i tętno w normie. Badania kontrolne w normie. Wypis dzisiaj". W takim więc stanie pacjent został wypisany do domu - dodaje. 

Reklama

Jak akcentuje prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach, ryzyko zakażenia w szpitalu jest minimalne.  

- Jeżeli rozpatrujemy ryzyko zakażenia, to szpital jest miejscem, w którym zarazić się trudniej niż chociażby w markecie. Pacjenci są testowani. Ze względu na charakterystykę choroby i testów, może się zdarzyć tak, że pacjent trafi do szpitala w okresie, kiedy nie jesteśmy w stanie tego wirusa wykryć, ale według badań, w tym okresie pacjent jest mało zakaźny. Ta choroba rozwija się od dwóch do nawet dziesięciu dni bezobjawowo - zaznacza lekarz Paweł Witkowski. 

Reklama

- W mojej ocenie prawdopodobieństwo, że pan został zakażony podczas pobytu na oddziale chirurgii, jest minimalne. Tym bardziej, że musiałby to być jedyny pacjent, bo nikt więcej z otoczenia tego pacjenta nie zachorował. Każdego pacjenta, który zagorączkuje podczas pobytu szpitala, izolujemy a także testujemy w kierunku koronawirusa. W przypadku personelu codziennie jest on sprawdzany, a  obecnie 96,6 proc. personelu naszego szpitala otrzymało już szczepionkę, więc transmisja wirusa wśród personelu też jest minimalna - podsumowuje. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2021-03-14 11:48:42

    kto przymusza do noszenia masek starszym ludziom, ten winien jest morderstwa eutanazyjnego, poprzez wprowadzenie procedur powodujących uszczerbek na zdrowiu w postaci niedotlenienia i osłabienia organizmu,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Drajwer - niezalogowany 2021-03-14 12:22:53

    Eutanazję to powinni robić takim jak ty dziadzia

    • Zgłoś wpis
  • .. - niezalogowany 2021-03-14 12:25:42

    Madry inaczej, ogarnij się. Ile te starsze osoby wychodzą z mieszkan? A jak już wyjdzie, to lepiej gdyby,( jak ty twierdzisz) byl niedotleniony niż zarażony

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości