Co Pana i pozostałych parlamentarzystów skłoniło do dzisiejszej wizyty w powiecie kartuskim?
W dniu dzisiejszym towarzyszę marszałkowi Senatu, Longinowi Pastusiakowi, który wizytuje powiat kartuski. Myślę, że wizyta tak zacnego gościa w otoczeniu kilku senatorów i posłów ma o tyle znaczenie, że jest to dla nas okazja do kolejnego, przynajmniej dla mnie, zapoznania się z problemami regionu. Marszałek może także zapoznać się z działaniami miejscowych samorządów i wysłuchać tego wszystkiego co na dzień dzisiejszy denerwuje ludzi, czy też utrudnia im działania w zakresie źle prowadzonego procesu legislacyjnego. Przy okazji spotkań, które miały już miejsce, w starostwie czy też w siedzibie powiatowej SLD i gminie Somonino przewija się wielka troska ludzi o to, czy też ten parlament zdoła jeszcze dokonać pewnych regulacji, o których wspominał marszałek. Czy na przykład uda się dokonać pewnych osłon socjalnych dla ludzi, którzy będą musieli ponieść koszty zwiększonej akcyzy na olej opałowy i gaz. To są miedzy innymi problemy, które były poruszane. Ważniejszymi jednak wydaje się były te kwestie, które poruszali przedstawiciele samorządów, jakby gorąca debata na temat procedur pozyskiwania pieniędzy z programów pomocowych. Myślę, że marszałek wziął sobie to do serca, że w procesie stanowienia prawa teoria przeważyła nad praktyką, co w konsekwencji powoduje to, że utrudnia się funkcjonowanie samorządów. Samorządy są na dziś głównym beneficjentem środków europejskich. Ludzi interesowała również sprawa czy obecny parlament zdoła jeszcze uchwalić program o narodowym funduszu zwalczania raka, bo jest przygotowany w tym zakresie długoletni program rządowy. Na jednym ze spotkań padło również ciekawe pytanie, czy można liczyć na to, że służba zdrowia w Polsce będzie funkcjonowała normalnie, tzn. bez tych wszystkich zawirowań i zachwiań, typowego chodzenia od ściany do ściany, gdyż, co rząd to następuje zmiana strategii w tym zakresie. Nigdy tak naprawdę nie ma okazji sprawdzić żadnego systemu do końca, bo coś się zaczyna, a następnie porzuca w połowie drogi, wskutek takiej to czy innej wrzawy politycznej. Są to sprawy, które na dzisiaj interesują obywateli i my jako parlamentarzyści powinniśmy tych głosów wysłuchiwać.
Czemu jeszcze służy Wasza wizyta?
Tak liczna grupa parlamentarzystów może zostać wykorzystana przez lokalnych społeczników, samorządowców do promocji regionu Kaszub. Ma to przecież olbrzymie znaczenie jak jest postrzegany region przez ludzi, którzy są osobami znanymi i mają jakiś autorytet. Jest to wspaniała lekcja poglądowa. Takie osoby jak gospodarz terenu, na którym gościmy (Daniel Czapiewski, właściciel i szef CEiPR-u – dop. autorki), czy niektórzy wójtowie przez kilka ostatni lat zrobili dużo dobrej i ciężkiej pracy dla Kaszub i dla regionu. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, gdyż w wielu miejscach dokonano znacznego postępu w zakresie realizacji programu rozwoju infrastrukturalnego. Przecież nie wzięły się znikąd wyremontowane drogi, wybudowane wodociągi, czy też oczyszczalnie ścieków. Niektóre samorządy realizują naprawdę bardzo ambitne projekty.
Czy samorządy wg Pana funkcjonują naprawdę do końca właściwie? Przecież podejrzenia o korupcję nie biorą się z niczego.
Jest to wielki problem, bo nawet i w samorządzie, gdzie społeczeństwo dokładniej niż gdzie indziej ogląda każdą wydawaną złotówkę, można doszukać się powszechnie dostrzeganych zjawisk takich jak podejrzenia, pomówienia. Niestety, co stwierdzam z przykrością, mamy także do czynienia i z korupcją, co jednak nie jest aż tak nagminne, ale występuje. Społeczeństwo widzi doskonale jak wydawane są publiczne pieniądze. Dlaczego prowadzone są takie czy inne inwestycje, które tak naprawdę nie mają realnego uzasadnienia i wytłumaczenia. Podczas dzisiejszych spotkań nie dyskutujemy, co prawda o tych zagadnieniach, ale zgłaszane one są częściej podczas moich dyżurów w biurach, także w tym, w Kartuzach. Tam ludzie przychodzą i zgłaszają mi różne nieprawidłowości w funkcjonowaniu samorządów, na co staram się odpowiednio reagować. Dzisiejsza wizyta ma bardziej oficjalny charakter, dlatego też i poruszane problemy są tematycznie inne. Niemniej jednak prawidłowe funkcjonowanie gmin jest równie ważne jak prawidłowe funkcjonowanie parlamentu.
Czy Wasza wizyta nie zostanie jednoznacznie odebrana przez opozycję? Przecież rozpoczęła się już praktycznie kampania wyborcza.
Mamy tego świadomość, ale przecież nie jesteśmy odosobnieni. Niedalej jak chyba dwa tygodnie temu w Kartuzach odbyła się wizyta parlamentarzystów z PiS-u. Spotkali się ze spółdzielcami ze Spółdzielni Mieszkaniowej i jest to chyba normalne. Trochę inaczej wyglądałoby to, gdyby takie spotkania miały charakter regularny. Patrzę z pewnym podziwem na tych kolegów polityków, którzy ożywiają się szczególnie na kilka miesięcy przed wyborami. Ja nigdy takiej metody nie preferuję, czego dowodem mogą być dyżury poselskie w Kartuzach od samego początku kadencji obecnego parlamentu. Wspieram jak mogę moją lokalną organizację SLD, sam czy za pośrednictwem moich asystentów przyjmuję na bieżąco skargi i wnioski obywateli i staram się na to możliwie szybko reagować. Tam gdzie jest to możliwe pomagam, gdyż uważam, że taka jest moja misja. Dodatkowo nie zapominam, że zostałem posłem także dzięki głosom wyborców z tego terenu, za co chcę im raz jeszcze podziękować.
Na zakończenie zapytam Pana o coś, co nurtuje wielu Polaków. Czy nie boi się Pan następnego parlamentu i następnego prezydenta? Przecież sondaże nie tylko dla Was są trochę zastanawiające i być może zatrważające.
Na temat tego co być może to już doświadczam w pracy komisji śledczej. Rzeczywiście, jeżeli panowie Kaczyńscy i Giertych przejmą władzę w tym kraju, przy cichym przyzwoleniu Platformy, to mogą oni nam zgotować kraj ze świata Orwella. Oby ta wizja orwellowska nigdy się nie spełniła, gdyż po działaniach moich kolegów z komisji, Romana Giertycha i Zbigniewa Waserrmanna widzę do czego to zmierza. Przecież ostatnie pomysły tych panów i ich partii, na przykład dotyczące lustracji wszystkich obywateli, nawet tych, którzy takiego obowiązku na dzisiaj nie mają stwarzają wizję Państwa , w którym każdy może być potencjalnym agentem. Teczki to bardzo niebezpieczna broń, szczególnie jak zaczniemy sięgać do 30 czy 50 lat wstecz ta broń staje się jakąś bezsensowną. Próba rozgrywania przyszłości Rzeczypospolitej w oparciu o teczki IPN-owskie jest skazywaniem obywateli na powtórkę z historii. To już przeżywaliśmy w roku 1992, kiedy to Antoni Macierewicz realizując uchwałę sejmu zaczął przed budowaniem III RP proces jej demontażu. Dzisiaj wg mnie wspomniani wyżej panowie tamto dzieło Macierewicza próbują dokończyć. Układ jaki może się stworzyć, że państwem polskim rządzić będą panowie Kaczyńscy, jeden jako prezydent, drugi jako premier, a resortem spraw wewnętrznych będzie kierować pan Maciarewicz czy Biernacki nie wróży dobrze. Osobiście nie mam żadnych obaw w sensie personalnym, ale nie chcę żyć w państwie, w którym osoby publiczne żyją w wirtualnym świecie szpiegów i agentów. Nie wolno obywateli utrzymywać w przeświadczeniu, że wszystko wokół jest złe. To staje się obłędną teorią i powoduje, że zaczynamy popadać w jakieś straszne fobie. Nie każdy Polak, za każdym rogiem dostrzega rosyjskiego agenta jak to ma w zwyczaju poseł Maciarewicz, a nie każdy widzi w przedsiębiorcy czy biznesmenie złodzieja, jak to czyni poseł Wassermann. Nie każdy Polak widzi potrzebę zmiany konstytucji pod przyszłego prezydenta, dyktatora wręcz Lecha Kaczyńskiego, co bardzo promuje i nagłaśnia jego brat Jarosław.
Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu Kartuzy.info
Kate Sz.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze