Reklama

Z kasy KPWiK mogło zniknąć jeszcze więcej pieniędzy - jest kolejny podejrzany

Krąg podejrzanych ws. defraudacji środków z kasy Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji powiększył się o inkasenta, któremu zarzucono przywłaszczenie pieniędzy. Nie wyklucza się, że zarzuty usłyszą też inne osoby. Tymczasem do prokuratury wpływają kolejne materiały dotyczące braku odnotowywania wpłat. Wszystko wskazuje więc na to, że zdefraudowana kwota w wysokości 400.000 zł nie jest jeszcze tą ostateczną.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach wpłynęło zawiadomienie o brakujących środkach w kasie kartuskich wodociągów. Wówczas śledczy nie chcieli ujawniać informacji o kwocie, która miała zniknąć z kasy spółki. Powołali biegłego z zakresu księgowości, który miał sprawdzić księgowość przedsiębiorstwa pod kątem prawidłowości odnotowywania wpłat. Na ten czas postępowanie zostało zawieszone.

Po uzyskaniu opinii biegłego postępowania zostało odwieszone, a z uwagi na znaczną wartość mienia, wszczęto śledztwo. Z opinii biegłego wynikało, że określone osoby nie rozliczyły się z dość dużych sum pieniężnych. Straty w przeciągu pięciu lat sięgają ponad 400.000 zł

W połowie maja informowaliśmy o trzech podejrzanych. Zarzut przywłaszczenia pieniędzy usłyszały byłe główna kasjerska oraz pracownica działu windykacji. Byłemu prezesowi zarzucono zaś niedostateczny nadzór nad spółką.

Część z nich przyznała się do zarzucanych im czynów, ale złożyła wyjaśnienia, zdaniem śledczych - dosyć mało wiarygodne. Główna kasjerka przyznała się do przywłaszczenia mniejszej kwoty niż przedstawiono jej w zarzucie. Odmówiła składania wyjaśnień. Chce złożyć je dopiero wówczas, jak zapozna się z opinią biegłego, który wyliczył straty. Pracownica windykacji z kolei dobrowolnie poddała się karze i złożyła wniosek o skazanie bez przeprowadzania rozprawy.

Do winy nie przyznał się za to były prezes, który usłyszał zarzut niedopełnienia ciążących na nim obowiązków poprzez niezapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu kontroli i nadzoru co doprowadziło do wyrządzenia szkody majątkowej spółce.

W ostatnich tygodniach do grona podejrzanych dołączył też inkasent, któremu zarzucono przywłaszczenie pieniędzy pochodzących z wpłat. Mężczyzna przyznał się. Stwierdził, że skoro nie ma dowodów na to, że oddał wpłacone do niego środki pieniężne, to musiał je wziąć.

Mimo iż śledztwo jest na zaawansowanym etapie, wcale nie zmierza ku końcowi. Nie wyklucza się przedstawienia zarzutów także innym osobom. Zwiększeniu ulec może też kwota, która uległa defraudacji.

- Postępowanie nie zmierza ku końcowi z tego powodu, że Kartuskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji nadal sprawdza dowody wpłat i nadal wpływa do nas nowa dokumentacja dotycząca braku we wpłatach od osób, które posiadają KP - informuje Remigiusz Signerski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Kartuzach.

- Musimy poczekać, aż w spółce zakończy się kontrola i wpłyną do nas dowody wpłat, które nie były rozliczone przez kasjerkę bądź inkasentów. Wówczas będziemy musieli ponownie powołać biegłego z zakresu księgowości, który oceni nowe materiały - podsumowuje.

Do sprawy wrócimy.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-19 20:35:58

    Nie tylko, w całej Polsce ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieczyslaw kulaszewicz - niezalogowany 2015-06-19 16:19:23

    Czy takie przekręty tylko w tym zakładzie???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości