Reklama

Zawieszona w obowiązkach pielęgniarka wróci do pracy

29/08/2008 10:28
Likwidator Karol Góralski podjął decyzję o powrocie do pracy zawieszonej w obowiązkach pielęgniarki, która na początku marca br. nie przyjęła chorego półrocznego Dawidka do szpitala. Zapowiedział też, że na razie pielęgniarka nie wróci na swoje stanowisko, lecz przejmie inne obowiązki. O sprawie pisze dzisiejszy Polska Dziennik Bałtycki.

- Stwierdziłem, że trudno płacić pracownicy pensję, jeśli nie świadczy pracy - powiedział likwidator Karol Góralski dla Polska Dziennik Bałtycki. - Po urlopie pielęgniarka na pewno nie wróci na dotychczasowe stanowisko, ale znajdę jej inne zajęcie do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy.

Pielęgniarka wróci do pracy po odbytym półtoramiesięcznym urlopie - tak zdecydował likwidator Karol Góralski.

Przypomnijmy, 4 marca br. matka wraz chorym półrocznym Dawidkiem udała sie do NZOZ Centrum Medyczne Kaszuby w Kartuzach, gdzie lekarz stwierdził ciężki stan dziecka i natychmiast wysłał matkę z chłopczykiem do kartuskiego szpitala. Będąca na dyżurze na oddziale SOR pielęgniarka (o której wcześniej była mowa w artykule - przyp. red.) odesłała matkę do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie. Matka wraz z dzieckiem udała się więc do GOZ-u w Sierakowicach. Tam ze względu na stan zdrowia dziecka natychmiast wezwano karetkę. Było już jednak za późno, Dawidek zmarł.

pio
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2008-08-30 11:45:02

    Gdybym ukradl pol zakladu i podpalil drugie pol to tez bym dostal nowa oferte na inne stanowisko? Dziwny ten zaklad .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2008-08-29 19:20:36

    Tak z ciekawosci na jakie stanowisko??? Bo... cytat"Dyspozytorka z Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie popełniła tragiczny w skutkach błąd. Nie wysłała karetki do mieszkanki Gryfic. Kobieta zmarła. Dyspozytorka została zwolniona z pracy. Sprawę bada już prokuratura. 23-letnia Kornelia skarżyła się na bóle w klatce piersiowej. Jej narzeczony kilkukrotnie dzwonił pod numer 999 i do lekarza rodzinnego. O pomoc prosił też policję. W końcu nieprzytomną kobietę wsadził do auta i zawiózł do szpitala. Już po drodze musiał ją reanimować. Po prawie godzinnej reanimacji w szpitalu w Gryficach jej stan nieco się poprawił. Niestety nie na długo. Wkróce kobieta zmarła. " czy aby nie na stanowisko dyspozytorki????????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości