Reklama

Żukowo. Domy uszkodzono, winnych nie ma!

Pęknięcia na ścianach i sufitach. I to na wszystkich poziomach. Nadwerężone płytki na posadzkach i schodach. W domach są szczeliny, a uszkodzenia ciągną się w pionie od dołu do góry. W niektórych budynkach "oberwała" też elewacja. To efekt prac, które przeprowadzano przy budowie kanalizacji deszczowej północnej części Żukowa. Poszkodowana jest część mieszkańców ul. Orzeszkowej, Kochanowskiego i Reja na osiedlu Norbertanek.

Bój o przywrócenie w ich domach stanu sprzed inwestycji trwa od lutego br. Mieszkańcy uważają, że zastosowanie wibromłotów podczas prowadzenia prac ziemnych naruszyło konstrukcje ich domów. W tej sprawie doszło do kilku spotkań w miejscowym urzędzie. Z tygodnia na tydzień pęczniała teczka z pismami.

- Po naszej interwencji, 8 marca br. otrzymaliśmy odpowiedź od burmistrza, że za zaistniałą sytuację odpowiedzialny jest wykonawca, czyli firma Cestar - mówi Marek Michalski, mieszkaniec ul. Kochanowskiego. - Ta z kolei "zwaliła" to na podwykonawcę, którym był Sanimet. Ostatnia z wymienionych firm przysłała nam, bez zapowiedzi, swojego ubezpieczyciela.

- Likwidator z Ergo Hestii przez sześć godzin oglądał i opisywał każdą rysę i pęknięcie - dorzuca Janina Borowicz. - Byłam pewna, że po takich szczegółowych oględzinach coś na moje konto wpłynie. Owszem, wpłynęło, ale pismo informujące, że ubezpieczyciel nie poczuwa się do odpowiedzialności za powstałe szkody, gdyż są one wynikiem powolnych wibracji, a tego nie obejmuje zawarta z nimi umowa.

Ergo Hestia zaznaczyła również, że nie został wykazany związek przyczynowy pomiędzy powstaniem zgłaszanych uszkodzeń a prowadzanymi robotami. Jej zdaniem pęknięcia i zarysowania mogą powstać wskutek wielu różnych czynników zewnętrznych.

Firma ubezpieczeniowa zarzuca mieszkańców, że nie przeprowadzili inwentaryzacji wewnątrz budynków przed rozpoczęciem robót. To zaniechanie, zdaniem Ergo Hestii, uniemożliwia jej porównanie zakresu uszkodzeń udokumentowanych podczas wykonanych oględzin ze stanem przed przystąpieniem do prac.

- Skoro ktoś prace nadzoruje, nie sądziłem, że mam jakieś powody do obaw - uważa Jacek Zając. - Przecież nikt na co dzień nie ogląda swoich ścian i kątów. Takie rzeczy jak pęknięcia czy rysy zauważa się przypadkowo i po czasie.

Przez minione miesiące trwa wymiana korespondencji pomiędzy gminą, mieszkańcami, Ergo Hestią, Sanimetem oraz Jurajskim Domem Brokerskim, działającym na zlecenie podwykonawcy. Ten ostatni interweniuje nawet u Rzecznika Ubezpieczonych w Warszawie. Jakie są tego efekty? Firma ubezpieczeniowa obstaje przy swoim. Wypłaty odszkodowań nie będzie i "zaleca" mieszkańcom dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej.

- Podobne stanowisko zajęła firma Cestar, która "nie zamierza odpowiadać za powstałe ewentualne szkody, które nie zostały zdefiniowane. Właściwym do rozstrzygnięcia sporu będzie sąd" - cytuje akapit podsumowujący lipcowe spotkanie w miejscowym urzędzie Stanisław Kutniewski.

- Cestar jest przekonany o swojej niewinności, a my nie jesteśmy w stanie udowodnić, że jest odwrotnie - denerwuje się Jacek Zając. - Nie ma takiego eksperta, który powie jednoznacznie, że wszystkie pęknięcia powstały na skutek ich działalności. Żaden budowlaniec pod takim dokumentem się nie podpisze.

Poszkodowani mieszkańcy mają żal, że gmina nie stoi po ich stronie, a burmistrz nie próbował nawet mediacji z wykonawcą.

- Rozumiem ich żal z czysto ludzkiego punktu widzenia, ale gmina nie jest w tym sporze i na tym etapie stroną w rozumieniu przepisów prawa - twierdzi Irena Majkowska, kierowniczka referatu inwestycji w żukowskim urzędzie. - Na etapie składania roszczeń i dowodów stronami są - ubezpieczyciel i poszkodowany.

Argumentem na takie postawienie sprawy ma być umowa z wykonawcą, w której zaznaczono, iż "wszelkie kwoty szkód i odszkodowań niepokryte ubezpieczeniem lub nieodzyskane od instytucji ubezpieczeniowej będą obciążały wykonawcę".

Irena Majkowska dodała również, iż według opinii inspektora nadzoru inwestorskiego i kierownika budowy, roboty były prowadzone zgodnie z dokumentacją projektową i przepisami.

- Wykonali, zdemolowali i…. poszli - puentuje naszą rozmowę Janina Borowicz. - Chociaż wyrządzone szkody widać gołym okiem, winnych nie ma. Ergo Hestia umyła ręce i stawia nas pod ścianą procesu sądowego i to jest nie fair. - Jesteśmy świadomi tego, że sprawa może być kosztowna, rozważamy jednak podanie wykonawcy do sądu.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pioter1987 - niezalogowany 2012-09-13 01:04:46

    tak to jest jak sie buduje domy na blotach , a pozniej robi sie odwierty w niewiadomo co ,bo na badania i rentgen geologiczny tej firmy niestac . Przeciez Zukowo to juz teraz to male miasto i chyba jest ktos odpowiedzialny ? , kto wydal zezwolenie i komu , nawiasem mowiac zapytajcie najstarszych ludzi to wiedza co na tym terenie bylo , i jest .Jak sie kopie wiecej niz szpadel pozwoli to lepiej zbadac , bo jeszcze znajda gaz lupkowy to dopiero bedzi "syf" w Zukowie do uslyszeni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Derwisz - niezalogowany 2012-09-12 15:33:28

    Radio Gdańsk TU i TERAZ 13.09. Czwartek o godz 17 w Radio Gdańsk będzie audycja na żywo z Osiedla Norbertanek dotycząca problemów mieszkańców. http://www.radiogdansk.pl/index.php/tu-i-teraz.html

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    batman007122 - niezalogowany 2012-09-06 09:29:18

    Szpachla szpachla i po bólu :D:D:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości