Początek drogi wyłożony płytami yombo nie zapowiada niespodzianek. Jednak kilkadziesiąt metrów dalej utworzyło się całkiem spore jeziorko. Piesi nie mają szans przejść tamtędy suchą nogą, a samochody czeka niezaplanowane i niebezpieczne moczenie podwozia. Mieszkańcy postanowili interweniować w żukowskim urzędzie i w starostwie. Z jakim skutkiem?
Joanna Nakielska od czterech lat prowadzi przy ul. Górki hurtownię materiałów budowlanych. Odkąd przejazd do jej firmy jest utrudniony, klientów ubywa i spadają obroty. Na własna rękę organizowała przywózkę gruzu. Przyznała też, że gmina kilka razy również dostarczała gruz i przysłała walec. Te działania niewiele jednak dają, bo nawieziony materiał topi się jak w gąbce.
Jędrzej Strumiłło, mieszkaniec ul. Cichej, do której trzeba dojechać przez ul. Górki, walczy o drogę od 2005 r. O tym, że obydwie ulice nie są gminne, dowiedział się niedawno.
- Problem nie polega na tym, czyja to jest droga, tylko kto mieszka i jak gmina podchodzi do załatwienia spraw swoich mieszkańców - stwierdził. - Rozumiem wszystkie aspekty formalne i ewentualnie sprawy budżetowe, nie mniej władze powinni nam umożliwiać dojazd.
Małgorzata Ładogórka, również mieszkanka ul. Cichej, codziennie pokonuje ten odcinek ze swoimi dziećmi. Jedno jest w wózku, a drugie chodzi do szkoły. Nasiąknięte wodą buty nie wytrzymują wypraw przez "rzeczkę". W zimie zaś nie da się uniknąć ślizgania po lodowej tafli.
Nasi rozmówcy próbowali załatwić sprawę zarówno w żukowskim urzędzie, jak i w starostwie. Gmina dostarczyła kilka wywrotek gruzu, a starostwo przysłało urzędników, którzy przyznali, że nieutwardzona droga jest w fatalnym stanie, ale brakuje pieniędzy na jej utrzymanie.
Po naszej interwencji w obu wspomnianych instytucjach zorganizowano spotkanie w żukowskim urzędzie.
Burmistrz Jerzy Żurawicz oświadczył, że utrzymanie bieżące i odśnieżanie gmina i tak brała na swoje barki, chociaż droga należy do Skarbu Państwa.
Sekretarz powiatu Radosław Pek zagmatwaną i trudną sytuację ujął w taki sposób: - Ta działka nie wchodzi do zasobu nieruchomości Skarbu Państwa, w stosunku do której prawa właścicielskie wykonuje starosta kartuski. Pytanie kto wykonuje prawa właścicielskie, jest pytaniem do wojewody
Dodał też, że z drogi wewnętrznej można korzystać tylko za zgodą właściciela. Mieszkańcy użytkują ją, nie mając podstawy prawnej. Nie ma uchwały w sprawie kategorii, jest tylko uchwała rady gminy w sprawie nazwy. Ponadto w czasie, kiedy się tam budowano, były inne przepisy prawne i uwarunkowania. Teraz jest inaczej. Ten stan - jak to określił Radosław Pek - historyczny trzeba rozwiązać.
Co ostatecznie ustalono? Gmina złoży wniosek o skomunalizowanie tej drogi, ale to kilkumiesięczny proces. Chodzi o szybkie działanie, czyli uzyskanie pieniędzy na doraźne utrzymanie i przejezdność tej drogi. W związku z tym Starostwo Powiatowe tuż po naradzie wystąpiło do wojewody o zabezpieczenie środków na remont tej ulicy. Czy je otrzyma, to się okaże.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze