Reklama

Cartusia uległa Gryfowi Słupsk (zdjęcia)

Nie najlepiej wypadł pierwszy ligowy mecz Cartusii 1923 Kartuzy przed własną publicznością w tym sezonie. Niebiesko-biało-czarni przegrali po słabym występie Gryfowi Słupsk 0:2. Na domiar złego na 10 minut przed końcem z boiska wyleciał Gładczuk i w kolejnym spotkaniu z pewnością go nie zobaczymy.

Sobotni mecz nie stał na najwyższym poziomie. Szczególnie pierwsza połowa nie obfitowała w zbyt wiele sytuacji bramkowych. Co prawda Cartusia zaczęła obiecująco, bo po strzale Karasińskiego z kilku metrów piłka o centymetry minęła słupek bramki gości, a próba Hejdena przeleciała nad poprzeczką. Z upływem kolejnych minuty inicjatywę zaczęli jednak przejmować przyjezdni, choć nie byli oni w stanie przełożyć jej na klaronwe okazje do zdobycia gola.

Wyjątek stanowi sytuacja z 43 minuty, kiedy to mogło i gdyby nie instynktowna interwencja Tułowieckiego, powinno być 0:1. Kartuski zespół popełnił błąd przy wyprowadzaniu piłki spod swojego pola karnego. Przejęli ją goście, po próbie uderzenia futbolówka zakotłowała się gdzieś pomiędzy kilkoma zawodnikami i trafiła ostatecznie do Gibczyńskiego, który znalazł się przypadkowo w sytuacji "sam na sam". Strzelił na długi słupek, ale Tułowiecki czubkami butów piłkę zdołał odbić Tułowiecki.

Na początku drugiej połowy już jednak tyle szczęścia nie mieliśmy. Po akcji lewą flanką piłka zagrana została w pole karne, gdzie na ósmym metrze na dośrodkowanie nabiegł Kozłowski i pewnie umieścił ją w bramce. Tym razem kartuski bramkarz był bez najmniejszych szans.

Podopieczni Macieja Kalkowskiego odpowiedzieli dopiero dziesięć minut później, silnym strzałem Kwasnego z dystansu, ale bliżsi trafienia byli po chwili słupszczanie. Po dwójkowej kontrze Biegańskiego i Andrychowskiego, kilku centymetrów zabrakło temu drugiemu. Na posterunku ponownie był Tułowiecki, wykazując się świetnym refleksem zmienił tor zmierzającej na długi słupek piłki, która o kilka centymetrów minęła światło bramki.

Piłkarze z Kartuz nie dawali jednak za wygraną, coraz częściej próbując atakować lewą stroną lub strzelając z dystansu. Szczególnie aktywny był w tych akcjach Rusinek, Papina i Kwasny.

W 77 minuty Cartusia miała najlepszą okazję do wyrównania. Po miękkej wrzutce ze stałego fragmentu gry sam przed bramką Krymowskiego znalazł się Karasiński, ale podobnie jak w pierwszej połowie, przestrzelił w znakomitej sytuacji.

Kolejnych kilka minut przesądziło o losach spotkania. Najpierw w 79 minucie po taktycznym faulu w środku pola drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Gładczuk, a po upływie kolejnych dwóch minut Gryf prowadził już 2:0. Po rzucie rożnym z pierwszej piłki uderzył Sterczyński, ponownie nie dając szans Tułowieckiemu.

Z ostatnich minut godny odnotowania jest tylko mocny strzał Rusinka z 83 minuty, który przeleciał jednak nad poprzeczką, a także kolejna kontra gości i minimalnie chybiony strzał Pavlucenki.

Cartusia 1923 Kartuzy - Gryf Słupsk 0:2 (0:0)
Kozłowski 48, Sterczewski 81

CARTUSIA: Tułowicki - Rubin, Karasiński, Gładczuk, Chyła - Domjan (84" Węsiora), Puczyński, Hejden (60" Papina), Kordyl (69" Kempiński), Rusinek - Kwasny (78" Dawidowski)

GRYF: Krymowski - Kozłowski (84" Pytlak), Andrychowski, Dworacki, Ettinger - Sterczewski, Gibczyński (68" Sołecki), Pavlucenko, Klimek, Stępień - Biegański (90" Świdziński)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości