Reklama

Sierakowice. Nie chcą żyć w sąsiedztwie szczurów i odoru! "Burza" na sesji

Grupa mieszkańców ulicy Zielonej podczas wtorkowej sesji protestowała przeciwko lokalizacji punktu selektywnej zbiórki odpadów w Sierakowicach. Jak uzasadniali, nie zamierzają żyć obok wysypiska śmieci. Argumenty samorządowców, o konieczności powstania składowiska, ich nie przekonały. Zamierzają zaangażować w sprawę ekologów i ministerstwo środowiska.

Punkt selektywnej zbiórki odpadów, do którego utworzenia gminę zobowiązuje tzw. ustawa śmieciowa, ma mieścić się przy ulicy Brzozowej. Jest położony około 20 metrów od ulicy Zielonej, której to mieszkańcy nie zgadzają się, by "uprzykrzał" im życie.

- Chcemy zaprotestować. Nie zgadzamy się, by punkt odpadów znajdował się w naszym sąsiedztwie! Nie chcemy mieć smrodu pod domem. Nikt nas nie pytał się o zgodę. Jak ktoś chce postawić dom, to musi uzyskać zgodę od wszystkich sąsiadów. My dowiedzieliśmy się z prasy, że pod naszymi domami będzie wysypisko śmieci - mówili mieszkańcy ulicy Zielonej.

- To nie ma być wysypisko, a punkt selektywnej zbiórki określonych odpadów. Działka została ogrodzona i będzie utwardzona. Mieszkańcy będą mogli tam dostarczać takie odpady, jak: gruz, opony, tworzywa sztuczne, papier, elektronarzędzia. Będzie utworzona osobna kwatera, gdzie będą ustawione kontenery, w których będą składowane odpady zielone. Śmieci będą systematycznie wywożone - ripostował zastępca wójta Zbigniew Fularczyk.

Mieszkańcy nie dali jednak za wygraną. Dalej przedstawiali swoje argumenty i stanowczo twierdzili, że nie zgadzają się, by przywożono im śmieci pod dom.

- Tylko teraz to tak pięknie wygląda. A potem będą nam szczury chodzić po podwórkach - krzyczała jedna z protestujących.

- Patrząc po kategoriach odpadów wydaje mi się, że żadne z nich nie będą powodowały negatywnego zapachu, odoru. Jako najbardziej uciążliwych możemy w tym przypadku mówić o odpadach zielonych, biodegradowalnych. W przetargu jednak zapisaliśmy, że muszą one być na bieżąco wywożone. Nie rozumiem więc państwa obaw. Wszystko jest prowadzone zgodnie z prawem. Złożyliśmy wniosek o zgodę na budowę i ją uzyskaliśmy. Tak naprawdę nie musimy nikogo informować, co dzieje się na naszej nieruchomości - wyjaśniała z kolei sekretarz Olga Walaszkowska.

- Czy pani wie, że zielona trawa szybko śmierdzi? My to potem będzie musieli wąchać - nie dawali się przekonać mieszkańcy.

- Te odpady będą systematycznie wywożone - zaznaczył wicewójt Zbigniew Fularczyk

- Na początku, pierwszy dzień może tak, a potem? Czy pan pamięta, co działo się z koszami przy ulicy Skarpowej? One miały być jedynie na butelki i na plastiki. I co w nich było? Wszystko. W centrum wsi chcecie zrobić składowisko odpadów. A może nie jest to już centrum, tylko jakieś "zadupie"? - grzmieli dalej mieszkańcy.

Do dyskusji z mieszkańcami włączył się także wójt, który tłumaczył, że lokalizacja punktu nie wynika ze złej woli samorządu.

- Niech pan nie manipuluje, bo nie mówimy o składowisku odpadów, tylko o punkcie selektywnej zbiórki odpadów. Każda gmina w Polsce, bez wyjątku, została zobowiązana do wyszukania takiego terenu, który będzie służył za miejsce zbiórki selektywnej odpadów. Tam nie będą składowane wszystkie śmieci. Będą tam wywożone śmieci suche, tak jak jest to w Europie. Wszyscy lubimy korzystać z dobrodziejstw cywilizacji, ale jeśli trzeba czasami spojrzeć na sprawę po obywatelsku, bo przecież gdzieś ten punkt musi być, to wszędzie tylko nie u mnie - mówił włodarz Sierakowic Tadeusz Kobiela.

- Rozumiemy, że takie są przepisy. Jesteśmy za ochroną środowiska. Nie rozumiemy tylko, dlaczego wybrano miejsce w centrum wsi? Jest to 20 metrów od mojego domu ? Czy pan, panie wójcie chciałby mieć taki punkt obok swojego domu? - pytał jeden z mieszkańców.

- Gdybym musiał, to bym miał. Szkoda, że państwo nie przychodzili wcześniej. Pierwszy raz widzę was na sesji. Jest tyle ważnych uchwał, nad którymi pracujemy. Proszę o bardziej obywatelskie postawy. Nie będzie żadnych szczurów, żadnego odoru, bo z czego? Z gruzu? Jeśli chodzi o trawę, to szybko będzie wywożona na składowisko do Chlewnicy - odpowiedział gospodarz gminy.

- Nic wcześniej nie wiedzieliśmy. Otrzymaliśmy biuletyn informacyjny, z którego dowiedzieliśmy się, że punkt odpadów będzie mieścił się przy ulicy Brzozowej. Dlatego jesteśmy tu na sesji. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, to na pewno byśmy tu byli wcześniej. Niech pan nas nie ignoruje - obstawali przy swoim protestujący.

Zmiana lokalizacji punktu nie wchodzi w grę. Jedyne co pozostało mieszkańcom, jak zaznaczył wójt, jest obserwowanie prac nad jego przygotowywaniem.

- Jeśli będzie coś nie tak, to zapraszam w każdej chwili do siebie na rozmowę - zaproponował Tadeusz Kobiela.

Mieszkańcy jednak nie zamierzają się poddać. Jak zapowiedzieli już po opuszczeniu sali obrad, w sprawę zaangażują ekologów i napiszą do ministerstwa środowiska.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości