Reklama

Głos burmistrza Kartuz w sprawie parku im. dra Kotowskiego

Kwestia parku im. dra Kotowskiego wciąż nie została zakończona. Na środowej sesji rady miejskiej, radny Jacek Wesołowski zapytał burmistrza Kartuz, Mirosławę Lehman o przebieg sprawy. Podaje ona, że przedszkolu pozostawiono 1100m2 działki budowlanej, a cała sprawa przypomina jej kolejny nacisk na wydatkowanie publicznych pieniędzy.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy petycji rodziców, którzy pisali o tym, że aktualny plac zabaw jest w pełni przystosowany dla dzieci w wieku przedszkolnym i ogranicza dostęp osób postronnych do placówki. Dodatkowo podawali, że po uszczupleniu, pozostała część terenu placu zabaw nie będzie spełniała potrzeb placówki.

Dyrektorka o całej sprawie dowiedziała się od rodziców. Przejęta całym zamieszaniem postanowiła zabiegać o rozmowę z burmistrz Kartuz. Spotkanie odbyło się w zeszłym miesiącu. Po jego zakończeniu dyrektorka przedszkola - Marzenna Nacel twierdziła, że zostały rozwiane jej wszelkie wątpliwości dotyczące przedszkolnego placu zabaw.

Na środowej sesji rady miejskiej w Kartuzach, w interpelacji, radny Jacek Wesołowski zapytał Mirosławę Lehman o to, jak rozwinęła się sprawa rewitalizacji parku im. dra Kotowskiego. Edmund Dunst, przewodniczący rady miejskiej w Kartuzach odczytał treść petycji rodziców przedszkola skierowanej do burmistrz Kartuz, Mirosławy Lehman, ta zaś opisała sprawę od strony gminy Kartuzy.

- Gmina Kartuzy opracowała, zgodnie z przyjętym budżetem projekt rewitalizacji parku im. dra Kotowskiego. Historia tego parku liczy już blisko 100 lat. Projekt ten został opracowany i jedna jego część dotyczy zagospodarowania terenu na plac zabaw, który ma być ogólnie dostępny dla wszysystkich. Pojawiły się głosy z tamtej dzielnicy, że malutki skwerek przy ulicy 3-maja to za mało (...) myśmy taki mały teren rekreacyjny zaprojektowali. Oczywiście musimy fragmencik działki odciąć od tego co w tej chwili jest udostępnione dla przedszkola - opowiada o genezie projektu rewitalizacji parku im. dra Kotowskiego, Mirosława Lehman.

W dalszym ciągu wypowiedzi wytłumaczyła ile terenu pozostaje do dyspozycji przedszkola i stwierdziła, że cała sprawa przypomina jej kolejny nacisk na wydatkowanie publicznych pieniędzy.

- Ale szanowni panie i panowie radni, teren, który pozostaje nadal do dyspozycji przedszkola to jest 1100 m2 działki budowlanej do zagospodarowania. Problem jest w czymś innym, w tym, że trzeba zrobić projekt, wyciąć i zagospodarować chaszcze, tą małą nierówność wyrównać(...) Najlepiej oczywiście żeby wszystko zrobiła gmina i ja to tak odbieram, to jest kolejny nacisk na wydatkowanie naszych pieniędzy. Ale ja przypominam, że jest to przedszkole niepubliczne i otrzymuje od nas dotacje. Więc jeśli byłby uczciwie prowadzony dialog pomiędzy przedszkolem a rodzicami to te zwady by nie powstały(...) Gmina ma prawo realizować swoje inwestycje, rozumiałabym oburzenie gdybyśmy wszystko zabrali, ale zostaje 1100 m2, przecież tam można blok postawić. Jak można mówić, że nie ma miejsca dla dzieci? (...) Myślę, że z ramienia gminy nie zrobiliśmy żadnej krzywdy ani dzieciom, ani rodzicom, ani osobom, które tym przedszkolem zarządzają - tłumaczy burmistrz Kartuz, Mirosława Lehman.

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tomlee28 - niezalogowany 2014-10-09 15:49:14

    A nie mówiłem, że tak będzie. Obiecanki, starania, dogadamy się, a wyszło jak zawsze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    KG123 - niezalogowany 2014-10-08 23:25:04

    Szanowna Pani Burmistrz, zdaje się że mam tu kilka kwestii do wyjaśnienia. Po pierwsze jako rodzice wyraziliśmy tylko swoje zaniepokojenia wobec projektu rewitalizacji, a wie Pani dlaczego? Otóż o planowanym "odcięciu fragmenciku placu zabaw" dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo od jednej z mam, która dowiedziała się o tym od osoby z Hotelu "Pod orłem" i to kiedy. I tutaj pojawia się kwestia "uczciwego prowadzenia dialogu", ale nie między przedszkolem a rodzicami, a raczej między władzami gminy a najemcami terenu przedszkola. To nasuwa kolejne pytanie o kwestię najmu, skoro gmina wynajmuje budynek z przyległym terenem na określony czas to na jakiej podstawie nagle, bez żadnych uzgodnień postanawia zmienić warunki umowy? Po drugie, proszę bardzo przedstawić "głosy z tamtej dzielnicy", którym to za mało jest miejsca na skwerze przy ul. 3 Maja i za daleko jest do placu zabaw przy Szkole podstawowej nr 1, czy do placu zabaw w parku przy ul. Majkowskiego? Jako rodzić zapewniam że mały spacer z dzieckiem na plac zabaw, jeszcze nikogo nie zniechęcił przed zapewnieniem dziecku miłej zabawy. A jeśli gmina planuje budowę placów zabaw przy każdym bloku mieszkalnym to zapraszam serdecznie do odwiedzenia placu pod blokiem nr 8 na os. XX-lecia PRL, który po hucznym otwarciu, w tej chwili znajduje się w stanie opłakanym i jakoś nikt z urzędu nie poczuwa się nawet do wykoszenia na nim trawy raz do roku. Trzecia kwestia to aktualny obszar parku im. dra Kotowskiego, który dla zdolnego architekta byłby zupełnie wystarczającym do jego rewitalizacji w zakresie, w jakim ten park jej wymaga, zapewne teatr świateł, a w szczególności nowe oświetlenie i działający (nadzorowany) monitoring spowodowałby wyprowadzkę jego aktualnych użytkowników, którzy pozostawiają po sobie dużo pustych puszek, butelek i niedopałków. No i zapewne przyczyniłby się do poprawy zdrowia młodzieży oczekującej w nim na swój autobus. No i na koniec kwestia pozostałej działki (uśmiech), dokładnie przedstawiła Pani prace niezbędne do doprowadzenia tego terenu do stanu użyteczności i tutaj niejako wracamy do pytania pierwszego. Dlaczego najemca zostaje postawiony przed faktem dokonanym. Przedszkole znalazło się w samym centrum budowy i z każdej strony projekty gminy podrzucają najemcy "ciekawe zagadki do rozwiązania i to głównie oparte na finansach. Do placu zabaw zaraz wrócę, ale z drugiej strony również jest niespodzianka, w postaci niewielkiego parkingu przy części budynku od strony wjazdu na rynek. Było to miejsce parkingowe głównie dla pracowników, ale nie raz korzystali z niego spóźnieni rodzice. Teraz po remoncie ulice, która zgodnie z projektem znalazła się "ciut" wyżej, cała woda opadowa będzie spływała przez parking wprost do przedszkola. I kiedy najemca się o tym dowiedział? na 3-4 dni przed zakończeniem tego fragmentu od głównego wykonawcy :) Wszystko oczywiście do zrobienia, ale kto płaci? No i teraz plac zabaw, przecież zostaje 1100 m2 do "zagospodarowania", i czego ten prywatny najemca, dotowany przez gminę, oczekuje? Przecież niedługo i tak mu się kończy umowa najmu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości