Reklama

Poszukiwania 29-latka wciąż trwają. Co zrobiła policja by go odnaleźć?

Zaginięcie Marcina Szcześniaka tuż po opuszczeniu murów kartuskiej komendy policji cały czas wzbudza kontrowersje. Ojciec poszukiwanego 29-latka oskarża kartuskich funkcjonariuszy, którzy jego zdaniem mogą mieć coś wspólnego ze zniknięciem jego syna. Tymczasem ostatni raport NIK-u nie pozostawia suchej nitki na działaniach policji odnośnie poszukiwania osób zaginionych. Sprawdziliśmy, co do tej pory zrobiła kartuska policja, by odnaleźć zaginionego przed dwoma tygodniami Marcina.

Poszukiwania 29-letniego Marcina Szcześniaka wciąż trwają. Przypomnijmy, że mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Kartuz w piątek 17 lipca. To właśnie na interwencję do niego pojechał patrol, który miał wypadek w Miszewie. Dzień później 29-latek opuścił komendę i wówczas był widziany po raz ostatni.

Kilka dni od zgłoszenia zaginięcia mężczyzny jego ojciec oskarżył kartuską policję o to, że może ona mieć coś wspólnego z zaginięciem jego syna.

- Mam takie przeczucie, rodzica, że coś mu się stało na komendzie. Serce mi podpowiada, że on w ogóle nie wyszedł z komendy. Myślę, że mógł zostać tam pobity i wywieziony gdzieś. Wiem, że to poważne zarzuty, będę tak twierdził, dopóki nie odnajdę syna. Dziwne jest to, że kiedy Marcin miał wyjść z komendy nie działał tam monitoring. Wszystkie pięć kamer było zepsutych po burzy, powiedział nam jeden z policjantów. Bardzo dziwny zbieg okoliczności - mówił dla Radia Gdańsk, Roman Szcześniak.

Tymczasem z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że z roku na roku bez śladu ginie coraz więcej osób. Zauważalny jest wyraźny wzrost osób zaginionych. W 2011 roku odnotowano 15 616 zgłoszeń, w 2014 roku było ich już blisko 21 tys.

NIK nie pozostawia też suchej nitki na działaniach policji odnośnie podjętych procedur poszukiwawczych. Wytknął jej między innymi błędne kwalifikowanie osób zaginionych do jednej z trzech kategorii. W niemal połowie jednostek policji objętych kontrolą funkcjonariusze nie potrafili nadać zgłaszanej sprawie kategorii adekwatnej do okoliczności zaginięcia.

Według danych Fundacji ITAKA, na które powołuje się NIK, aż 30 proc. rodzin zaginionych miało trudności ze zgłoszeniem zaginięcia na policję. Nie zawsze też funkcjonariusze od razu po przyjęciu zawiadomienia przystępowali do działań. Aż w czterech przypadkach od czasu zarejestrowania osoby zaginionej do podjęcia działań minęło ponad 200 dni. W Komendzie Miejskiej Policji w Sopocie nie uczynionego tego przez 256 dni.

NIK jako przykład podaje też zaginięcie Iwony Wieczorek. W tym przypadku sprawie nadano drugą kategorię, choć powinna być zakwalifikowana do pierwszej. To spowodowało opóźnienie działań. Jak wskazuje NIK, między innymi nie zabezpieczono od razu monitoringu w obiektach znajdujących się na trasie prawdopodobnego przejścia zaginionej z Sopotu do Gdańska Jelitkowo. Zrobiono to dopiero po siedmiu dniach, dlatego monitoring prowadzony przez hotele, które przechowywały go od kilkunastu godzin do kilku dni, został bezpowrotnie utracony.

Postanowiliśmy sprawdzić jakie działania podjęła kartuska policja w związku z zaginięciem 29-letniego Marcina Szcześniaka. Od pełniącej obowiązki rzecznika prasowego Magdaleny Formela, nie uzyskaliśmy informacji, czy policja w związku z awarią monitoringu na komendzie, zabezpieczyła obraz z kamer prywatnych w Kartuzach. Informację tę potwierdziliśmy własnymi drogami. Okazało się, że zabezpieczono monitoring w każdym z miejsc, do których dzwoniliśmy. Na jednej z kamer prawdopodobnie zarejestrowano poszukiwanego.

- W tej chwili nie jesteśmy w stanie odnaleźć na monitoringu tej osoby. Na jednej z kamer jest zarejestrowana osoba, która mogłaby odpowiadać rysopisowi zaginionego, jednakże ze względu na słabą jakość obrazu nie możemy stwierdzić tego w stu procentach. Na pewno nie opuścił Kartuz autobusem. Zakładamy, że prawdopodobnie mógł udać się pieszo albo skorzystać z tzw. okazji - mówi podinsp. Sławomir Sikora, naczelnik Wydziału Kryminalnego w kartuskiej komendzie.

Ostatni zapis monitoringu, na którym widoczny jest poszukiwany Marcin, to moment, w którym opuszcza izbę zatrzymań.

- Mamy zapis monitoringu w chwili, gdy osoba opuściła pomieszczenie dla osób zatrzymanych, aby udać się do jednego z pomieszczeń wewnętrznych, gdzie wykonane zostały czynności z zatrzymanym. Przez awarię serwera nie posiadamy jednak obrazu z kamer, gdy wychodził z komendy. Gdyby był ten monitoring, to na pewno nie byłoby różnych domniemań - podkreśla podinsp. Sławomir Sikora.

Zaginięcie Marcina Szcześniaka zakwalifikowano do drugiej kategorii, a więc zaliczono go do osób poszukiwanych, które opuściły ostatnie miejsce swojego pobytu w okolicznościach, które nie wymagają zapewnienia ochrony życia osób zaginionych.

Ponadto, jak poinformowała p.o. rzecznika prasowego Magdalena Formela, policjanci prowadzą szereg różnych czynności między innymi: dążą do ustalenia kierunku, w którym oddalił się zaginiony, środku transportu komunikacji, którym mógł opuścić Kartuzy, zbierają informację na temat znajomych, przyjaciół, z którymi mógł kontaktować się w naszym rejonie, jak i miejscu swojego zamieszkania, analizują wszystkie meldunki z kraju dotyczące osób NN lub NN zwłok, utrzymują kontakt z rodziną poszukiwanego, zlecają patrolom, aby zwracały szczególną uwagę na poruszające się osoby, rozpowszechnili komunikat z wizerunkiem zaginionego w naszym rejonie, jego miejscu zamieszkania, jak i całym kraju, sprawdzają placówki służby zdrowia, dla osób bezdomnych, czy sprawdzają teren przyległy do ostatniego miejsca pobytu i pracy zaginionego.

Ktokolwiek posiada informację o miejscu pobytu 29-letniego Marcina Szcześniaka proszony jest o kontakt z z dyżurnym Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, pod numerem telefonu 58 685-22-22 lub 58 685-22-47.

Z rysopisem poszukiwanego można zapoznać się tutaj.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    slider - niezalogowany 2015-08-05 18:09:41

    a niech se zbieraja tylko na to ich stac zeby gowniarzy po osiedlu gonic ze sztuka baki albo pradu zlapac i SUKCES KARTUSKIEJ POLICJI a do prawdziwych dilerow nie podejda nawet bo sie boja!! phiiii smiechu warte... tego goscia zapewne wywiezli do lasu w pizde sposcili bo niechcial im czegos powiedziec i tam zostawili a dalszy sluch o nim zaginal a teraz sie tlumacza ze im kamery wysiadly od burzy jo?! hah taka komenda ma zapasowe zrodla zasilania itp itd i NIEMA TAKIEJ OPCJI zeby sie cos nie nagralo proste. niechca se dupy umoczyc nic wiecej... Mam nadzieje ze chlopak znajdzie sie caly i zdrowy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-08-04 23:23:34

    Podsłuchują, zbierają bilingi i numery IP, a teraz nie potrafią jasno wyjaśnić co się stało z zatrzymanym?? Może kawa którą serwują zatrzymanym policjantom z Sierakowic była za ciepła/słodka ???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Justynamm - niezalogowany 2015-08-04 22:18:44

    Coś niewiarygodnego co tu piszą hee że niby policja współpracuje z rodziną??? ani jednego telefonu nawet nie otrzymali od policji,(do tej pory) mało tego dzwoniąc i pytając co w sprawie Marcina, czy mają jakieś nowe informację to (a wydzwaniałam w dzień w dzień) słyszałam że nie ma tej osoby co prowadzi tą sprawę...(aż przestałam dzwonić) Pierwszego dnia po zgłoszeniu usłyszeliśmy że monitoring cały wysiadł bo rzekomo burza była i nit nam nic nie pokazał... a teraz raptownie jedna kamera działała na której był Marcin chwilowo... no proszę. czyżby pokazywali nam to co chcą??? ślad się urywa na policji... nikt go nie widział od tamtego momentu, a dowodów na to że wyszedł sam z Policji też nie ma. Niby mają monitoring na którym znajduje się Marcin ale nie są pewni tak? to dlaczego jeszcze nikt od nich nie skontaktował się z rodziną by potwierdziła czy to Marcin czy nie... bo przecież nie są pewni... Pytając czy Marcin ma założoną teczkę o zaginięciu usłyszeliśmy i tu cytuje "A co to pana obchodzi. Nie będzie mi nikt mówił co mam robić" Marcin nie miał pieniędzy przy sobie telefonu (zostawił w miejscu pracy) i był w ubraniach roboczych w więc jak tu mógł melanżować. Do miejsca pracy z komendy bez trudu by trafił to tylko jakieś 25km. Wątpię by miał się zgubić a poza tym nie ma go na żadnym jak dotychczas monitoringu... to co napisałam to nie są oskarżenia tylko fakty...i jeszcze jedno pytanie pani Magdaleno Formela ... Był widziany na terenie Kartuz ?? dlaczego kłamiecie ?? kto go widzial na terenie miasta ?? ślad urwał sie na komendzie a ludzi wprowadzacie w błąd ze był widziany gdzies w miescie... Pokażcie choc jedna osobe , nie bedącą policjantem która go widziała na zewnątrz...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości