Reklama

Sierakowice. Mieszkańcy dalej walczą przeciwko wiatrakom

Wydawałoby się, że od czerwca mieszkańcy Tuchlina mogą spać spokojnie, bo wygrali walkę z urzędnikami ws. powstania farm wiatrowych w ich sąsiedztwie. Spokój nie trwał jednak długo, bo we wrześniu wójt gminy Sierakowice wydał warunki zabudowy dla budowy trzech elektrowni wiatrowych. Mieszkańcy się odwołali, ale urząd kwestionuje autentyczność podpisów osób sprzeciwiających się inwestycji. Do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa składać jednak nie chce.

Przypomnijmy, że od grudnia mieszkańcy Tuchlina i okolic walczą, by w ich sąsiedztwie nie powstały wiatraki. Inwestora budowy elektrowni wiatrowych od samego początku popierały władze gminy Sierakowice. Mieszkańcy nie raz próbowali zabrać głos na sesjach rady gminy, by przedstawić swoje obiekcje związane z powstaniem farm wiatrowych. Skutecznie jednak uniemożliwiano im dojście do głosu.

Lokalizacja farm wiatrowych w ich sąsiedztwie została też wpisana do projektowanego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Sierakowice, które radni mieli uchwalić pod koniec czerwca. Mieszkańcy nie dali jednak za wygraną. W dwa dni zebrali 630 podpisów osób sprzeciwiających się tej lokalizacji elektrowni i petycję przedłożyli w urzędzie gminy. Ku zadowoleniu protestujących wójt gminy postanowił uwzględnić wniosek mieszkańców i zapowiedział rekomendację autorom studium wyłączenie terenu z funkcji umożliwiającej lokalizację elektrowni wiatrowych.

Spokój społeczności Tuchlina nie trwał jednak długo. We wrześniu wójt gminy Sierakowice wydał decyzję o warunkach zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie trzech elektrowni wiatrowych w Tuchlinie. Mieszkańcy odwołali się od decyzji przedstawiając kilkaset podpisów osób sprzeciwiających się inwestycji.

Urzędnicy skierowali odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Gdańsku, zaznaczając w piśmie, że "wiele wątpliwości budzą zebrane podpisy, gdyż większość z nich mogła zostać skopiowana na kolorowej drukarce".

Właśnie ten zapis zbulwersował protestujących i stał się powodem wystąpienia sołtysa Tuchlina podczas wtorkowej sesji.

- Wnoszę, aby przewodniczący rady za akceptacją radnych wystąpił z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach. Jest to ważne, bo albo mamy do czynienia z fałszerstwem albo pomówieniem wobec kilkuset mieszkańców, którzy złożyli odwołanie - podkreślał Wojciech Koszałka.

Zarówno przewodniczący rady, jak i wójt nie widzieli powodów, dla których to oni mieliby składać zawiadomienie do prokuratury. Radzą, aby złożył je sołtys Tuchlina lub grupa mieszkańców. Wojciech Koszałka zaznaczał jednak, że on nie ma żadnych wątpliwości, że podpisy są autentyczne i że to gmina podejrzewa, że mogło dojść do fałszerstwa. A w takim przypadku ma obowiązek zawiadomić o tym organa ścigania.

W związku z wydaniem decyzji o warunkach zabudowy dla budowy elektrowni wiatrowych oraz przystąpienia gminy Sierakowice do projektu "Zachowanie różnorodności biologicznej obszaru Natura 2000 Lasy Mirachowskie oraz Gowidlińskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu poprzez budowę ścieżek rowerowych" sołtys Tuchlina zaproponował też, aby trakty rowerowe prowadziły do elektrowni wiatrowych.

- Z uwagi na piękno naszego krajobrazu i nieoceniony akcent, jakim najprawdopodobniej będą elektrownie wiatrowe uważam, że zasadnym byłoby rozszerzenie zadania w postaci budowy ścieżek rowerowych poprzez doprowadzenie ich do tych wiatraków. Chodzi o to, aby lokalna społeczność oraz turyści rowerowi mogli podziwiać je już po wybudowaniu w pełnej krasie. Tak istotne dzieło, zresztą całkowicie obce w naszym krajobrazie, nie mówiąc o szkodliwości oddziaływania m.in. na ludzi wymaga w mojej ocenie upamiętnienia - mówił Wojciech Koszałka.

- Budowa ścieżek rowerowych do tych swoistych pomników będzie więc jak najbardziej zasadna. Pozwoli to między innymi mieszkańcom miejscowości Gowidlino np. wójtowi, przewodniczącemu rady i innym urzędnikom w ramach turystyki rowerowej doświadczyć uroków związanych z lokalizacją tych obiektów w naszej miejscowości - podsumował.

Mieszkańcy Tuchlina nie zamierzają poddawać się i dalej będą walczyć, aby w ich sąsiedztwie nie elektrownie wiatrowe.

Do sprawy będziemy wracać.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    1234 - niezalogowany 2015-10-15 09:28:34

    Zło jednak zawsze wraca.... szkoda tylko, że odbija się na dzieciach.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    1234 - niezalogowany 2015-10-15 09:24:27

    Podpisy zbierali ponoć na budowę chodnika..... wiedziałam, że to przekręt, bo były dwie oddzielne kartki... Może podpisy nie są podrobione, ale były podłożone pod coś innego... Teraz wiem, że pomogłam temu cwaniaczkowi i oszustowi, któremu słoma z butów wystaje......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-10-14 12:44:34

    Don Kichot i Sancho Pancho też walczyli z wiatrakami , i co z tego wyszło ? ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości