Reklama

Kontrola Urzędu Wojewódzkiego potwierdza nieprawidłowości we "Wrzosie"

Brak zapewniania należytej higieny osobistej, stosowanie chusteczek nawilżających zamiast kąpieli, ocet i domestos zamiast środków dezynfekujących, niewystarczający i niewykwalifikowany personel, "nadliczbowi" pensjonariusze, brak dokumentacji medycznej - te i wiele innych istotnych nieprawidłowości w Domu Seniora "Wrzos" w Hopowie wykazała kontrola Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Po dwóch miesiącach od jej zakończenia urząd ujawnia protokół pokontrolny.

Przypomnijmy, że kontrola w Domu Seniora "Wrzos" w Hopowie została wszczęta przez wojewodę pomorskiego na skutek naszej publikacji "Dom pogodnej starości. W życiu nikogo z rodziny bym tam nie oddała". Powstała ona na bazie rozmów z pracownikami domu, którzy wskazywali między innymi na panujący świerzb, ropiejące rany pensjonariuszy, stosowanie odświeżacza samochodowego i chusteczek nawilżających zamiast kąpieli, skrajne oszczędzania na środkach czystości i powierzchownej opiece nad mieszkańcami, jednym słowem na nieludzkie traktowanie i odzieranie z godności seniorów.

Choć kontrolę w Domu Seniora "Wrzos" w Hopowie zakończono 5 lutego, a protokół z niej sporządzono 18 lutego, przez niemal dwa miesiące trwało "przerzucanie się dokumentami". Ustalenia pokontrolne ujrzały światło dzienne dopiero w tym tygodniu.

Wyniki kontroli potwierdzają zarzuty kierowane wobec właścicielki domu "Wrzos", mimo, iż jak wynika z protokołu kontrolnego, Janina Trzebiatowska w trakcie kontroli niejednokrotnie wprowadzała kontrolerów w błąd.

Brak zapewnienia higieny osobistej pensjonariuszy

Jak wskazują kontrolerzy, w pierwszym dniu kontroli w placówce utrzymywał się nieprzyjemny zapach brudnych i niemytych ciał, szczególnie w pokojach mieszkalnych. Zdaniem personelu nieprzyjemny zapach miał być spowodowany tym, iż trwało zmienianie pieluchomajtek.

- W ocenie zespołu inspektorów, nieprzyjemny zapach utrzymywał się w pomieszczeniach mieszkalnych z uwagi na niewystarczające do potrzeb działania związane z utrzymaniem higieny osobistej mieszkańców oraz na nie usuwanie na bieżąco zużytych materiałów higienicznych, w tym zanieczyszczonych pieluchomajtek, z pokoi mieszkańców - podnoszą urzędnicy wojewody.

- Ponadto podczas kolejnej wizyty ponownie stwierdzono, że w pokoju jednoosobowym (położonym przy pomieszczeniu administracyjnym), nadal znajdują się odchody kota. Zwrócono kolejny raz uwagę Janinie Trzebiatowskiej na powyższe i ponownie zobowiązano do natychmiastowego usunięcia nieczystości z pokoju mieszkalnego - dodają.

Kąpiel raz, dwa razy w miesiącu

Analiza zapisów w stosowanym "zeszycie kąpieli" wskazuje, że kąpiele jednej osoby wykonywane były średnio 2 - 3 razy w miesiącu, choć zdarzają się zapisy wskazujące, że np. w miesiącu styczniu 2016 r. (w dniach od 1 do 26 stycznia), jedna z osób była kąpana tylko raz - 12 stycznia.

W trakcie kontroli stwierdzono, że w ramach usług opiekuńczych, placówka nie zapewnia adekwatnie do potrzeb, pomocy w podstawowych czynnościach życiowych, szczególnie w myciu i kąpaniu osób w niej przebywających.

- Stosowana dokumentacja potwierdza, że częstotliwość kąpieli osób wymagających pomocy i asysty przy wykonywaniu zabiegów higienicznych jest rzadka i nieodpowiednia do ich potrzeb. Wykonywanie zabiegów higienicznych poprzez stosowanie tylko nawilżonych chusteczek nie może zastąpić mycia ciała, szczególnie u osób, które wymagają stosowania pieluchomajtek - podkreślają kontrolerzy.

Co zdumiewa to to, że podczas kontroli w dniu 29 stycznia stosowany "zeszyt kąpieli" był znany w placówce, a już 2 lutego pracownicy nie wiedzieli o jego istnieniu.

Ocet i domestos zamiast środków dezynfekujących

Urzędnicy wojewody potwierdzili, że pracownicy nie mają do dyspozycji środków do dezynfekcji rąk, powierzchni i sprzętów. Zdaniem Janiny Trzebiatowskiej ich odpowiednikiem było stosowanie octu oraz "domestosu".

- Powyższe wyjaśnienia nie zostały zaakceptowane przez zespół inspektorów - czytamy w protokole kontroli.

Świerzb

W przypadku zarażenia świerzbem, zdaniem Janiny Trzebiatowskiej, miały miejsce dwa przypadki u mieszkańców i jeden u pracownicy. Z wypowiedzi obecnych pracowników, wynika z kolei, że nie mieli oni o tym wiedzy. Jak zauważają urzędnicy wojewody, w związku z tym należy przyjąć, że Janina Trzebiatowska nie poinformowała o tym fakcie pracowników.

- Nie przekazała informacji personelowi placówki o możliwości zarażenia świerzbem przez jedną z pracownic, tym samym nie podjęte zostały żadne działania w celu oceny stanu skóry, zarówno u osób zatrudnionych, jak i osób przebywających w placówce, a także nie podjęto reżimu sanitarnego w celu dezynfekcji pościeli i odzieży mieszkańców - akcentują kontrolerzy.

Niezabezpieczone lekarstwa

Jak ustalono, osoby przebywające we "Wrzosie" w większości wymagają pomocy w zaspokajaniu swoich potrzeb, w tym również podawania leków. Podczas lustracji pomieszczeń stwierdzono, że w pokoju dziennym służącym też jako jadalnia na regale dostępne są, w żaden sposób nie zabezpieczone, lekarstwa.

Pensjonariusze ponad stan

Z ustaleń urzędników wynika, że w czasie trwania kontroli, w placówce przebywało czterech "nadliczbowych" mieszkańców. Jak zaznaczają, Janina Trzebiatowska, w trakcie trwania czynności kontrolnych, podejmowała działania związane z ukryciem faktu przyjęcia do placówki większej liczby osób niż określa to zezwolenie wojewody pomorskiego.

W jednym z przypadków Janina Trzebiatowska oświadczyła, że jeden z pensjonariuszy został przyjęty dopiero 30 stycznia. Tymczasem w "zeszycie kąpieli" wykazano, że był kąpany 4, 9 i 17 stycznia. Na zapytanie kontrolerów o pobycie w domu "Wrzos" czterech mieszkańców, właścicielka odpowiedziała, że takie osoby nie przebywały w placówce. Podczas wizyty kontrolerów okazało się jednak, że dane osoby znajdują się placówce.

Ponadto, jak ustalono, jeden z pensjonariuszy nie posiada nawet swojego łóżka w pokoju. Śpi na kanapie w salonie lub korytarzu. Janina Trzebiatowska podczas wcześniejszych wizyt urzędników co prawda wskazywała jedno z łózek w pokoju, jakoby miałoby należeć do tego mieszkańca, ale podczas kolejnej kontroli wyszło na jaw, że było ono zajęte przez inną osobę.

Jedna opiekunka na 12-godzinnym dyżurze

Według oświadczenia Janiny Trzebiatowskiej, podczas dziennej zmiany dyżur pełnią dwie, a nawet trzy opiekunki. Z ustaleń kontrolerów wynika jednak zupełnie coś innego.

Z analizy grafików za miesiące od listopada 2015 roku do stycznia br. wynika bowiem, że w grafikach za poszczególne dni ujęto osoby, które w rzeczywistości w tych dniach nie pełniły dyżuru. Ponadto w styczniu na sześciu dyżurach dziennych (od godz. 6 do godz. 18) wszystkie obowiązki wykonywała tylko jedna osoba - w czterech przypadkach była to jedynie Janina Trzebiatowska.

- Brak wystarczającej liczby pracowników do wymaganego zakresu usług, uniemożliwia świadczenie usług na poziomie wymaganego standardu. Zatrudnienie niewystarczającej do potrzeb liczby pracowników, powoduje brak zapewnienia, ciągłej i wystarczającej do potrzeb, całodobowej opieki osób przebywających w Placówce - zaznaczają urzędnicy.

Podczas kontroli stwierdzono także, możliwość występowania sytuacji wskazujących na niewłaściwe zachowanie pracowników wobec podopiecznych, co może świadczyć o braku odpowiednich kwalifikacji personelu.

Brak dokumentacji medycznej

Jak wykazała kontrola, w placówce nie jest prowadzona ewidencja przypadków korzystania ze świadczeń zdrowotnych na terenie domu, ze wskazaniem daty i zakresu świadczeń oraz danych lekarzy udzielających świadczeń. Dokumentacja osób przebywających w placówce jest za to prowadzona chaotycznie i kończy się jedynie na przyjęciu nowego mieszkańca.

- Dokumentacja osób przebywających w placówce znajdowała się w tekturowych teczkach, zawierała dokumentację medyczną, wyniki badań, odcinki świadczeń emerytalnych, a znajdujące się w nich zeszyty, z założenia zawierające indywidualne informacje na temat danego mieszkańca (m.in. zgoda na przyjmowanie leków oraz informacja o uczuleniach, PESEL, dane kontaktowe), były prowadzone chaotycznie, zawierały jedynie wpisy dokonane w dniu przyjęcia do placówki lub zeszyty takie wykorzystywano dla więcej niż jednej osoby - czytamy w protokole pokontrolnym.

Ponadto w jednym z przypadków wykryto niezgodną z prawem umowę na pobyt w placówce. Nie została ona zawarta z przyszłym mieszkańcem domu, choć osoba ta posiada wszelkie zdolności do czynności prawnych.

Brak organizacji czasu wolnego

Jedyną "rozrywką" dla mieszkańców jest znajdujący się w jadalni telewizor.

- W trakcie wszystkich wizytacji nie stwierdzono organizacji czasu wolnego mieszkańcom. Osoby przebywające w placówce siedziały w pokoju dziennego pobytu i oglądały telewizję lub przebywały w pokojach. Osoby świadczące usługi opiekuńcze mieszkańcom, z uwagi na ich małą liczbę i swoje liczne obowiązki, nie mają możliwości organizacji czasu wolnego mieszkańcom - zaznaczają kontrolerzy.

Ponadto zdaniem kontrolujących, w pokojach mieszkalnych brakuje szafek nocnych, krzeseł, stołów, szaf, a ustawione w korytarzach szafy i regały utrudniają swobodne poruszania się.

Usługi niezgodne ze standardami

- Sposób świadczenia usług bytowych, opiekuńczych i pielęgnacyjnych w placówce nie uwzględnia stanu zdrowia, sprawności fizycznej i intelektualnej oraz indywidualnych potrzeb i możliwości osób w niej przebywających, a także praw człowieka, w tym w szczególności prawo do godności i poczucia bezpieczeństwa - podkreślają kontrolerzy.

Jak dodają, podstawową przyczyną wskazanego stanu jest zatrudnienie niewystarczającej do potrzeb mieszkańców liczby pracowników.

Obecnie trwa sporządzanie zaleceń pokontrolnych. Pomorski Urząd Wojewódzki zapowiada, że z pewnością skontroluje, czy zostały one wykonane.

Do sprawy będziemy wracać.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-04-16 23:31:24

    Prokuratura w Kartuzach jak widać kontynuuje tradycje poprzednich szefów, gnoić słabych i nie ruszać cwaniaków. Pani Janina chyba przerasta ich intelektualnie?? nie dadzą jej rady. Pewnie uzasadnią jej zachowanie tym ," że trzymanie starców w komórkach prawie z trzodą jest starą tradycją ludową" i tylko Redakcja widzi problem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aluś - niezalogowany 2016-04-16 20:39:28

    Prokuratura już dawno wszczęła śledztwo. "Obecnie trwa sporządzanie zaleceń pokontrolnych. Pomorski Urząd Wojewódzki zapowiada, że z pewnością skontroluje, czy zostały one wykonane." Na tym za pewne sprawa się zakończy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    frugo - niezalogowany 2016-04-16 20:06:25

    Może teraz prokuratura zajmie się śledztwem?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości