Reklama

Łamane są prawa policjantów - czego mają oczekiwać obywatele?

07/08/2016 13:04
Policjanci mają nas chronić i ścigać przestępców, a tymczasem nawet ich prawa są łamane. Przełożeni nie wyjaśniają, czy wobec podwładnych stosowano mobbing. Nie próbują nawet znaleźć i ukarać winnych uznając, że pomogą same szkolenia. Smutny jest los szeregowego policjanta. Kto ma skutecznie chronić praw obywateli?

Na łamach naszego portalu opublikowaliśmy list, który przesłali do nas zdesperowani funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach. Mundurowi zrobili to dlatego, że bali się zwrócić o pomoc do swoich przełożonych - zarówno tych na szczeblu powiatowym, jak i wojewódzkim.

W liście opisywali to, że mają dość stosowania przez ich szefów, jak to sami określili, "bandyckich praktyk". Mieli być gnębieni, szykanowani, zastraszani, pozbawiani należnych im premii oraz czasu wypoczynku. Godziny ich pracy miały być ustalane na podstawie widzimisię tzw. kierownictwa - z taryfą ulgową dla "lizusów i donosicieli", a karną dla młodych, pozbawionych koneksji rodzinnych i towarzyskich. Podsumowując - atmosfera jak w przedwojennej armii.

- Jak policjant, który jest wymęczony służbami dziennymi czy nocnymi lub na przemian, bo łamie się rozporządzenie ministra mówiące o czasie pracy policjanta, to później dzieje się tak, że dochodzenia ciągną się bez końca albo z wymęczenia lepiej wydać decyzję o umorzeniu niż podejść do sprawy profesjonalnie. Komu się chce, jak jest się szykanowanym i gnębionym? - pytali retorycznie.

Podkreślali, że problem jest poważny, gdyż z powodu takiego traktowania ich kolega popełnił samobójstwo, a niejeden funkcjonariusz odszedł ze służby od razu po nabyciu praw emerytalnych. Krótko mówiąc - były to zarzuty, które w każdej normalnej firmie nazwano by mobbingiem.

- Zastraszania, gnębienia i zmuszania nie ma końca. Tylko czekać, jak następny fachowiec w młodym wieku się zwolni lub, jak nasz kolega, palnie sobie w głowę - podsumowywali zdesperowani policjanci.

Po naszej publikacji Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku w kwietniu tego roku zarządził kontrolę w kartuskiej jednostce. W jej toku wykazano szereg nieprawidłowości - naruszeń ustawy, rozporządzeń i wewnętrznych przepisów policji.

- Po zapoznaniu się z audytem, Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku polecił wszcząć czynności wyjaśniające, które dokładnie określą stopień zawinienia poszczególnych osób. Ponadto wydał szereg poleceń, które natychmiast mają zostać wprowadzone aby nie dochodziło do stwierdzonych nieprawidłowości, między innymi nakazał przeprowadzenie szkolenia z zakresu planowania i rozliczania czasu służby oraz dokumentowania jej przebiegu - pisze nadkom. Joanna Kowalik - Kosińska, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku.

Poprosiliśmy o protokół z tej kontroli oraz o informację jakie wnioski z niej wyciągnięto. Chcieliśmy ustalić, czy wprowadzono jakiekolwiek zmiany, które doprowadziłyby warunki pracy policjantów w komendzie w Kartuzach do stanu zgodnego z przepisami obowiązującymi z przepisami w całej Policji w Polsce. Po lekturze tego 38-stronnicowego dokumentu wiemy, że zdesperowani policjanci nie rzucali słów na wiatr ponieważ, jak stwierdzili kontrolerzy, większość zarzutów, które sformułowali w swoim liście do naszej redakcji pokrywa się z prawdą.

Kontrolerzy sprawdzając między innymi grafiki pracy Zespołu-Patrolowo Interwencyjnego wykazali aż 46 naruszeń przepisów prawa.

- Służby funkcjonariuszy ZPI Wydziału Prewencji KPP w Kartuzach planowane były w sposób nieprawidłowy, co powodowało u poszczególnych policjantów wzrost liczby niewypracowanych godzin a u innych znaczny wzrost liczby nadgodzin. Zespół kontrolny stwierdził, że w skrajnych przypadkach funkcjonariusze mieli nadpracowano 196 godzin lub niewypracowanych godziny w ilości 70 godzin - czytamy w protokole pokontrolnym.

Niewiele lepiej było w przypadku w Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Kartuzach. Tam wielokrotnie nie zachowywano wymaganej przerwy po służbie nocnej, planowano służbę nie zachowując wymaganych 35 godzin po zakończeniu zmiany oraz dokonywano zmian w grafikach służb, które skutkowały niezachowaniem wymaganych przerw między służbami.

Zastanowiło nas, że kontrola pomimo wykazania tych wszystkich naruszeń prawa nie wykazała, kto ich dokonywał. Zamiast tego we wnioskach zawarto dziwne, naszym zdaniem, stwierdzenia.

- Świadczy to o niewłaściwym planowaniu przez kierownictwo WRD KPP w Kartuzach służby na drodze, a także braku kontroli nad przedmiotowym zagadnieniem ze strony kierownictwa KPP w Kartuzach - czytamy w protokole.

Jest to tym bardziej dziwne, że kontrola wykazała, że na przykład funkcjonariusze Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego i Wydziału Ruchu Drogowego w ponad połowie przypadków musieli uczestniczyć w obowiązkowych szkoleniach podczas dni wolnych od służby.

Kontrolerzy stwierdzili liczne naruszenia prawa zarówno Ustawy o Policji, rozporządzeń Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, oraz zarządzeń Komendanta Głównego Policji, Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku, jak i samego Komendanta Powiatowego Policji w Kartuzach. Nawet tak ważna z punktu widzenia funkcjonowania komendy policji sprawa, jak wprowadzony przez komendanta regulamin korzystania z siłowni i sauny, nie była przestrzegana.

Po lekturze protokołu kontroli zdziwienie nasze wzbudziło dlaczego kontrolerzy ograniczyli się tylko do sprawdzenia funkcjonowania Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego, Wydziału Ruchu Drogowego oraz sauny i siłowni. Zaniechali natomiast kompleksowego zbadania funkcjonowania prawa na wszystkich wydziałach i samodzielnych komórkach KPP w Kartuzach. Odnosimy wrażenie, że zadowolili się tylko zbadaniem czubka góry lodowej.

Kontrolerzy nie próbowali wyjaśnić zarzutu dotyczącego tego, że "bandyckie praktyki", do których miało dochodzić na komendzie, przyczyniły się do samobójstwa jednego z funkcjonariuszy. Skwitowali to stwierdzeniem, że śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Kartuzach i zakończyło się ono umorzeniem.

Kontrolerzy Komendanta Wojewódzkiego nie próbowali nawet przeprowadzić jakichkolwiek czynności w celu wyjaśnienia, czy na Komendzie Powiatowej Policji w Kartuzach stosuje się mobbing. Ograniczono się tylko do wyrywkowego sprawdzenia niektórych dokumentów. Z protokołu nie wynika, że przeprowadzono jakiekolwiek rozmowy z policjantami służącymi w kartuskiej komendzie!

W osłupienie wprawiły nas wnioski kontrolerów, którzy pomimo tego, że ustalili kto powinien odpowiadać za przestrzeganie prawa na terenie komendy, to nie ustalili kto to prawo łamał. Ustalono za to z całą pewnością, że za nieprzestrzeganie prawa na komendzie nie odpowiada ani komendant, ani jego zastępca.

Próbowaliśmy się dowiedzieć od rzecznika Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku tego, czy wszczęto jakiekolwiek postępowania karne albo dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy winnych łamania prawa na kartuskiej komendzie. Mimo, że minęły cztery miesiące to na każde przesłane pytanie otrzymujemy tę samą odpowiedź - komendant wojewódzki prowadzi czynności wyjaśniające, a by naprawić sytuację zaplanowano szkolenia.

Mamy wrażenie, że nie zależy mu na jakimkolwiek wyjaśnieniu sprawy - przestrzeganiu prawa na komendzie w Kartuzach. Kontrolę zaś zarządził tylko i wyłącznie w celu zatkania gęby prasie. Nie dopuszczamy myśli, że komendant wojewódzki uważa, że mobbing, samobójstwa i łamanie praw policjantów to chleb powszedni w podległych mu jednostkach i tę sprawę dla świętego spokoju należy zostawić.

Która z wersji nie okazała by się prawdziwa - smutny jest los szeregowego funkcjonariusza policji, a w szczególności funkcjonariusza kartuskiej policji.

Szanujemy pracę policjantów. Spotykamy się z nimi na co dzień. Niestety możemy im tylko współczuć, skoro znikąd nie mogą oczekiwać pomocy - nawet od swoich dowódców. Jak mamy oczekiwać od szeregowych funkcjonariuszy przestrzegania prawa skoro ich przełożeni sami je łamią i to na własnym podwórku? Wychodzi na to, że mogą liczyć tylko na społeczeństwo, które wykaże zrozumienie dla tego, o czym wspominali mundurowi w swoim liście.

Zastanawiamy się więc w jaki sposób Policja ma skutecznie chronić społeczeństwo i ścigać przestępców, jeśli nie jest w stanie zagwarantować przestrzegania prawa nawet wobec samych policjantów. Skoro prawo stosuje się jak gumę, którą można rozciągać w dowolną stronę, to nie dziwi nas to, że dochodzi do takich przypadków jak bezkarne używanie broni po pijaku, albo akceptowanie poniżającego traktowania seniorów w Hopowie.

Mateusz Szynalewski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Cebula - niezalogowany 2017-12-06 22:20:45

    Zapraszamy zespol kontroli do kpp warszawa zachód

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-08-07 13:35:54

    Po lekturze tekstu zastanawiam się, jakie obowiązki mają komendanci? Czyżby to była tylko fucha dla kumpli i znajomych królika? Nic dziwnego, że nie można od roku ustalić jak zginął 29 latek na po wizycie na Komendzie w Kartuzach. Pewnie nie mogą ustalić kto był na służbie na terenie komendy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości