Reklama

Kradli, używali przemocy, grozili - Policja puszcza ich wolno. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Czterech mężczyzn okrada sklep. Właścicielka zamyka dwóch z nich w środku. Ci rzucają się na nią. Popychają, wykręcają jej rękę. Grożą jej. Ratują ją pracownicy ochrony. Interweniuje policja. Po przeszukaniu kieszeni sprawców i ich wylegitymowaniu - wypuszcza. Czy w powiecie kartuskim jest bezpiecznie?

Do zdarzenia doszło we wtorkowe popołudnie, 3 stycznia w jednym ze sklepów spożywczych w Kiełpinie. Całe zajście nagrały kamery monitoringu, na którym widać, jak do marketu zbliżają się czterej rozmawiający ze sobą mężczyźni. Wchodzą do środka. Jeden z nich podchodzi do kasy i dla odwrócenia uwagi sprzedawcy kupuje jakieś drobiazgi. Trzej pozostali biorą z półek produkty - alkohol, napoje, słodycze. Chowają je pod ubrania. Dwóch z nich wynosi łupy przed sklep. Za chwilę wracają po więcej.

Gdy właścicielka sklepu zauważyła, że jest okradana, wezwała ochronę. Wybiegła za mężczyznami, którzy wynosili skradzione towary, ale ci uciekli. Zamknęła drzwi do sklepu i zatarasowała swoim ciałem przejście. Gdy dwaj pozostali mężczyźni zorientowali się, że zostali uwięzieni w środku, siłą chcieli opuścić market. Jeden z nich rzucił się na nią, chciał odepchnąć ją od drzwi, wykręcał jej rękę. Kobiecie udało się zakluczyć drzwi. Po kilku minutach na miejscu zjawili się pracownicy ochrony. W międzyczasie uwięzieni złodzieje grozili właścicielce sklepu, że jeśli ich nie wypuści to się z nią policzą i zniszczą jej interes.

Nie przestali jej grozić nawet wtedy, gdy w sklepie byli już ochroniarze i zwracali im uwagę, że to co robią jest karalne. Po kilkunastu minutach przyjechał policyjny patrol. Funkcjonariusze przeszukali obu mężczyzn. Nie znaleźli przy nich żadnych kradzionych rzeczy, bo ci zdążyli odłożyć je na półkę.

Po obejrzeniu na miejscu zapisu monitoringu policjanci stwierdzili, że sprawa jest niejasna. Wylegitymowali jedynie mężczyzn, a następnie puścili wolno. Nie zareagowali także na to, że użyto przemocy wobec właścicielki sklepu, ani na to, że jej grożono, co potwierdzić miała ochrona sklepu. Policjanci mieli także nie zareagować na to, że jeden ze sprawców miał przy sobie samorobne narzędzie służące do włamywania, a drugi chwalił się skokiem na jubilera w Kartuzach.

- To nie był pierwszy raz, kiedy okradali sklep. Znają rozmieszczenie kamer. Zakładają kaptury tak, by nie było widać ich twarzy. Dwóch mężczyzn uciekło, dwóch zamknęłam w sklepie. Posunęli się do rękoczynów. Boli mnie tak, że nie mogę teraz ruszać ręką. Zastraszali mnie. Wezwałam ochronę i policję - relacjonuje właścicielka sklepu.

- Otrzymaliśmy zgłoszenie o kradzieży sklepowej. Na miejscu zostali zatrzymani dwaj mężczyźni, którzy akurat nic nie ukradli. Dwaj pozostali, o których mówiła pani zgłaszająca interwencję, uciekli. Sprawa zostanie zakwalifikowana po dokładnej analizie monitoringu - mówi rzecznik kartuskiej policji, Jarosława Krefta.

Zachowanie sprawców - kradzież, z użyciem gróźb i przemocy, to naszym zdaniem nic innego jak rozbój. Dziwi nas to, że policja nie podjęła zdecydowanych działań - choćby takich jak zatrzymanie sprawców użycia przemocy do wyjaśnienia lub podjęcia próby ustalenia tożsamości pozostałych dwóch złodziei, nie mówiąc o odzyskaniu skradzionego towaru.

Skoro sprawcy zostali wypuszczeni, to czują się bezkarnie. Nie jest wykluczone, że chwilę później cała czwórka poszła kraść do innego sklepu. Z ich zachowania i stopnia zorganizowania wynika, że nie robili tego po raz pierwszy.

Po co właścicielka sklepu narażała swoje życie i zdrowie, by zatrzymać sprawców? Czy policja będzie reagować dopiero wtedy, gdy groźby kierowane wobec niej zostaną spełnione? Czy w powiecie kartuskim mogą funkcjonować sklepy, w których pracownikami są nieuzbrojone kobiety? Czy w obliczu takich działań policji możemy czuć się bezpiecznie?

O ocenę prawidłowości interwencji podjętej przez policjantów poprosiliśmy Prokuratora Rejonowego w Kartuzach oraz Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku.

Anna Lehmann
Bartosz Kitowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gomesz - niezalogowany 2017-01-10 14:45:20

    yogizkartuz chętnie spuszczę ci łomot przeciągnę po ulicy zabiorę tobie portfel o ile go posiadasz, nie ma takiego co by spróbował mi otrzepać ubranko i poprawić fryzurkę gdyż jestem od urodzenia łysy, błyskotliwym Policjantem się tego nie załatwi i taką interwencję uważam za prawidłową.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gomezx - niezalogowany 2017-01-09 21:16:32

    Tak tylko ze to nie problem tylko policjantow w Kartuzach. Tylko w naszym całym pięknym kraju. W którym prawo nie nadąża za przestepcami. Zaloże sie ze 80% policjantow gdyby moglo zaprowadzilo by porzadek z takimi lumpami na swoj sposob , az by im sie odechcialo kolejnych wybrykow bandyckich. Tylko prawo tego zabrania. A gorycz za taki stan rzeczy wylewa sie na tych co zwykle, jak w artykule. Wiec proponowałbym piętnować ustawodawcow do pracy. Poki co klócą się sami ze sobą

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2017-01-09 20:59:19

    Gomez spuszczą Ci łomot, przeciągną po ulicy zabiorą portfel (z kasą) , po przyjeździe Policjantów z Kartuz, gnojki otrzepią Ci ubranko i poprawią fryzurkę (jak masz) i obiecają wpier..lo jak gliniarze odjadą. Nie masz portfela ala masz nową fryzurkę. I nadal uważasz, że jest OK. Chyba błyskotliwi Policjanci z Kartuz nawet nie wiedzą jak te gnojki się nazywają. I Ty uważasz taką interwencję za przeprowadzoną prawidłowo??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości