Reklama

Borowiec. Żar leje się z nieba, a w kranie susza

Ponad pięć tygodni temu rodzinę z Borowca spotkała, delikatnie rzecz nazywając, niemiła niespodzianka. Sąsiadka zza ściany odłączyła… wodę. - Moja matka jest chora na stwardnienie rozsiane i leży w łóżku - pisze nasz Czytelnik. - Wodę do jedzenia i picia kupujemy w sklepie, a do kąpieli ojciec nosi wodę z płynącej 300 metrów od domu rzeczki.

Grażyna i Leszek Reszkowie są mieszkańcami bliźniaczego budynku. Część, którą zajmują, należy do Nadleśnictwa Kolbudy. Drugą połowę wykupiła dotychczasowa najemczyni, która wraz z nadleśnictwem jest współwłaścicielką gruntu i znajdującej się na nim studni. Do niej należy też hydrofor. W tej chwili mieszkanie zajmuje jej córka z rodziną.

- Kiedy w naszych kranach zabrakło wody, na początku była mowa o awarii - relacjonuje Leszek Reszka. - Później informację o odłączeniu wody wykrzyczała sąsiadka. Dowiedziałem się też, że należą się im pieniądze za prąd i to od stycznia tego roku.

Nasz rozmówca twierdzi, że zawarł umowę ustną z właścicielką na dostawę wody pitnej. Stawka za metr sześć. to 2,50 zł. Z nowych żądań wynika, że od stycznia ma płacić 50 zł miesięcznie. Przy ich zużyciu wody (dowodem są wskazania licznika) stawka wzrosłaby trzykrotnie i to z opłatą wstecz. Ponadto uważa, iż ma jeszcze nadpłatę w wysokości 200 zł. Skąd się ona wzięła? Z udzielonej sąsiadce pożyczki i dostawie drewna na opał.

Sąsiadka nie była skora do rozmowy z nami. Nie chciała niczego komentować, ale przyznała, że "mieliśmy mu coś do oddania i dlatego do tej pory siedzieliśmy cicho". - Wiem, że bez wody jest ciężko, ale chodzi mi o to, aby zapłacił od stycznia - dodała.

Leszek Reszka 14 lipca br. wystosował do niej pismo z prośbą o podłączenie wody, nadmieniając w nim o swojej nadpłacie. Pisemnej odpowiedzi się nie doczekał. Usłyszał jedynie od sąsiadów, że mogą ewentualnie oddać mu wspomniane 200 zł nadpłaty, ale na wodę niech nie liczy.

- Jak nic się nie zmieni wystąpię na drogę sadową. Zgłoszę też sprawę na policję jako zagrożenie zdrowia i to powinno być ścigane z urzędu. Nikomu nie mają prawa wody zakręcić. Moim zdaniem to jest nieludzkie.

Leszek Reszka ma dość skomplikowaną sytuację. Sześć lat temu został wyeksmitowany z podleśnictwa Wyczechowo, gdzie zajmował lokal służbowy. Stamtąd trafił do Borowca, gdzie mieszka bez tytułu prawnego do lokalu. Na rzecz Nadleśnictwa Kolbudy zobowiązany jest uiszczać odszkodowanie za bezumowne korzystanie z pomieszczenia tymczasowego.

Czy Nadleśnictwo Kolbudy będąc współwłaścicielem gruntu i znajdującej się na nim studni, cokolwiek może zrobić, aby przywrócono ich ekspracownikowi dostęp do wody?

- Mielibyśmy regulować za niego opłaty? - pytał raczej retorycznie Adam Wittstock, sekretarz biura Nadleśnictwa Kolbudy. - To przecież oznacza zadłużanie Skarbu Państwa. Ten płaci, kto korzysta, tzn. pan Reszka winien rozliczyć się z osobą, która ma zawartą umowę na dostawę energii elektrycznej do studni głębinowej. - Uważam, że w tej sprawie z naszej strony nie ma żadnego uchybienia.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kielpino123 - niezalogowany 2014-08-04 20:24:29

    nie rozumiem wypowiedzi osoby podpisanej "noowa" zapewne to ktoś z rodziny lub znajomych pani Barbary właścicielki połowy bliźniaka która uniemożliwiła panu L.R dostęp do wody a tym samym jego nieuleczalnie chorej leżącej żonie. Znam tą rodzinę mieszkałam w sąsiedztwie z nimi przez 25 lat i nie znam osoby która potwierdziła by te bzdury!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    noowa - niezalogowany 2014-08-04 17:48:47

    Współczucia dla osób które maja do czynienia z panem Reszką." Delikatnie rzecz nazywając" to niezły gagatek. To nie pierwsze miejsce w którym mieszka pan R. i nie reguluje należności. Pani Sąsiadko pana R. proszę egzekwować należności bo zostaną pani po nim długi do spłacania jak nagle się wyprowadzi. Niech pani uważa na liczniki bo on lubi w nich majstrować. Uważam ze skoro Nadleśnictwo przydzieliło mieszkanie panu R. to powinni pomóc tej pani odzyskać pieniądze za wodę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości