Piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy po nieco gorszym początku sezonu powoli, lecz systematycznie pną się w górę ligowej tabeli. W sobotnie przedpołudnie pokonali w wyjazdowym meczu zespół Korala Dębnica 2:1. Do zwycięstwa niebiesko-biało-czarnych poprowadził Ryszard Dawidowski, który najpierw wypracował gola dla Markowskiego, a potem sam trafił do siatki, ustalając wynik spotkania.
Pierwsze minuty starcia z Koralem mogły jednak zasiać na ławce Cartusii spory niepokój. Miejscowi grali szybko, agresywnie i odważnie, dzięki czemu szybko przejęli inicjatywę. Na szczęście uważna gra w defensywie podopiecznych Jerzego Jastrzębowskiego sprawiła, że przewaga ta nie przekładała się na sytuacje bramkowe.
Jedną jedyną wpadkę zaliczył w 20 minucie Karasiński, który tak niefortunnie podawał pod własnym polem karnym do przesuniętego w tym meczu na tyły Domjana, że piłkę przejęli miejscowi i bez większych problemów pokonali bezradnego w tej sytuacji Tułowieckiego.
To był punkt zwrotny meczu, bo po stracie gola kartuzianie z miejsca nabrali większej werwy i ochoty do ataków. Już pierwsza akcja po wznowieniu gry przyniosła bramkę wyrównującą. Świetnym zagraniem na wolne pole Dawidowskiego uruchomił ze środka pola Łuczak, "Peja" w swoim stylu zbiegł ze skrzydła w pole karne i odegrał przed bramkę do Markowskiego, któremu nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę i umieścić futbolówkę w siatce.
Niewiele brakowało, a już cztery minuty później Cartusia wyszłaby na prowadzenie. Kopię akcji sprzed chwili popisali się Dawidowski i Markowski, choć tym razem swoim kolegom z zespołu przeszkodził nieco Formela i w efekcie piłka poszybowała nieznacznie nad poprzeczką.
Na kolejne okazje bramkowe było trzeba czekać do drugiej połowy. W niej coraz wyraźniej na murawie dominować zaczęli goście. Raz za razem zagrożenie pod polem karnym rywali siał Dawidowski, robiąc pożytek z dokładnych podań Łuczaka. Długo jednak na zagrożeniu się kończyło, a wynik nie ulegał zmianie.
Gdy coraz bardziej prawdopodobne wydawało się, że oba zespoły podzielą się jednak punktami, ciężar gry wziął na siebie raz jeszcze Dawidowski. Tym razem po minięciu obrońcy i zejściu do środka zamiast dośrodkowywać, pociągnął z piłką jeszcze kilka metrów wzdłuż linii pola karnego, po czym uderzył technicznie na długi słupek. Futbolówka wkręciła się tuż przy słupku i zatrzepotała w siatce.
Cartusia wygrała 2:1, choć bliski podwyższenia jeszcze wyniku po jednej z kontr był w samej końcówce Kordyl. Niebiesko-biało-czarni wywieźli jednak z Dębnicy niezwykle cenne trzy punkty, dzięki którym po pięciu spotkaniach tego sezonu plasują się już na piątym miejscu w tabeli. Prowadzi bez straty choćby gola Lechia II Gdańsk.
Bo Cartusia klub wspaniały, same k**** i pe****. Lechia Gdańsk!!!