Choć po celnej główce Formeli już od trzeciej minuty III-ligowa Cartusia prowadziła w wyjazdowym spotkaniu z Energetykę Gryfino, korzystnego wyniku nie zdołała obronić do ostatniego gwizdka sędziego. Gospodarze odpowiedzieli dwukrotnie i to oni zasłużenie zwyciężyli 2:1. Niebiesko biało-czarni przegrali już po raz czwarty w tym sezonie.
Spotkanie zaczęło się dla podopiecznych Jerzego Jastrzębowskiego w najlepszy możliwy sposób. Już pierwsza akcja meczu przyniosła bowiem nam prowadzenie. Niepewną interwencję bramkarza miejscowych z zimną krwią wykorzystał Formela i głową skierował futbolówkę do bramki.
Z prowadzenia nie przyszło nam się jednak cieszyć się zbyt długo, bo zaledwie pięć minut później Łukasz Kosakiewicz urwał się Nurkowi i uderzeniem na długi słupek zdołał pokonać Tułowieckiego, wyrównując stan meczu. Po kolejnych pięciu minutach przed utratą następnej bramki uratował nas natomiast słupek.
Po tym gra wyraźnie się uspokoiła i przeniosła na środek pola. Dopiero tuż przed przerwą kibice mogli obejrzeć dwie akcje podbramkowe. Najpierw szarżujący w naszym polu karnym Igbokwe przewrócił się w przepychance z Formelą, a chwilę potem po ładnej akcji Łuczaka w ostatniej chwili zablokowany został Dawidowski.
Po zmianie stron lepsze wrażenie robili gospodarze. To oni częściej utrzymywali się przy piłce i z każdą minutą odważniej atakowali. Przez długi czas kartuzianie nie dopuszczali jednak do zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Tułowieckiego. Niestety na kwadrans przed końcem kolejny błąd popełnił Nurek i po raz drugi okazał się on brzemienny w skutkach, a Energetyka na prowadzenie wyprowadził Kosakiewicz.
Cartusia w drugiej połowie nie była w stanie stworzyć choćby jednej groźnej okazji do zdobycia bramki, co przy niepewnej tego dnia grze obrony kosztowało nas utratę punktów. Niebiesko-biało-czarni doznali tym samym już czwartej porażki w siódmym meczu i dystans co czołówki zaczyna coraz wyraźniej rosnąć. W kolejnej serii spotkań na własnym boisku podejmiemy Kotwicę Kołobrzeg.
Komentarze