Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co do tego wypadku to słsyzałem troszke inną wersję.... realną i prawdziwa... ten opis tutaj trochę ma wspólnego ale ok.... nie wiem czemu takie błędne informację się udziela... Tam był wypadek a nie żadna cięzarówka w czasie manewru itp....
Mufka, strasznie mi przykro :( niestety tak to już bywa w życiu, nie na wszystko można coś poradzić, nie da się cofnąć czasu... a gdybanie też jest bez sensu, bo to tylko kolejne zmartwienia, które i tak nic nie zmienią...
Wiem jak ten człowiek musiał się czuć. Mój tato też zmarł w aucie gdy wiozłam go do akademii. Miałam pretensje do siebie że nie zawiozłam go na pogotowie, które było dużo bliżej. Później rozmawiając z lekarzem ten uświadomił mi ,że i tak by mu już nikt nie pomógł.
nam łatwo powiedzieć ale komus kto w ten sposób stracił najbliższą osobę to nie łatwo się mówi :???: nie pozostaje nic innego tylko współczuc straty a i to w niczym nie pomoże :???:
Kierowce cięzarówki pewnie... albo siebie ze inną drogą nie pojechał... Teraz juz za późno na gdybanie... taka niestety jest kolej rzeczy...
racja ale ten pan któremu ojciec zmarł zawsze będzie albo kogos albo siebie za to winił :???:
nie ma kogo winić.... poprostu pech... czasem w zyciu tak bywał niestety.....
i teraz kogo tu karać/winić :?: :???:
A co do tego wypadku to słsyzałem troszke inną wersję.... realną i prawdziwa... ten opis tutaj trochę ma wspólnego ale ok.... nie wiem czemu takie błędne informację się udziela... Tam był wypadek a nie żadna cięzarówka w czasie manewru itp....
Mufka, strasznie mi przykro :( niestety tak to już bywa w życiu, nie na wszystko można coś poradzić, nie da się cofnąć czasu... a gdybanie też jest bez sensu, bo to tylko kolejne zmartwienia, które i tak nic nie zmienią...
Wiem jak ten człowiek musiał się czuć. Mój tato też zmarł w aucie gdy wiozłam go do akademii. Miałam pretensje do siebie że nie zawiozłam go na pogotowie, które było dużo bliżej. Później rozmawiając z lekarzem ten uświadomił mi ,że i tak by mu już nikt nie pomógł.