Dzisiaj 21 listopada br. sąd nie wyłączył jawności rozprawy dotyczącej incydentu w Chmielnie. Sędzia Beata Rapior przesłuchała tylko jednego świadka - lekarkę z kartuskiego szpitala, która potwierdziła niekulturalne zachowanie oskarżonego w stosunku do policjantów.
Na początku dzisiejszej rozprawy Wojciech Cieślak, obrońca oskarżonego, w związku z obecnością dziennikarzy na sali, przypomniał, iż sąd miesiąc temu wyłączył jawność.
- Wówczas rozmawialiśmy o sprawie delikatnej i nie chciałam roztrząsać medialnie tamtego tematu - oznajmiła sędzia Beata Rapior. - Dzisiaj natomiast nie ma potrzeby wyłączenia jawności.
Lekarka z kartuskiego szpitala przesłuchana
Sędzia przesłuchała dzisiaj elektroradiologa - lekarkę z kartuskiego szpitala, która 2 maja br. wykonywała oskarżonemu badania rentgenowskie czaszki. Lekarka z kartuskiego szpitala nie pamięta, czy widziała u Juliusza Zielonki obrażenia głowy. Zwróciła natomiast uwagę na niekulturalne zachowanie oskarżonego w stosunku do funkcjonariuszy. Jej zdaniem był on pobudzony i zdenerwowany.
- Wiem, że toczyła się dosyć nerwowa rozmowa, ale się jej nie przysłuchiwałam - oznajmiła.
Biegli nie stawili się na rozprawę
Na dzisiejszą rozprawę nie stawiło się dwóch świadków - biegłych, którzy również wykonywali badania oskarżonemu po wydarzeniu w Chmielnie.
- Dzisiaj kontaktowałam się z biegłymi i nie widzę potrzeby ich przesłuchania w związku z wydanymi przez nich opiniami dotyczącymi zdrowia oskarżonego - oznajmiła Beata Rapior. - W związku z tym chciałabym dopuścić dowody z badań oskarżonego przeprowadzonych w Starogardzie Gdańskim.
W związku z wątpliwościami obrońcy Wojciecha Cieślaka, sędzia Beata Rapior wyznaczyła termin siedmiu dni na złożenie tez dowodowych przez obronę i oskarżonego.
Piotr Borycki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze