Reklama

Dobro dzieci czy rozgrywki personalne? Wójt Chmielna o rzekomym rasizmie w szkole w Borzestowie

W poniedziałek pisaliśmy o rzekomym dyskryminowaniu rodzeństwa Noaah i Saara przez rówieśników w Szkole Podstawowej w Borzestowie. Problem ten ujrzał światło za sprawą ich matki, która poprosiła o interwencję dziennikarzy Gazety Wyborczej. Całą sytuacją komentuje wójt gminy Chmielno Michał Melibruda. - Czy w tej sprawie chodzi tak naprawdę o dobro dzieci czy o jakieś personalne rozgrywki? - zastanawia się włodarz gminy.

Przypomnijmy, że do Szkoły Podstawowej w Borzestowie uczęszcza rodzeństwo Noaah i Saara. Mają brytyjsko-polskie obywatelstwo. Mają inny kolor skóry i to właśnie z tego powodu mają być dyskryminowane i wyzywane przez inne dzieci. Matka dzieci zgłosiła sprawę do gminy Chmielno, która jest organem prowadzącym szkołę, jak i do wojewody pomorskiego i prokuratury. O sprawie w poniedziałek napisała Gazeta Wyborcza.

- Noaah i Saara mają być prześladowani w szkole przez rówieśników oraz starsze dzieci ze względu na kolor skóry i pochodzenie. Mają od nich słyszeć: "Brązowa kupa", "Polska dla Polaków", "Wyjeżdżaj stąd, ty demonie", "Fuj, muszę się umyć, bo cię dotknęłam" albo "Twój ojciec jest murzynem, a twoja matka czarna" - czytamy w  Gazetcie Wyborczej.

Reklama

Jak sytuacja przedstawia się okiem organu prowadzącego placówkę? Poniżej przedstawiamy stanowisko wójta gminy Chmielno Michała Melibrudy.

- Sprawa jest mi doskonale znana. Ze strony organu prowadzącego jak i dyrekcji SP Borzestowo, w moim przekonaniu podjęto wszystkie działania, które należało podjąć w tej sprawie. Odbyłem osobiście dwa spotkania z matką rzekomo pokrzywdzonych dzieci. Na prośbę matki zorganizowałem spotkanie w szkole, w obecności matki dzieci, mojej, gminnego koordynatora ds oświaty, dyrektora szkoły, wychowawcy, pedagoga, nauczyciela. Spotkanie trwało trzy godziny, zaproponowaliśmy matce szereg działań wspierających jej dzieci, a także działań skierowanych do pozostałych uczniów szkoły oraz kadry nauczycielskiej. Zaproponowaliśmy również pomoc w postaci fachowego doradztwa Poradni psychologiczno - pedagogicznej w Kartuzach. Matka dzieci nie podpisała protokołu ze spotkania oraz nie zgodziła się na żadne z proponowanych rozwiązań, chociaż na spotkaniu je akceptowała. Przedstawiciele szkoły zaproponowali rzekomo poszkodowanym dzieciom szereg zajęć wspierających (takich jak rozmowy z psychotraumatologiem, mających na celu rozwijanie kompetencji psychospołecznych i umiejętności komunikacyjnych, umiejętności przebywania w grupie, nawiązywania i utrzymywania pozytywnych relacji społecznych, kształtowanie zachowań asertywnych, emocji), na które matka dzieci również się nie zgodziła.

Reklama
Michał MelibrudaMichał Melibruda
Za to już na pierwszym spotkaniu ze mną matka domagała się zwolnienia dyrektora szkoły oraz nauczyciela. Od dwóch dni odbieram telefony od sfrustrowanych rodziców dzieci uczęszczających do szkoły w Borzestowie, którzy są przez nią namawiani do działania mającego na celu usunięcie dyrektora szkoły ze stanowiska, z czym się oczywiście nie zgadzają i jak twierdzą, są wmanipulowywani w tą sprawę. Tu pojawia się zasadnicze pytanie - czy w tej sprawie chodzi tak naprawdę o dobro dzieci czy o jakieś personalne rozgrywki? W moim odczuciu matka rzekomo pokrzywdzonych dzieci skutecznie blokuje udzielenie im jakiejkolwiek pomocy, w zamian kierując swoje kroki do mediów, wojewody czy prokuratury. A przecież w całej sprawie to dobro dzieci powinno być celem nadrzędnym, zwłaszcza dla rodzica. Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę albo czegoś tutaj nie rozumiem?

W ubiegłym tygodniu w SP Borzestowo miała miejsce kontrola Kuratorium Oświaty, zlecona przez Wojewodę Pomorskiego, najprawdopodobniej w związku z wniesieniem skargi przez matkę rzekomo pokrzywdzonych dzieci. Jestem przekonany, że kontrola nie potwierdziła czynów czy zachowań noszących znamiona rasizmu a dyrekcja szkoły podjęła wszystkie działania adekwatne do rangi zdarzenia, które miało miejsce w szkole. Warto podkreślić, że dyrekcja szkoły, nauczyciele i rodzice dzieci uczestniczących w zdarzeniu, nie potwierdzają wersji przedstawionej przez matkę rzekomo pokrzywdzonych dzieci - podsumowuje wójt gminy Chmielno Michał Melibruda.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kotwit 2022-11-29 21:10:02

    Pisałem tu już wczoraj, że tam nie ma żadnego rasizmu, tylko prawdopodobnie jakieś nieuzasadnione roszczenia i niezbyt zdrowe ambicje matki dzieci. Niemożliwe jest, aby nikt oprócz matki nie potwierdzał jej opinii. A zatem mamy do czynienia z konfabulacjami. Nie znamy tylko ich podłoża. A tym wszystkim lewackim szczekaczom, co to już wydali sądy o jakimś rasizmie, proponuję wiadro zimnej wody na niezbyt mądrą głowę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości