Reklama

Dziecko zmarło. Prezes i lekarz naczelny szpitala w Kartuzach nie widzą problemu

Prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach nie jest zdziwiony tym, że pięciolatki po wizycie w jego szpitalu umierają na zapalenie gardła. Dopóki nikt z zewnątrz nie wytknie błędów kartuskiej placówce, dopóty kadra nią zarządzająca nie zamierza podjąć żadnych kroków.

Wracamy do sprawy śmierci pięcioletniego Kacperka, który trafił do kartuskiego szpitalnego oddziału ratunkowego ze skierowaniem od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarz rodzinny kierując go do szpitala stwierdził, że nie jest w stanie mu pomóc.

Podobnie stwierdził lekarz kartuskiego SORu, który do chłopca wezwał specjalistę pediatrii. W karcie pacjenta odnotowano, że chłopiec miał temperaturę 33,4 stopnia Celsjusza, wysokie tętno, marmurkowatą barwę skóry.

Tymczasem prezes kartuskiego szpitala, Karol Góralski, nie jest zdziwiony, że z takimi objawami poprzestano na badaniu krwi, zmierzeniu ciśnienia, tętna oraz temperatury. Prezes nie widzi nic nienormalnego w tym, że dziecko z takimi objawami i wynikami jest odsyłane do domu w "stanie dobrym". Jednocześnie nie dziwi go, że dziecku podwaja się dawkę dotychczas przyjmowanych leków, których stosowanie inny lekarz określił jako nieskuteczne. Uważa to za prawidłowe postępowanie, mimo tego, że zarówno objawy, jaki i wyniki badań szpitalnych były niepokojące i wskazywały co najmniej na konieczność dalszej diagnozy, co stwierdziło wcześniej dwoje innych lekarzy. Kwituje zdarzenie stwierdzeniem:

- Na całym świecie nie ma tak, że każda osoba zostaje przyjęta do szpitala. Nie ma też takiego szpitala, aby nie było błędów, jakichś splotów okoliczności, czy najnormalniej w świecie przebieg choroby był taki, że nie uda się komuś pomóc - mówi Karol Góralski.

Dzień po wizycie w kartuskim szpitalu chłopiec stracił przytomność i był reanimowany. Wezwani do nieprzytomnego Kacperka ratownicy z kartuskiego pogotowia zdecydowali o przetransportowaniu go do Szpitala Copernicus (dawny Wojewódzki) w Gdańsku. Tam trafił już w stanie skrajnie ciężkim. Przez trzy dni lekarze walczyli o jego życie. Niestety chłopiec zmarł.

Prezes szpitala pytany o ocenę zdarzenia i wnioski, stwierdza że wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie Kacperka po przewiezieniu go do gdańskiej placówki.

- Postępowanie wyjaśniające zaczęliśmy prowadzić od momentu, kiedy lekarz, który odwiózł dziecko do szpitala wojewódzkiego, zwrócił nam uwagę, że był taki problem. Od tego momentu już wszczęliśmy nasze procedury wyjaśniające, aby sprawdzić czy my nie popełniliśmy jakiegoś błędu lub niedopatrzenia - wyjaśnia prezes PCZ w Kartuzach. - Specjalna komisja powołana przeze mnie, w ramach wewnętrznego postępowania, przeanalizowała dokumentację medyczną oraz odbyła rozmowy z lekarzami, którzy przyjmowali pacjenta i nie stwierdziła żadnych uchybień - kontynuuje.

- Na dzień dzisiejszy (miesiąc od wszczęcia kontroli - przyp. red.) nie zauważyliśmy potrzeby zmiany pracy ani szpitalnego oddziału ratunkowego ani szpitalnego oddziału pediatrii. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Postępowanie nie wykazało żadnych uchybień, ale zawiesiłem je do czasu otrzymania wyników pozostałych kontroli, które są w szpitalu - podkreśla Karol Góralski.

Po naszej publikacji kontrole w kartuskiej placówce z własnej inicjatywy wszczęli Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Fundusz Zdrowia, Okręgowa Komisja Lekarska, Krajowy Konsultant ds. Pediatrii oraz na polecenie Wojewody Pomorskiego - Wojewódzki Konsultant ds. Pediatrii.

- Jeżeli ktoś nam zwróci uwagę, że w tym momencie zrobiliśmy coś źle lub powie, że mogliśmy zrobić coś inaczej, to będziemy robić inaczej albo wprowadzimy inne zasady - zaznacza szef kartuskiego szpitala.

Z wypowiedzi prezesa wynika, że do czasu zakończenia wszystkich kontroli zarząd placówki nie zamierza podjąć żadnych kroków. Prezes Karol Góralski uważa, że wszystko było i jest w porządku.

Zapytaliśmy też prezesa o skandaliczną i arogancką wypowiedź naczelnego lekarza szpitala Marka Tybora, który stwierdził, że sprawą śmierci Kacperka nie powinna zajmować się jakakolwiek prasa, że jest to sprawa, której nie rozumiemy i nie mamy prawa o niej rozmawiać. Podkreślając przy tym, że taka sprawa nie powinna bulwersować, że są to normalne przypadki zdarzające się na całym świecie, we wszystkich szpitalach, przychodniach i jest to ryzyko związane z byciem człowiekiem, możliwością zachorowania, koniecznością leczenia i diagnozowania.

- Najgorsze zło uczynił portal, który pani reprezentuje. Pozostałe stacje, najpierw internetowe, a potem telewizyjne oparły się na niezwykle krzywdzących szpital wpisach na pani portalu. To spowodowało u pana doktora pewien stan zdenerwowania i faktycznie troszkę mu puściły nerwy. Nie udzielił profesjonalnej wypowiedzi którejś ze stacji telewizyjnych. W tej sytuacji trzeba też wiedzieć, że oprócz tego, że jest się naczelnym lekarzem, jest się człowiekiem i ma się emocje. Te emocje wzięły górę nad profesjonalizmem. Jest to przykre, ale każdy z nas jest tylko człowiekiem - odpowiada prezes Góralski.

Na zwróconą prezesowi uwagę, że lekarz naczelny szpitala udzielał takiej wypowiedzi dla portalu Kartuzy.info przed jakąkolwiek publikacją, zatem nie było podstaw do "zdenerwowania," stwierdził, że materiału w portalu nie czytał i nie zamierza czytać.

- Nie używam takiego słowa jak pani portal (chodzi o "Kartuzy.info" - przyp. red.), ponieważ zrobił tyle krzywd dla szpitala i jest tak nieuczciwy i stronniczy, że w naszym szpitalu nie ma możliwości jego włączenia - zaznacza Karol Góralski.

Po takiej wypowiedzi naczelnego lekarza szpitala - stwierdzającej, że nie znamy się i nigdy nie będziemy się znać - poprosiliśmy o komentarz kilku innych lekarzy. Twierdzą oni, że obniżenie temperatury już o jeden stopień, jest bezwzględnym wskazaniem do zatrzymania dziecka w szpitalu i konieczne jest wykonanie pełnych badań, w tym EKG i tzw. pomiaru temperatury głębokiej. Do takich badań nie jest potrzebny specjalistyczny sprzęt, takie możliwości ma każdy szpital.

Zasięgnęliśmy także opinii dr Google, który wskazał nam już na pierwszej stronie dokument "standardy diagnostyki i leczenia w pediatrii", w którym wyraźnie stwierdzono, że w Polsce są prawnie ustalone standardy postępowania w przypadku obniżonej temperatury i występowania objawów takich, jakie wystąpiły u Kacperka i które opisano w karcie pobytu dziecka w szpitalu. Nawet dla nas - zwykłych obywateli, którzy zdaniem dr Marka Tybora, nie mają prawa o nich rozmawiać - są one oczywiste. Ale po wypowiedziach obu panów mamy wątpliwości, że są one znane prezesowi szpitala w Kartuzach i zrozumiałe dla lekarza naczelnego szpitala.

Lista instytucji prowadzących kontrolę po śmierci Kacperka wymienionych przez prezesa Góralskiego wydała nam się niepełna, dlatego zapytaliśmy się, czy właściciel szpitala - starostwo w Kartuzach - uczestniczy w jakichkolwiek kontrolach lub czy prowadzi własną kontrolę. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że szpital w Kartuzach jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością i powiat nie może kontrolować jego działalności medycznej. Według prezesa starosta powiatu kartuskiego nie jest organem nadzorującym szpital.

Patrząc na sposób stosowania procedur medycznych, stosunek prezesa i naczelnego lekarza szpitala do śmierci dziecka i mieszkańców powiatu kartuskiego, finansujących z podatków działalność szpitala w Kartuzach, mamy nieodparte wrażenie, że prezes Góralski zarządza spółką z nieograniczoną nieodpowiedzialnością.

Zdumiewa nas także to, że wojewoda, krajowy konsultant ds. pediatrii, Rzecznik Praw Pacjenta i szereg innych instytucji stwierdzili, że są podstawy do wszczęcia kontroli w kartuskim szpitalu, a występuje totalny brak zainteresowania ze strony właściciela placówki, czyli samorządu powiatu kartuskiego. Czy Powiat Kartuski służy tylko wyłącznie od dostarczania funduszy spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Czy rzeczywiście mieszkańcy wybierający władze powiatu nie mają żadnego wpływu na funkcjonowanie i poprawne stosowanie procedur w szpitalu prowadzonym jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością?

Starostwo Powiatowe w Kartuzach, prezes spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i lekarz naczelny nie widzą problemu. My i mieszkańcy powiatu kartuskiego widzimy i do tematu śmierci dziecka podobno na "małe zapalenie gardełka" i zasad nadzoru nad szpitalem będziemy wracać.

W naszej opinii działanie pod szyldem spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie powinno przekładać się na procedury leczenia pacjentów. Uważamy, że jeżeli jest tak jak twierdzi prezes Góralski, czyli że starostwo nie ma nic do powiedzenia w sprawie szpitala, to szyld nad wejściem do szpitala powinien wyraźnie uprzedzać, że nie jest to "Szpital" lecz, że jest to "Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością".

Janinę Kwiecień, starostę kartuskiego, zapytamy o sprawę osobiście.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-05-12 20:39:34

    Yogi, a długo przyglądasz się zdjęciu ? ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-05-11 16:32:54

    Przyglądam się zdjęciu P. Góralskiego. Ten facet naprawdę uważa, że tzw. dobre imię spółki z nieograniczoną nieodpowiedzialnością, jest ważniejsze od rzetelnej analizy przyczyn śmierci Kacperka. Jego uśmiech jest porażajacy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Horus - niezalogowany 2015-05-11 11:32:16

    Nie zgadzam się z p. Góralskim, że lekarz naczelny szpitala jest człowiekiem i ma emocje. Istotą człowieczeństwa jest empatia, której kompletnym brakiem wykazał się pan (cofnij) cham Tybor. Empatia jest cechą wręcz obowiązkową dla lekarza, osoby która z założenia ma pomagać innym. Traktowanie pacjenta jak rzecz, obiekt, lub jak to lubią nazywać niektórzy "przypadek", sprawia że medycyna w wykonaniu takich osób sprowadza się do wystawienia (niemałego) rachunku za usługę. Choć jakość wykonania tej usługi nie ma znaczenia. Stosunek księgowego-prezesa kryjącego klikę kolegów-biznesmenów-konowałów pozostawiam bez komentarza. Głupie dziecko! Musiało zachorować akurat w święta. I jeszcze na złość zmarło!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości