Wyjaśniły się losy fotoradaru, który zniknął z pobocza drogi krajowej nr 20 w Tuchomiu. Jak się okazuje, doszło do próby jego zniszczenia i służby Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego zdemontowały go, by przeprowadzić niezbędne naprawy. - Rejestrator z pewnością wróci na swoje miejsce - uspokaja zaniepokojonych kierowców Łukasz Majchrzak z GITD.
Wyjaśnienie sprawy okazało się trudniejsze niż mogłoby się wydawać. W szczegóły związane z funkcjonowaniem sieci tych urządzeń w kraju wtajemniczona jest bowiem wyjątkowo wąska grupa osób. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie próbując się dowiedzieć czegokolwiek na ich temat.
Tak też było w przypadku fotoradaru w Tuchomiu. Uzyskanie odpowiedzi na pytanie co się z nim stało wymagało wykonania kilku telefonów na różne szczeble Inspektoratu Transportu Drogowego. Skończyło się na samej centrali tej instytucji w Warszawie. Ale w końcu się udało.
- Cały maszt został zdemontowany przez nas w związku z aktem wandalizmu i próbą jego zniszczenia. Maszt należy naprawić, stąd niezbędny był jego czasowy demontaż - wyjaśnia okoliczności zniknięcia urządzenia z Tuchomia Łukasz Majchrzak.
- Fotoradar z pewnością wróci jednak na swoje miejsce. Kiedy dokładnie? Trudno powiedzieć. Najpóźniej za trzy miesiące, ale chcielibyśmy, aby stało się to możliwie najszybciej - dodaje, rozwiązując resztę wątpliwości z tym związanych.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze