Reklama

Kartuzy. "Sprawy Dawidka" ciąg dalszy

20/04/2012 13:12
Niedawno minęła czwarta rocznica dramatu, w wyniku którego życie stracił 6-miesięczny Dawid S. z Kolonii. Sprawa, którą śledziła cała Polska, trafiła jednak do sądu dopiero we wrześniu zeszłego roku. W piątek odbyła się kolejna już rozprawa, a w charakterze świadka przesłuchano ówczesną dyrektorkę szpitala, Barbarę Kolmas.

Przypomnijmy, że chodzi o tragedię z początku marca 2008 roku, kiedy to w kartuskim szpitalu odmówiono udzielenia pomocy konającemu na rękach matki dziecku. Pełniąca wówczas na SORze dyżur pielęgniarka, bez jakichkolwiek badań uzależniła przyjęcie malca na oddział od dostarczenia skierowania. Zrozpaczona kobieta udała się więc po nie do przychodni w Sierakowicach, ale na miejscu stan niemowlęcia gwałtownie się pogorszył i mimo akcji reanimacyjnej, chłopiec zmarł.

Zdarzenie to wstrząsnęło nie tylko regionem, ale i całym krajem. Wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tragedii zajęła się też prokuratura, stawiając początkowo zarzuty wspomnianej pielęgniarce, ale i lekarce z przychodni, do której jeszcze przed wizytą w szpitalu trafiła matka Dawidka. Po długim oczekiwaniu pojawiły się opinie biegłych, które zostały zakwestionowane przez obrońców oskarżonych kobiet, ale pod koniec 2008 roku akt oskarżenia trafił wreszcie do kartuskiego sądu. Proces jednak nie ruszył, a całą dokumentację cofnięto do prokuratury. Pojawiły się kolejne opinie biegłych oraz opinie na temat tych opinii, czego efektem było umorzenie postępowania wobec jednej z oskarżonych. Zarzuty podtrzymano wyłącznie wobec pielęgniarki ze szpitala.

Proces ruszył we wrześniu 2011 roku, a zasiadająca na ławie oskarżonych Bożena S. odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Zarówno kobieta, jak i rodzice zmarłego Dawidka zdążyli już odpowiedzieć na pytania sądu. Lista powołanych świadków liczy sobie jednak około 30 nazwisk, co każe przypuszczać, że sprawa jeszcze trochę potrwa.

W piątek rano prowadzący postępowanie sędzia Adam Skórzewski planował przesłuchać kolejne dwie osoby, w tym m.in. ówczesną dyrektorkę szpitala, Barbarę Kolmas. Nie wniosła ona jednak zbyt wiele do sprawy, gdyż jak kilkakrotnie zaznaczała, ze względu na czas który minął od tamtych wydarzeń, niewiele już pamięta.

W przytoczonych zeznaniach sprzed czterech lat wspominała jednak, że rozmawiała na temat sytuacji z 4 marca 2008 r. z Bożeną S. W jej opinii była ona bardzo przejęta i wzruszona tym co się stało, ale nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego nie wezwała lekarza i odesłała matkę z dzieckiem bez przebadania chłopca. Barbara Kolmas dodała też, że w czasie gdy to ona zarządzała szpitalem, nie trafiły do niej żadne inne sygnały na temat podobnych sytuacji.

W czasie piątkowej rozprawy pojawił się też wątek rzekomego zarządzenia, zakazującego przyjmowania na oddział pacjentów bez skierowania. Polecenie takie wydać miała zdaniem Bożeny S. ówczesna lekarka naczelna szpitala, ale Barbara Kolmas zaprzeczyła jakoby miała na ten temat jakąkolwiek wiedzę.

- Nie pamiętam, aby takie polecenie zostało wydane. Nie wiem też co działo się w tej sprawie później. W czerwcu zaczęłam już organizować spółkę i nie miałam kontaktu z kadrą medyczną. Jeśli jednak tak było, to nie popieram tego. SOR jest po to by udzielać pomocy - stwierdziła, odpowiadając na pytania obrońcy oskarżonej, Marka Burskiego.

Czy lekarz naczelny miał kompetencje do wydania takiego zarządzenia? - ciągnął dalej.

- Tak, miał - odparła była dyrektorka szpitala.

Kolejna odsłona procesu 25 maja, kiedy przesłuchany ma zostać kolejny świadek.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości