Żukowianie mają dość korków w swoim mieście i poważnie myślą o proteście. Przez ich miejscowość przejeżdża około 20 tysięcy samochodów na dobę. Wielu mieszkańców porusza się już po Żukowie wyłącznie pieszo - ze względu na zatory drogowe.
Pisaliśmy niedawno o tym, że zarówno w Chwaszczynie, jak i w sprawie odcinka Tuchlino-Klukowa Huta protestowano z powodu skandalicznych stanów dróg. W obu przypadkach udało się coś wywalczyć. Za tymi przykładami mogą pójść wkrótce mieszkańcy Żukowa, którzy mają już dość korków w swoim mieście.
Wczoraj 16 kwietnia br. audycję z miasta nadało Radio Gdańsk. Mogliśmy w niej usłyszeć m.in. o tym, że przez miejscowość przebiegają dwie drogi krajowe (nr 7 i nr 20), a ruch sięga nawet 20 tysięcy pojazdów na dobę. Ronda w Żukowie zniwelowały co prawda liczbę wypadków, jednak doprowadziły do olbrzymich zatorów drogowych.
Marek Trepczyk, inspektor do spraw drogowych w Urzędzie Gminy w Żukowie, zwrócił uwagę na problemy z przejazdem karetek oraz wozów straży pożarnej. Natomiast Albin Bychowski, burmistrz Żukowa, powiedział, że czuje się oszukany, bo na obwodnicę miasto czeka już 30 lat.
Piotr Michalski z gdańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad odpowiada, że nigdy nie składano konkretnych obietnic. Jego zdaniem w tej sprawie nie da się nic zrobić, zanim nie zapadną konkretne decyzje w kwestiach Trasy Kaszubskiej oraz obwodnicy metropolitalnej. Żukowo mogłoby się pozbyć problemu za... 10 lat.
walczą o lepsze drogi, przepraszam to żart?, a przeciwni są drodze S6. to jakich chcą dróg wirtualnych, pod ziemią.