Wchodzą do obory, kradną bydło i ślad po nich ginie - tak działają złodzieje zwierząt, którzy w ostatnim czasie aż pięciokrotnie dokonali swojego przestępczego procederu i nadal pozostają bezkarni. - Policja jest powiadamiana o kradzieżach, przyjeżdża, spisuje zeznania i na tym się kończy. Obawiam się, że jak już jakiś rolnik złapie złodziei, to może to się źle skończyć - pisze nasz Czytelnik.
- Od paru tygodni w sąsiadujących ze sobą miejscowościach, co pewien czas giną zwierzęta gospodarcze krowy, cielaki, byki. Złodzieje są tak zuchwali, że wchodzą do obory, zabierają to co chcą i zamykają oborę z powrotem - czytamy w skierowanym do nas mailu.
- Jakiś czas temu złapano szajkę złodziei, ale nawet ich nie ukarano z powodu braku dowodów. Policja jest powiadamiana ze giną zwierzęta, policjanci przyjeżdżają, spisują zeznania i na tym się kończy. Nawet nie raczyli zwiększyć patroli w tych okolicach. Obawiam się, że jak już jakiś rolnik złapie złodziei, to może to się źle skończyć - niepokoi się nasz Czytelnik.
Jak informuje rzecznik kartuskiej komendy, Jarosława Krefta, w przeciągu ostatniego półrocza zgłoszono pięć kradzieży zwierząt. Doszło do nich w Połęczynie, Chojnie, Borku Kamiennym, Tuchlinie i Widnej Górze.
- Podejmujemy czynności takie, jak w każdej innej sprawie karnej. Procedury są jasne. Jeżeli przez jakiś okres podjęte czynności nie pozwolą na ustalenie sprawcy, sprawa jest umarzana, bo tak przewiduje procedura, ale to nie znaczy, że policjanci już nic nie robią w tej sprawie - podkreśla Jarosława Krefta.
Jak dodaje, we wszystkich odnotowanych w tym półroczu przypadkach zwierzęta pozostawione były bez jakiegokolwiek nadzoru lub też przebywały w pomieszczeniach, które nie były zabezpieczone. Policja radzi więc, by gospodarze bardziej zadbali o zabezpieczenie obiektów, w których przetrzymują zwierzęta.
i znów w Kistówku zginął byczek a policja śpi BRAWO !!!!!!
mam do policji , to jak się zabezpieczyć przed kradzieżą ?
tak najlepiej w dzień je paść ,a w nocy z nimi spać.