Decyzja władz miasta o udostępnieniu kartuskiej pływalni tylko dla osób uprawiające sport w ramach zajęć sportowych lub zajęć w szkole, wywołało sprzeciw rodziców posyłających dzieci na naukę pływania. Po kilku dniach została ona zmieniona. Burmistrz wyjaśnił, jakie czynniki miały na to wpływ.
Przypomnijmy, że w związku z nowym rozporządzeniem w ramach walki z pandemią, 17 października kartuska pływalnia została zamknięta do odwołania. Dwa dni później na jej profilu w mediach społecznościowych pojawił się komunikat, że wznawia działalność, jednak z pewnymi ograniczeniami. Poinformowano, że z basenu mogą korzystać wyłączenie osoby uprawiające sport w ramach zajęć sportowych lub zajęć w szkole.
Ta informacja wzbudziła sporo emocji wśród rodziców, których dzieci uczęszczają na zajęcia ze szkółki pływackiej. Nie rozumieli z jakiego powodu ich dzieci nie mogą uczęszczać na pływalnię na te zajęcia sportowe.
We wtorek, pojawiła się kolejna informacja.
- Wznawiamy działalność Kartuskiej Pływalni Nëczk w zakresie zorganizowanych zajęć sportowych obejmujących zajęcia nauki oraz doskonalenia pływania i aqua aerobik. Możliwość pływania rekreacyjnego pozostaje zawieszona. Sauna oraz siłownia pozostają nieczynne do odwołania - napisano na profilu facebookowym pływalni.
Osoby posiadające karnety nie muszą się martwić o ich przeterminowanie, ich ważność zostanie wydłużona o 30 dni, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to także o kolejne dni. Co ważne, na terenie Pływalni Nëczk mogą przebywać wyłącznie osoby uczestniczące w zorganizowanych zajęciach sportowych. Widownia pozostaje nieczynna do odwołania.
O powody zmiany decyzji zapytaliśmy burmistrza Mieczysława Gołuńskiego.
- Początkowy otrzymaliśmy informację, że baseny w ogóle mają być zamknięte. Potem wprowadzono zmiany. Po przeanalizowaniu rozporządzenia, uwzględniając prośby rodziców zdecydowaliśmy otworzyć basen także dla tych, którzy są związani ze sportową działalnością sekcji pływackiej - mówił szef kartuskiego magistratu.
Zamknięcie basenu odbije się też na budżecie gminy.
- Musimy skrócić godziny otwarcia i zamknąć basen dla osób z zewnątrz, tymczasem nieckę i wodę musimy podgrzewać na ten krótszy czas, ponosząc takie same koszty jak za cały dzień. Na dziś szacujemy straty na poziomie 20-30 tysięcy złotych miesięcznie - mówił burmistrz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamknąć ten basen. Dxieci I tak nie lubi A z niego korzystać bo jest zimno w nim. I zero atrakcji
Chyba mówisz o swoich dzieciach. To jest pływalnia jak sama nazwa wskazuje i dzieciom, które przychodzą pływać a nie się pluskać nie jest zimno.
Pływalnia to nie wodny park rozrywki, tak jak sama nazwa mówi, tam się pływa, a nie stoi w wodzie. Chcesz jechać do aquaparku gdzie bedzie ciepła woda to musisz po prostu wybrać inne miasto
i bardzo dobrze! co to za absurd żeby zamykać pływalnie siłownie gdzie chodza ludzie młodzi, silni nie z grupy ryzyka.
No to teraz jak szkoły zdalnie, to basen pewnie też zdalnie?
Zamknąć ten basen. Dxieci I tak nie lubi A z niego korzystać bo jest zimno w nim. I zero atrakcji
Chyba mówisz o swoich dzieciach. To jest pływalnia jak sama nazwa wskazuje i dzieciom, które przychodzą pływać a nie się pluskać nie jest zimno.
Pływalnia to nie wodny park rozrywki, tak jak sama nazwa mówi, tam się pływa, a nie stoi w wodzie. Chcesz jechać do aquaparku gdzie bedzie ciepła woda to musisz po prostu wybrać inne miasto