Poniedziałkowa ulewa ponownie poskutkowała zalaniem posesji przy ulicy Krótkiej i Szkolnej w Lesznie, którzy od wiosny walczą z tym problemem. Woda spływająca z pola jednego z rolników znów wdzierała się im do budynków, jak i zalewała drogę wojewódzką.
Przypomnijmy, że już wiosną ulewa doprowadziła do zalania budynków znajdujących się przy ulicy Krótkiej i Szkolnej w Lesznie. Woda spływała z pola jednego z rolników. Aby nie dochodziło do podobnych sytuacji, mieszkańcy wspomnianych ulic przed tygodniem udali się do kartuskiego samorządu, by prosić o pomoc w rozwiązaniu ich problemu, jak i zalewania i niszczenia dróg gminnych.
- Potrzebujemy pomocy w utrzymaniu stanu drogi ul. Krótkiej i Szkolnej w Lesznie. W tym roku zdarzyły się ulewy, które doprowadziły do zanieczyszczenia tychże ulic. W naszej opinii jest to spowodowane złą gospodarką jednego z rolników. Nie mamy jednak wpływu na niego, dlatego szukamy rozwiązania tego, jak zabezpieczyć także nasze posesje, które również zostały zalane. W gminie są na pewno jacyś specjaliści, którzy mogą nam pomóc - podkreślał jeden z mieszkańców.
Jak dodawali mieszkańcy, źródłem problemu jest przeoranie pola przez rolnika w inny niż dotychczas sposób. Jak się też okazało, mieszkańcy już wcześniej interweniowali w urzędzie w tej sprawie. Odbyła się nawet wizja lokalna i spotkanie z rolnikiem, który zadeklarował, że po tegorocznych zbiorach, wykona na wspomnianym polu tak prace, by nie dochodziło już do zalań.
Rozwiązywanie problemu więc trwa, a tymczasem mieszkańcy ulic Krótkiej i Szkolnej znów przeżyli horror. Poniedziałkowa ulewa ponownie poskutkowała bowiem zalewaniem ich posesji i niszczeniem zarówno drogi gminnej, jak i wojewódzkiej.
Do sprawy będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przenieść pole w inne miejsce albo ewentualnie może deszcz.
Tak samo pomyślałam:D
Przecież tam nie ma żadnej instalacji, która by odprowadzała wodę z drogi? To którędy ma płynąć? Pod góre? Zrobić rowy melioracyjne wzdłuż tych dróg, przepusty pod droga w górnych odcinkach połączyć i problem rozwiązany.
A woda z tej posesji gdzie stoi ten czarny peugeot, to gdzie jest gromadzona? Własciciel ma jakieś podziemne zbiorniki, czy może jednak spływa na drogę, potem z kolejnej i kolejnej. Bo na tych filmach to widać masę wody, tylko tej masy wody nie widać żeby płyneła z samej góry, ale widać ją na samym dole, a po drodze "dorzucają" się mieszkańcy, ktoś powie no to skąd ten brązowy kolor... tak, oczywiście, ta brązowa woda to tylko z pola spływa.
To nie jest woda rolnika to jest woda deszczowa a woda z twojej działki gdzie popłynęła na pewno do sąsiada albo na drogę napisz że woda z mojej działki popłynęła do sąsiada dajcie spokój rolnikowi czeszta się że on tam jest bo jak zacznie dzialkowac się pobudują to dopiero będzie się działo zapłaczeta za rolnikiem
Błąd projektanta drogi, i tyle albo aż tyle, wystarczyłoby rów wykopać albo położyć dren z odpływem i po sprawie
Rolnik pola nie zabetonowal deszcz wsiaka nadmiar musi naturalnie splynac nizej Miastowe swoje dzialki przy domach zabetonowali woda musi zalewac nizej usytuowanego sasiada Sami dzialkowicze zawinili a rolnika oskarzaja On te ziemie uprawia w tym miejscu setki lat i nie bylo problemow
Przecież ta woda spływa z tej pseudo drogi prosto na drogę wojewódzką! Tak nie powinno być, to też wina rolnika? Te rowy melioracyjne są pełne po brzegi, tak też nie powinno być, ewidentnie woda nie odpływa z tych rowów, a dwa zlatuje prosto z tej płytowej na asfaltową. Tam jest ewidentny brak miejsc przechwytywania i odprowadzania wody, a z tego co widać problem jest już na samej górze, a im niżej to tylko się nasila, "dzięki" kolejnym utwardzonym terenom, a samym dole jest już fatalnie, bo cała woda się tam gromadzi, zamiast zostać odprowadzona z tego miejsca. Rowy zarośnięte, przepusty pewnie zapchane lub zasypane i są efekty. W ubiegłych latach też się przelewało na droge wojewódzką, ale mieszkańcom widać to mocno nie przeszkadzało, najważniejsze że z ich działek woda odpłyneła na drogę, zaczęli alarmować gdy nagle woda zaczęła spływac z pola, tym samym tylko potegując to co się działo do tej pory, ale w mniejszym stopniu przy wjeżdzie na drogę wojewódzką, bo gdy lało się tylko z ich działek to byli w stanie to akceptować, gdy doszło naście metrów sześciennych wody z pola, to juz zaczęło przeszkadzać. A nawet stwierdzili, że to jest główny problem zalewania od szczytu aż do drogi.
Przenieść pole w inne miejsce albo ewentualnie może deszcz.
Tak samo pomyślałam:D
Przecież tam nie ma żadnej instalacji, która by odprowadzała wodę z drogi? To którędy ma płynąć? Pod góre? Zrobić rowy melioracyjne wzdłuż tych dróg, przepusty pod droga w górnych odcinkach połączyć i problem rozwiązany.