Zaczęło się w październiku 2011 roku od rozboju na ekspedientce agencji PKO na osiedlu Wybickiego i kradzieży pieniędzy. Tydzień później nieznani dotąd sprawcy włamali się do sklepu jubilerskiego w CH Kaszebe, gdzie ich łupem padła biżuteria o łącznej wartości ponad pół miliona złotych. Dwukrotnie też obrabowano jubilera przy ulicy Kościuszki. Wszystkie te sprawy łączy przede wszystkim to, że do dziś sprawcy tych przestępstw są nieznani.
- Kobieta pod wpływem gróźb wyjęła pieniądze, włożyła do plecaka, po czym sprawca uciekł z ponad 48.000 zł. Pracownica niezwłocznie zawiadomiła policję. Podjęto działania mające na celu ujęcie sprawcy m.in. patrole, blokady - przypomina prokurator Marek Kopczyński.
Jak dodaje, mimo podjętych wielu czynności, postępowania zakończyło się niepowodzeniem.
- 30 listopada 2011 roku prokurator wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa prowadzonego w kierunku rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Mienia nie odzyskano - mówi szef kartuskiej prokuratury.
Przestępstwo, którego dopuścił się nieznany dotąd sprawca zagrożone jest karą pozbawienia wolności od trzech lat wzwyż, w tym nawet dożywociem.
Zaledwie tydzień później mieszkańców Kartuz poruszyła kolejna informacja. Nieznani sprawcy włamali się pod osłoną nocy do Centrum Handlowego Kaszebe i okradli jubilera. Ich łupem padła biżuteria o łącznej wartości ponad 500.000 zł. W toku prowadzonego postępowania prokurator ustalił, że sprawcy dostali się na pierwsze piętro budynku przez właz dachowy, następnie po pokonaniu przeszkody w postaci drzwi do sąsiadującego ze sklepem jubilerskim pomieszczenia, wybili płytę gipsowo-kartonową, przez którą dostali się bezpośrednio do pomieszczenia, w którym znajdował się zakład jubilerski.
- W tym postępowaniu funkcjonariusze podjęli działania mające na celu wykrycie sprawcy, przeprowadzono szereg dowodów. Na podstawie tych materiałów nie ustalono sprawców. Postępowanie zostało umorzone 19 kwietnia 2012 roku wobec niewykrycia sprawców - informuje prokurator Marek Kopczyński.
Na wolności wciąż pozostają także sprawcy kradzieży i włamania do jubilera na ulicy Kościuszki w Kartuzach. Do pierwszego ze zdarzeń doszło w lipcu 2013 roku. Tuż przed godziną 17, gdy właściciel jubilera przygotowywał się już do zamknięcia sklepu. W pewnym momencie do środka weszła grupa licząca kilka osób, tworząc tzw. sztuczny tłok.
Kilkoro z nich wykazało zainteresowanie częścią oferowanego w sklepie asortymentu. Dopytywali o szczegóły, prosili o zaprezentowanie im wybranych egzemplarzy. W tym samym czasie jedna z osób weszła na zaplecze i zabrała znajdującą się tam złotą i srebrną biżuterię, po czym wszyscy opuścili lokal. To postępowanie ze względu na niewykrycie sprawcy zostało umorzone.
Takim samym finałem zakończyło się postępowanie w sprawie włamania z kradzieżą, do którego doszło w lipcu br. także do jubilera na ulicy Kościuszki w Kartuzach. Sprawcy po wyważeniu drzwi dostali się do wewnątrz zakładu, skąd dokonali zaboru różnych przedmiotów ze złota i srebra o łącznej wartości około 53.000 zł. W toku postępowania przeprowadzono szereg czynności o charakterze operacyjno-rozpoznawczym. Postępowanie nie doprowadziło jednak do wykrycia sprawców tego czynu i postanowieniem z dnia 22 sierpnia prokurator wydał decyzję o umorzeniu tego postępowania.
Choć wszystkie powyższe sprawy zakończyły się ich umorzeniem, nie oznacza to, że sprawcy tych przestępstwem pozostaną bezkarni na zawsze.
- W razie ustalenia jakiejkolwiek informacji istotnej dla danego postępowania, może być ono w każdej chwili podjęte. Zależy to od tego, czy policji uda się znaleźć nowe ślady w tych sprawach - podsumowuje szef kartuskiej prokuratury Marek Kopczyński.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze