Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Kartuzach odbyła się kolejna odsłona rozprawy staniszewskiej. Sędzia Aleksandra Śledzińska przesłuchała dwóch kolejnych świadków: byłego burmistrza Kazimierza B. oraz ówczesnego członka zarządu, obecnego radnego, Mariusza K. Jak się okazało, ten ostatni robił własne notatki podczas posiedzeń zarządu w 2002 roku dotyczących budowy Gimnazjum w Staniszewie.
Pierwszym z przesłuchiwanych świadków był Kazimierz B., były burmistrz Kartuz w latach 2000-2002. Nie przypomina on sobie, czy zarząd gminy podjął decyzję o przetargu na prace dodatkowe. Nie pamięta również, czy projekt budowlany był uzupełniany o prace dodatkowe. Pamięta jedynie, że firma wykonująca projekt żądała za to dodatkowych pieniędzy.
- Nie wiem, czy wcześniej ktoś oceniał projekt budowy Gimnazjum w Staniszewie pod względem prawidłowego wykonania - powiedział Kazimierz B.
Stwierdził, że zarząd gminy wystąpił do prezesa urzędu zamówień publicznych o zgodę na zamówienie robót dodatkowych, jednak jej nie uzyskał. W związku z tym część prac została wykonana w trybie z wolnej ręki.
- Chcieliśmy wówczas zrezygnować z części prac dodatkowych - oznajmił Kazimierz B. - O ile sobie przypominam dotyczyło to kanalizacji deszczowej.
Wszystkie prace jednak zostały wykonane. Kto o tym zadecydował? Cień podejrzenia rzucił drugi z przesłuchanych świadków - Mariusz K. - ówczesny członek zarządu gminy, obecny radny.
- Pan Bogdan Górski poinformował zarząd pisemnie o brakach w projekcie budowlanym, które należy uzupełnić - powiedział Mariusz K., ówczesny członek zarządu. - Pamiętam też, że na jednym z posiedzeń zarządu powiedział: Niech stracę, ale prace te muszą być wykonane.
W trakcie przesłuchania Mariusza K. korzystał ze swojego notatnika z 2002 r., w którym, jak się okazało, prowadził notatki z posiedzeń zarządu. Zapisał w nim koszty poszczególnych prac dodatkowych przy budowie gimnazjum w Staniszewie, jakie ponosiła gmina Kartuzy.
Roboty dodatkowe kosztowały gminę ponad 514 tys. zł. Natomiast z notatek Mariusza K. wynika, że podczas jednego z posiedzeń zarząd został poinformowany przez wykonawcę, że prace te będą kosztowały około 286 tys. zł.
Zdaniem oskarżonego Mieczysława G., byłego burmistrza Kartuz, kwota podana przez Mariusza K. dotyczyła tylko części prac dodatkowych.
Mariusz K. stwierdził też, że zarząd, po wydaniu negatywnej opinii przez prezesa urzędu zamówień publicznych, odstąpił od dalszych działań nad przygotowaniem przetargu na prace dodatkowe i nie podejmował już żadnej decyzji w tej sprawie. Natomiast zapis widniejący w protokole zarządu mógł zostać sfabrykowany.
pio
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze