Najpierw lamp nie zapalano tam wcale, bo nie było komu płacić za energię, potem nowe przydrożne słupy oświetlały drogę razem ze starymi, a ostatnio zamiast nocą, zapalały się w dzień. Dzierżążno ma zaskakująco duży problem z kwestią oświetlenia wsi, ale jak zapewnia Jerzy Wojewódka z Rejonu Dróg w Kartuzach, wszystko przez techniczną awarię, która już została naprawiona.
Gdy zakończono przebudowę drogi wojewódzkiej nr 211 na odcinku Żukowo-Kartuzy, na wielu fragmentach ustawiono nowe lampy. Przez długi czas pełniły one jednak wyłącznie funkcję ozdobną, bo przez rok Zarząd Dróg Wojewódzkich nie mógł dojść do porozumienia z gminami w kwestii pokrywania kosztów oświetlenia.
Jesienią 2011 roku udało się znaleźć konsensus, chociaż nie od razu lampy działały tak jak powinny na całym odcinku pomiędzy Kartuzami, a Żukowem. W niektórych miejscach nadal panowały więc egipskie ciemności, podczas gdy w miejscowości obok droga oświetlana była podwójnie - przez nowe i stare lampy, które zapomniano odłączyć.
Ostatnio oświetleniowy kłopot pojawił się w Dzierżążnie ponownie. Uwagę na niewłaściwie zsynchronizowany system sterujący oświetleniem zwrócił podczas jednej z niedawnych sesji Rady Miasta Piotr Serkowski z Dzierżążno. Jak przekonywał, lampy zapalają się stanowczo za wcześnie, kiedy jeszcze jest jasno, przez co generują niepotrzebne koszty.
Choć urząd obiecał się sprawą zająć, na kolejnej sesji radny zmuszony był ponowić swoją interpelację w tej sprawie. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy zamiast korekty ustawień, lampy zaczęły świecić się w biały dzień, by nocą przestać działać.
Uwagę na to zwrócił także jeden z naszych Czytelników.
- Jadę na odcinku Kartuzy - Borowo, wyjeżdżam z lasu kartuskiego i co widzę? W Dzierżążnie lampy świecą się cały dzień, a na noc zostają wyłączone. Może to jakaś usterka, lecz wątpię,bo świecą się one już cały tydzień. To żenujące, że Pani burmistrz nie potrafi tego dopilnować. Jak mamy oszczędzać, skoro w taki sposób wydawane są nasze pieniądze - napisał do nas zdenerwowany mieszkaniec gminy.
Przedstawiciele magistratu przyznają, że sygnały w tej sprawie trafiły i do nich, a w celu rozwiązania problemu skontaktowano się z Zarządem Dróg Wojewódzkich.
Potwierdza to Jerzy Wojewódka, kierownik kartuskiego Rejonu Dróg, zapewniając jednocześnie, że problem został już rozwiązany.
- Rzeczywiście mieliśmy mały kłopot z urządzeniem sterującym. Spalił się jakiś jego element i zgłosiliśmy sprawę wykonawcy, jako że zadanie cały czas objęte jest gwarancją. Podwykonawcy, który to dla nich montował nie ma już na rynku i trochę to trwało zanim znaleźli inną firmą. Teraz wszystko już działa - przekonuje Jerzy Wojewódka.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze